Prezes PGZ: udało się zakończyć dwa procesy konsolidacyjne, w planie kolejne
Polska Grupa Zbrojeniowa buduje partnerstwa, aby pozyskiwać nowe technologie - powiedział w Studiu PAP prezes PGZ Adam Leszkiewicz. Dodał, że tylko w kwietniu spółka zorganizuje dziesięć konferencji z sektorem prywatnym, aby poszukiwać nowych kooperantów. W planach m.in. spotkania w Opolu i Tarnowie.
Jako przykłady udanego polskiego uzbrojenia Leszkiewicz wymienił we wtorkowej rozmowie Bojowy Wóz Piechoty „Borsuk” czy Przenośny Przeciwlotniczy Zestaw Rakietowy „Piorun”. Podkreślił przy tym, że „element pozyskiwania technologii, budowania własnych kompetencji jest ciągle przed nami”. Według niego jedną z możliwości jest pozyskiwanie technologii z zewnątrz. Wymienił w tym kontekście takie projekty, jak np. pociski rakietowe CAMM-ER czy ładunki miotające i pociski artyleryjskie 155 mm.
- Budujemy te partnerstwa właśnie po to, żeby pozyskiwać technologię, doświadczenie. To nie jest zawsze łatwe, bo wiadomo, że każdy kto ma własne know-how, to sobie je ceni i nie chce się za bardzo z nim dzielić. A my musimy nadrabiać te zaległości. Przez to także budujemy suwerenność produkcyjną, bo my wiemy, że w okresie zagrożeń to, co będzie ważne, to będzie to, żeby dysponować własnymi technologiami i własnymi możliwościami, zdolnościami produkcyjnymi. Dlatego ta suwerenność jest niezwykle ważna, ale, niestety, nie da się jej we wszystkich elementach uzyskać - powiedział Leszkiewicz.
Prezes PGZ opisał przykład pocisków artyleryjskich 155 mm - powstają w Polsce fabryki i przygotowywane są rozwiązania dotyczące produkcji, ale problemem pozostają surowce.
- Ciągle pozostaje kwestia chociażby surowców do prochów wielobazowych, takich jak nitroceluloza, nitroguanidyna, które dzisiaj sprowadzamy z zewnątrz. I to wcale nie jest takie łatwe. Weźmy tą nitroguanidynę, gdzie dostęp do tego surowca ma w zasadzie tylko jedna firma w Europie i uzyskanie tutaj przewag technologicznych, kompetencyjnych, jest bardzo trudne. Więc to się cały czas dzieje. Rozwiązania są na stole, robimy to różnymi drogami, natomiast jest to trudny proces - powiedział prezes PGZ.
Transporter opancerzony „Rosomak”
Wśród pozytywnych przykładów transferu technologii Leszkiewicz wymienił kołowy transporter opancerzony „Rosomak”, który jest produkowany w Polsce od ponad 20 lat. Podkreślił, że z każdym kolejnym rokiem polskie firmy pozyskują coraz więcej kompetencji.
- Liczba modyfikacji, których my dokonaliśmy jako polski przemysł w przypadku Rosomaka w stosunku do pierwotnej licencji, to jest kilkaset różnych zmian. Więc to też pokazuje, że się uczymy i potrafimy to robić. Gliwice, czołgi K2: zaczynamy ten proces, przygotowujemy infrastrukturę. Być może w tym miesiącu jeszcze będzie umowa podwykonawcza podpisana między Łabędami i naszym partnerem - powiedział. Chodzi o umowę licencyjną dotyczącą transferu technologii obsług, napraw i przeglądów czołgów K2 i K2PL, z której skorzystają Zakłady Mechaniczne „Bumar-Łabędy” S.A.
Leszkiewicz odpowiedział też m.in. na pytanie dotyczące pozyskiwania wykwalifikowanych pracowników. Podkreślił, że PGZ kooperuje z 12 tys. podmiotów, a sektor prywatny posiada wiele potrzebnych kompetencji. Wsparciem są tutaj m.in. uczelnie techniczne.
- Kwiecień jest szczególny, bo inaugurujemy regionalne spotkania z sektorem prywatnym. Będziemy robić dziesięć takich konferencji - powiedział Leszkiewicz, wymieniając spotkania w Opolu i Tarnowie. - To wszystko służy temu, żeby budować taką sieć współpracy i kontaktu z dobrze przygotowanymi młodymi ludźmi, pracownikami, którzy są nam potrzebni. Ale łatwo nie jest, bo rynek dzisiaj jest pracownika - pracownik wybiera pracodawcę. My musimy być atrakcyjnym pracodawcą - dodał.
Kwestia programu SAFE
Rozmowa w Studiu PAP dotyczyła też m.in. prezydenckiego weta do ustawy wdrażającej unijny program SAFE. Leszkiewicz zaznaczył, że nie chce oceniać decyzji prezydenta, ale dodał, że „z punktu widzenia przemysłu obronnego ważne jest to, żeby było jak najwięcej źródeł kapitału”. Podkreślił, że brak ustawy oznacza np. brak możliwości finansowania zamówień przez służby mundurowe podległe MSWiA.
- My na SAFE patrzyliśmy w taki sposób, że ten nowy kapitał, który pozyskaliśmy w czasie polskiej prezydencji z UE pozwoli nam zwiększyć produkcję, bo będzie więcej zamówień, kompetencji, i zwiększyć eksport. W tym wypadku te zamówienia z MSWiA mogły być niezwykle ważne i, prawdę mówiąc, my to oceniamy nawet na kilka miliardów złotych - powiedział Adam Leszkiewicz. - To były potencjalne zamówienia u nas, w naszych zakładach, i tego dzisiaj na podstawie tych instrumentów prawnych, które mamy, nie będzie. Także liczymy na to, że uda się jakoś to rozwiązać, że ten program Polska Zbrojna pozwoli nam uczestniczyć i wykorzystywać pieniądze otrzymane w ramach instrumentu SAFE - dodał.
Prezes PGZ zapowiedział, że w najbliższych miesiącach spółka będzie intensywnie promować wytwarzane w Polsce produkty w innych krajach. Jednocześnie zaczyna się okres intensywnych negocjacji z Agencją Uzbrojenia.
- Te środki będą przekazywane prawdopodobnie przez Fundusz Wsparcia, czyli przez Bank Gospodarstwa Krajowego, ale umowy podpisujemy w takim reżimie jak do tej pory, czyli kilkadziesiąt co najmniej liczymy umów. Zespoły negocjacyjne, bo po 30 maja wszystkie umowy będą już musiały mieć udział partnera zagranicznego, międzynarodowego. Więc to, co ma w tej chwili stać się dobrego dla polskiego przemysłu obronnego, to są najbliższe 60 dni i to jest czas do wykorzystania, a potem cztery lata na to, żeby dowieźć te tematy - podkreślił.
Jak powiedział Leszkiewicz, zamówienia w ramach programu SAFE będą musiały zostać zrealizowane do 2030 roku. Podkreślił, że będzie to impuls dla rozwoju zakładów należących do spółki, których jest ok. stu. Zapowiedział przy tym m.in. zagospodarowanie nieruchomości po spółce Rafako w Raciborzu - o produkcji w firmie, która w ubiegłym roku ogłosiła upadłość mówili już przedstawiciele rządu. Rozmowy o współpracy mają być też prowadzone z Hutą Częstochowa.
Rozmawiał Michał Torz (PAP)
mt/ sdd/ know/