Machińska: strefa buforowa to odcięcie od granicy aktywistów i mediów
Uważam, że rzeczywistym powodem wprowadzenia strefy buforowej przy granicy z Białorusią jest odcięcie dużych grup aktywistów oraz mediów od przekazywania informacji o tym, co tam się dzieje - powiedziała w Studiu PAP b. zastępczyni RPO Hanna Machińska.
Szef MSWiA Tomasz Siemoniak w poniedziałek powiedział, że spodziewa się, że do końca tygodnia będzie gotowe rozporządzenie w sprawie wprowadzenia strefy buforowej na granicy z Białorusią. W poprzednim tygodniu premier Donald Tusk zapowiedział, że szerokość strefy będzie wynosiła ok. 200 metrów od granicy. Pierwotnie miała być wprowadzona od 4 czerwca. Zapowiedzi te miały związek z atakami na polskich żołnierzy i funkcjonariuszy Straży Granicznej.
Machińska w Studiu PAP powiedziała, że ta zapowiedź, jak i sam projekt rozporządzenia MSWiA ocenia "jednoznacznie źle". Dodała, że wprowadzenie strefy buforowej nie rozwiązuje problemu i można je porównać do wprowadzenia stanu wyjątkowego w pasie przy granicy w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości.
— Adrian Kowarzyk (@AdrianKowarzyk) June 3, 202
"Uważam, że rzeczywistym powodem jest odcięcie dużych grup aktywistów, odcięcie również mediów od przekazywania informacji o tym, co dzieje się na granicy. (...) To nie jest instrumentarium, które jest właściwe do zarządzania kryzysem humanitarnym na granicy" - oceniła.
W ocenie b. zastępczyni RPO, na granicy znajduje się wiele kobiet, dzieci i nieletnich, a "obowiązkiem państwa demokratycznego, które respektuje prawa człowieka, jest indywidualna ocena tych osób". Dodała, że w szczególności "chodzi właśnie o te młode osoby".
"Te osoby powinny znaleźć się (za zaporą), powinny być przepuszczone przez granicę i oczywiście od dalszej oceny sytuacji jest sąd. (...) Zgodnie ze standardami międzynarodowymi, wszystkie osoby, które tam się znajdują, powinny podlegać indywidualnej ocenie. (...) Państwo musi zorganizować całą infrastrukturę i oczywiście, jeżeli w wyniku procedury okaże się, że te osoby nie mają żadnych praw i podstaw do tego, żeby znaleźć się i ubiegać się o ochronę międzynarodową, to powinny być deportowane" - powiedziała.
— Adrian Kowarzyk (@AdrianKowarzyk) June 3, 202
Machińska zaznaczyła, że problem deportacji jest "bardzo trudny w całej Unii Europejskiej", toteż w jej ocenie powinna zostać stworzona infrastruktura dla osób, które nie będą mogły być zawrócone do miejsc gdzie grozi im utrata zdrowia lub życia. Oceniła też, że po zmianie rządów nic się nie zmieniło ws. stosowania pushbacków i jest to "jawne naruszenie prawa międzynarodowego" na które UE "przymyka oko". (PAP)
autor: Adrian Kowarzyk
kno/