Marek Kondrat o roli w „Lalce”: jestem zbudowany na podobnych zasadach jak Rzecki [WIDEO]
Po niemal dwóch dekadach przerwy od aktorstwa Marek Kondrat przyjął rolę Rzeckiego w nowej adaptacji „Lalki”. Jak powiedział PAP Life, dzieło Bolesława Prusa zawsze było jego ulubioną powieścią, a Rzecki jest mu wyjątkowo bliski. Jestem zbudowany na podobnych zasadach - dodał aktor.
W nielicznych wywiadach, których Marek Kondrat udzielił w ciągu ostatnich lat, swoją decyzję o rezygnacji z aktorstwa nazywał „zrzuceniem kieratu” i „potrzebą dezercji”. Podkreślał, że był już zmęczony graniem, bo przed kamerami występuje od 10. roku życia, kiedy zadebiutował w „Historii żółtej ciżemki”, a rozpoznawalność, która towarzyszyła mu od dziecka, była dla niego udręką.
Niespełna rok temu producent nowej ekranizacji „Lalki” Radosław Drabik ogłosił, że Marek Kondrat wraca na wielki ekran i zagra Ignacego Rzeckiego. Gdy Drabik po raz pierwszy złożył mu tę propozycję, Kondrat odmówił. – Pożegnałem się już 20 lat temu z taką powtarzalnością: dzwoni telefon, jakiś tytuł pada, budzą się wyobraźnie, potem mamy trzy miesiące czy pół roku akcji. Tak wyglądało właściwie całe moje życie i to mi się znudziło, krótko mówiąc. Kiedy podejmowałem decyzję, że rezygnuję z aktorstwa, pomyślałem sobie, że jestem właściwie w środku swojego życia i instynkt mi podpowiadał potrzebę uwolnienia się od tego (...). Ale ta propozycja ponawia się, wkraczały kolejne argumenty, znów kolejne itd. – tłumaczył PAP Life Marek Kondrat.
Aktor przyznał, że zaczął analizować, co się kryje za tą propozycją. „Lalka” zawsze była jego ulubioną powieścią, a w swoim aktorskim życiu nie miał okazji znaleźć się wśród jej bohaterów. Udało się to jego ojcu, Tadeuszowi Kondratowi, który w ekranizacji Wojciecha Hasa (1968 r.) zagrał Szlangbauma. Poza tym większość aktorów, którzy zagrali w tej adaptacji bądź dziewięć lat później w wersji serialowej w reżyserii Ryszarda Bera, bywała w jego rodzinnym domu albo on bywał gościem w ich domach.
– Kiedy to wszystko skleiło się razem, doszedłem do wniosku, że właściwie nie ma argumentów przeciw. A potem zaczynam sobie budować jakąś nową rzeczywistość. Bo aktor cały czas we mnie tkwi. On jest zakodowany. Więc wyobrażam sobie taki powrót do rzeczywistości, którą znam. Ale, jak się okazuje w praniu: nie do końca, bo technika zmieniła się do tego stopnia, że jest troszkę inaczej (...). Inaczej wygląda kompozycja, inaczej też wygląda czułość w stosunku do aktora i troska o niego. Nigdy nie znajdowałem się w tak komfortowych warunkach przez 60 lat pracy jak teraz. Traktowany jak starzec, którego trzeba usadzić, o którego trzeba zadbać itd., a poza tym - jak jakiś gwiazdor – powiedział Kondrat.
Marek Kondrat w roli Ignacego Rzeckiego
Ignacy Rzecki, który w powieści Bolesława Prusa jest postacią z dwóch światów: mijającego i obecnego, jest mu wyjątkowo bliski. Aktor na konferencji prasowej przyznał, że przed laty zdarzało mu się siadać przy stoliku Tadeusza Konwickiego w Czytelniku, który mówił: „Pan ma najgorzej, bo pan musi być między tymi światami, my już odchodzimy, a pan jeszcze należy do tego przyszłego”.
– I od tego momentu tak się cały czas czuję. A „Lalka” mi to jeszcze bardziej uzmysłowiła. To perspektywa, która daje mi poczucie dotkliwej aktualności tej powieści – podkreślił w rozmowie z PAP Life. I dodał: - Sam jestem zbudowany na bardzo podobnych zasadach jak Rzecki, mimo że nie przeżyłem wojska w taki sposób jak mój bohater, w którym to wojsko buduje jego poczucie dyscypliny, poczucie lojalności i odwagi. W końcu Rzecki prowadzi sam instytucję w takim małym wymiarze, ale dba o jakość tego sklepu podczas nieobecności jego właściciela. Łączy go męska, prawdziwa przyjaźń ze Stanisławem Wokulskim. Z taką przyjaźnią mam do czynienia w swoim życiu, bowiem w najbliższym otoczeniu mam chłopaków, z którymi się wychowywałem na jednym muranowskim podwórku. Potem z nimi chodziłem po górach w trudnych warunkach. Poza tym wszyscy dorastaliśmy w biedzie tamtego czasu, która hartuje charaktery. I to jest jakość życia, którą niesłychanie cenię. Myślę o przyjaźni, o tym, o czym profesor Kołakowski w którymś ze swoich dzieł mówi, że jest jednym z warunków szczęścia w historii życia, które przeżywamy. To jest jeden z sensów fundamentalnych.
Kondrat zdradził także, że w nowej adaptacji „Lalki” Rzecki nie ma swojej narracyjnej roli, tak jak w powieści Prusa. Nie z jego perspektywy opowiadana jest historia. Maciej Kawalski, reżyser i scenarzysta, zrezygnował z tego. - Zawsze traktowałem swój zawód jako pewien element całości, a nie narzucając swoją osobowość, żądając szczególnej uwagi dla siebie, więc nie zabiegałem o to, żeby to było coś większego. To, co dostałem, jest zupełnie wystarczające, żeby te uczucia, o których mówię, przekazać. Uczucia lojalności, silnego związku uczuciowego ze Stanisławem, który pozwala Rzeckiemu krytykować go w paru sprawach, które wydają mi się bardzo kontrowersyjne. Z miłością nietrafioną na czele – zaznaczył Kondrat.
Aktor podkreślił fantastyczną współpracę z Marcinem Dorocińskim, który gra Wokulskiego. Po raz pierwszy spotkali się przed laty na planie filmu Marka Koterskiego „Wszyscy jesteśmy Chrystusami”, w którym Dorociński grał epizodyczną rolę. – Bardzo cenię drogę, którą przeszedł, i myślę, że w roli Wokulskiego jest absolutnie na swoim miejscu – podkreśla.
Kondrat przyznał również, że widział kilka scen z filmu i jest głęboko poruszony tym, co zobaczył. Jego zdaniem te sceny zapowiadają to, o czym wszyscy, którzy pracowali przy tym filmie, marzyli - wielkie dzieło w stylu dawnych filmów, takich jak „Wojna i pokój” Bondarczuka. Podkreślił, że praca z tak fantastycznymi twórcami - miał na myśli także scenografów, światło, kostiumy, całą ekipę - była dla niego ogromną przyjemnością.
Czy to oznacza, że rola Rzeckiego zachęciła go do powrotu do aktorstwa? - Nie, jak się ma 75 lat, nie ma żadnych początków. Trudno mówić, żeby to cokolwiek zmieniło w moim życiu. Natomiast jest fajnym, jednostkowym przeżyciem (...). Czegoś miałem dosyć, a teraz wydawało mi się, że jest warto, i cześć. A co będzie dalej? Zupełnie o tym nie myślę. Żyję dziś i staram się, aby ten dzień był pełny mnie. Mówiąc po gombrowiczowsku: poniedziałek ja, wtorek ja, środa ja itd. – wyznał aktor.
Superprodukcja „Lalka” trafi do kin 30 września 2026 roku. Producentem filmu jest Radosław Drabik z Gigant Films, a koorproducentem TVN. Reżyserem i współscenarzystą - Maciej Kawalski („Niebezpieczni dżentelmeni”). Na ekranie obok Marka Kondrata i Marcina Dorocińskiego zobaczymy Kamilę Urzędowską jako Izabelę Łęcką oraz Agatę Kuleszę, Krystynę Jandę, Maję Komorowską, Andrzeja Seweryna, Mateusza Damięckiego, Marię Dębską, Karolinę Gruszkę, Maję Ostaszewską, Borysa Szyca, Dawida Ogrodnika, Cezarego Żaka, Andrzeja Chyrę, Filipa Pławiaka i Macieja Musiałowskiego.
Iza Komendołowicz (PAP Life)
ikl/ ag/ miś/ ał/