Leśnicy uratowali trzy młode łosie, które straciły matkę w wypadku
Leśnicy przewieźli do ośrodka rehabilitacji dla dzikich zwierząt trzy młode łosie, których matka kilka dni wcześniej zginęła pod kołami samochodu. Zwierzęta były wyraźnie osłabione i wychłodzone. Teraz są pod opieką leśników i weterynarzy.
Rzecznik prasowy olsztyńskiej Dyrekcji Lasów Państwowych Adam Pietrzak poinformował PAP, że dwa młode łosie są w lepszym stanie, jeden jest w wyraźnie gorszej kondycji.
- Rzadko się zdarza, by w miocie u łosi były aż trzy młode. Zwykle samica łosia, czyli klępa, rodzi jedno, dwa młode. Być może jeden młody łoś już na starcie był słabszy. Ale oczywiście pracownicy Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Dzikich w Napromku, gdzie trafiła cała trójka, będą walczyli o ich stan zdrowia i o to, by zwierzęta za bardzo nie przyzwyczaiły się do ludzi. Dzięki temu będą mogły wrócić do natury - powiedział Pietrzak.
Kilka dni temu na terenie Nadleśnictwa Wielbark doszło do wypadku drogowego, w wyniku którego zginęła klępa (samica łosia). Przypadkowe osoby zobaczyły w lesie, niedaleko miejsca wypadku, trzy młode łosie. Ludzie skojarzyli obecność samotnych maluchów z wypadkiem i zaalarmowali leśników.
- Gdy leśnicy przyjechali na miejsce stwierdzili, że zwierzęta były wyraźnie osłabione i wychłodzone. Bez wątpienia były to młode klępy, która zginęła. Dlatego podjęto decyzję o odłowie i przewiezieniu łosi do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Dzikich w Napromku prowadzonego przez Nadleśnictwo Olsztynek - powiedział Pietrzak. Dodał, że młode łosie są tam pod opieką weterynaryjną.
- Obecnie odzyskują siły, ich stan jest monitorowany, a po odzyskaniu pełnej sprawności będą mogły wrócić do środowiska naturalnego - zapewnił.
Leśnicy przypominają, że nie każde młode zwierzę znalezione w lesie wymaga pomocy człowieka. - W przeważającej liczbie przypadków samotny młody łoś leżący w zaroślach, jeleń, czy sarna, czekają tam cierpliwie na samicę. Matka zwykle żeruje w pobliżu, a pozostawianie młodego w trawie do czasu jej powrotu jest naturalnym zachowaniem tych gatunków - powiedział Pietrzak. Przyznał, że znakomita większość młodych zwierząt, która o tej porze roku trafia do Napromka to ofiary ludzi, którzy bez potrzeby zabrali te młode z lasu.
Leśnicy apelują, by każdy, kto zobaczy w lesie małe, pozornie opuszczone dzikie zwierzę, zanim cokolwiek zrobi, skontaktował się z fachowcami - leśnikami lub ośrodkami, które leczą dzikie zwierzęta. (PAP)
jwo/ mmu/ ep/