Siostra Kima grozi Seulowi „straszną odpowiedzią” za drony
Wpływowa siostra przywódcy Korei Północnej, Kim Jo Dżong, uznała ubolewanie władz w Seulu z powodu incydentów z dronami za „rozsądne zachowanie”. Ostrzegła jednak, że ponowne naruszenie suwerenności Północy spotka się ze „straszną odpowiedzią”, a Pjongjang wdroży gotowe „plany kontrataku”.
Oświadczenie, opublikowane przez państwową agencję KCNA, jest bezpośrednią reakcją na wtorkowe wystąpienie ministra zjednoczenia Południa, Czung Dong-junga. Polityk przemawiając podczas katolickiej mszy oficjalnie wyraził żal z powodu wlotu południowokoreańskich bezzałogowców nad terytorium Korei Północnej we wrześniu ubiegłego roku oraz w styczniu. Pjongjang domaga się teraz od władz w Seulu pełnej blokady takich działań.
„Ostrzegam władze Republiki Korei, aby przywiązywały wagę do prewencji, tak aby tak głupi czyn nigdy więcej nie powtórzył się w ich kraju. Ponowna prowokacja wywoła bez wątpienia straszną odpowiedź” – zagroziła Kim Jo Dżong, cytowana przez KCNA.
Władze w Pjongjangu podkreślają, że nie interesuje je tożsamość sprawców – czy są to „indywidualni manipulatorzy, czy organizacje cywilne”. Południowokoreańskie śledztwo ujawniło, że maszynami szpiegowskimi kierowali cywile, w tym student powiązany z wywiadem wojskowym. Ministerstwo w Seulu zapewniło w piątek, że zgodnie z zasadą pokojowego współistnienia będzie skuteczniej zapobiegać takim zdarzeniom.
Prezydent Lee Jae-myung, dążący do wznowienia dialogu na Półwyspie, traktuje te incydenty jako poważną przeszkodę w deeskalacji napięcia. Jego administracja odcina się od twardej linii poprzednika, Jun Suk-yeola, uznając prowokacje dronowe za niebezpieczne dla procesu pokojowego – zaznacza agencja Yonhap.
Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ sp/ know/