Libańska armia: osiągnęliśmy „stan monopolu państwa na broń” przy granicy z Izraelem
Libańska armia powiadomiła w czwartek, że zrealizowała postawiony przed nią cel i osiągnęła „stan monopolu państwa na broń” w pasie ziemi przy granicy z Izraelem. Jak podkreślono nadal jednak trzeba usuwać z tego rejonu niewybuchy i przemytnicze tunele.
W oświadczeniu nie została wymieniona finansowana przez Iran organizacja terrorystyczna Hezbollah, która od ataku palestyńskiego Hamasu na Izrael w 2023 r. toczyła przez ponad rok wojnę z południowym sąsiadem Libanu, zakończoną zawartym w 2024 r. zawieszeniem broni - zauważyła agencja Reutera.
Zgodnie z warunkami rozejmu siły zbrojne Libanu mają wyłączne prawo do dysponowania bronią - początkowo w przygranicznej strefie. Oznacza to wyparcie Hezbollahu i pomniejszych ugrupowań zbrojnych z pasa ziemi o szerokości od kilku do ok. 20 km, na którym Hezbollah funkcjonował dekadami jako państwo w państwie.
Hezbollah nie skomentował natychmiast oświadczenia libańskiego wojska. Izraelski premier Benjamin Netanjahu stwierdził zaś, że istnieją dowody na usiłowania odbudowania terrorystycznej infrastruktury przez Hezbollah, a wymagane przez umowę o rozejmie rozbrojenie tej organizacji jest konieczne ze względu zarówno na bezpieczeństwo Izraela jak i na przyszłość Libanu. Wysiłki rządu i armii libańskiej uznał za zachęcające, ale niewystarczające.
Kolejny etap planu
Przedstawiciele władz Libanu poinformowali, że kolejny etap planu rozbrojenia obejmie obszary położone dalej na północ między rzekami Litani i Awali, w tym miasto portowe Sydon, ale nie ustalono harmonogramu tej fazy. Zgodnie z informacjami o warunkach zawieszenia broni grupy niepaństwowe powinny być z czasem rozbrojone na całym terytorium kraju, co jest zgodne z wcześniejszą, nigdy nie wdrożoną rezolucją ONZ nr 1701 z 2006 r.
Jednak jak zauważył portal katarskiej telewizji Al-Dżazira, Hezbollah jest zdania, że rozejm wymaga przejęcia przez państwo kontroli nad bronią wyłącznie na południowym obszarze. Portal przytoczył opinię analityka Alego Rizika, twierdzącego, że zarówno Hezbollah jak i znaczna część wspierającej go społeczności libańskich muzułmanów szyickich byliby gotowi stawić opór, gdyby armia zaczęła wymuszać rozbrojenie na pozostałym obszarze kraju.
- Społeczność czuje, że stoi w obliczu podwójnego zagrożenia (...), jednego ze strony Izraela, a drugiego ze strony nowego reżimu w Syrii - ocenił Rizak.
Portal zauważył, że czwartkowa wizyta, jaką w Bejrucie składa szef MSZ Iranu Abbas Aragczi ma związek z raportem armii przed przejściem do fazy 2 rozbrojenia. - Hezbollah jest najważniejszym sojusznikiem Iranu, który nie cofnie się przed niczym, by zapobiec eliminacji ugrupowania - ocenił analityk.
W rozmowie z portalem Ici Beyrouth minister spraw zagranicznych Libanu Youssef Raggi ocenił stanowisko Hezbollahu jako wewnętrznie sprzeczne. - Tekst (porozumienia) jest jednoznaczny - stwierdził, dodając, że organizacja albo „kłamie, albo nie umie czytać”.
Hezbollah grozi wojną domową
Hezbollah grozi wojną domową, podobne w tonie oświadczenia wygłaszają irańscy urzędnicy - powiedział Raggi. - To szantaż mający na celu zyskanie na czasie, niezbędne do odbudowy potencjału militarnego Hezbollahu i utrzymania kontroli nad Libanem – stwierdził minister. (PAP)
os/ ap/gn/