Maja Chwalińska awansowała do finału French Open
Maja Chwalińska pokonała rozstawioną z numerem 25. Rosjankę Dianę Sznajder 7:6 (7-4), 6:4 i awansowała do finału wielkoszlemowego turnieju French Open w Paryżu. Polska tenisistka o tytuł zagra z inną zawodniczką z tego kraju - Mirrą Andriejewą.
Dwusetowe starcie na korcie centralnym im. Philippe’a Chatriera trwało dwie godziny i 10 minut. Polka wykorzystała pierwszą piłkę meczową.
Obie tenisistki, które po raz pierwszy dotarły do tak zaawansowanej fazy imprezy najwyższej rangi, zmierzyły się ze sobą po raz drugi w cyklu WTA. W 2022 roku w imprezie rangi ITF w Stambule Sznajder wygrała 6:4, 6:4.
We wcześniejszym półfinale w czwartek rozstawiona z numerem ósmym Andriejewa wygrała z Ukrainką Martą Kostiuk (nr 15.) 6:1, 6:3 i także zadebiutuje w wielkoszlemowym finale. Z 19-letnią Rosjanką Chwalińska nie miała jeszcze okazji rywalizować.
"To jest jak sen"
Chwalińska po awansie do finału wielkoszlemowego turnieju French Open w Paryżu przyznała, że nie może uwierzyć w to, czego dokonała. - To jest jak sen. Nie wiem, co się dzieje. Nie wiem, co powiedzieć - przyznała w krótkiej rozmowie na korcie po pokonaniu Rosjanki Diany Sznajder 7:6 (7-3), 6:4.
Polka rozpoczęła zmagania w stolicy Francji od kwalifikacji, dzięki którym zadebiutowała w drabince głównej tej imprezy. Rozegrała zatem więcej spotkań od Sznajder oraz jej finałowej rywalki - innej Rosjanki Mirry Andriejewej. Spytana, jak czuje się fizycznie, odparła: - Nienajlepiej, nie będę kłamać.
- Gra z jednymi z najlepszych zawodniczek na świecie dzień po dniu to ogromne wyzwanie. Ale to jest Wielki Szlem, więc trzeba dawać z siebie wszystko i jeszcze więcej. Ja na to ani trochę nie narzekam - podkreśliła.
Przez większość zaciętego pojedynku z dwa i pół roku młodszą i znacznie wyżej notowaną w światowym rankingu Sznajder Polka potrafiła zachować spokój.
- Czasem też bywam szalona... Ale staram się panować nad sobą, bo wiem, że to dla mnie najlepszy sposób, żeby grać na moim najwyższym poziomie. Staram się być spokojna, ale we mnie, w środku, jest burza - żartowała Chwalińska.
Zapowiedziała, że zanim zacznie przygotowywać się do finału z inną Rosjanką Mirrą Andriejewą, chce celebrować tę chwilę.
- Chcę trochę pożyć, nacieszyć się tym dniem. Potem się zregenerować, żeby w finale móc dać z siebie wszystko - zakończyła czwarta w historii Polka w finale zmagań singlistek w turniejach wielkoszlemowych.
Chwalińska czwartą Polką w wielkoszlemowym finale w singlu
Maja Chwalińska, awansując do finału turnieju French Open, została czwartą polską tenisistką, która wystąpi w decydującym meczu singla w Wielkim Szlemie. Pierwszą była Jadwiga Jędrzejowska, później dokonała tego Agnieszka Radwańska, a następnie po sześć tytułów sięgnęła Iga Świątek.
Jędrzejowska dotarła do finału zmagań na kortach im. Rolanda Garrosa w 1939 roku. W tej samej edycji triumfowała w deblu. Poza tym słynna przed laty zawodniczka wystąpiła dwa razy w pojedynku o tytuł w 1937 roku - w Wimbledonie i w US Open.
W 2012 roku Radwańska przegrała decydujący mecz Wimbledonu z Amerykanką Sereną Williams.
Natomiast Świątek w Paryżu była najlepsza w latach 2020 i 2022-24, w 2022 roku zwyciężyła w US Open w Nowym Jorku, a przed rokiem wygrała turniej na londyńskiej trawie.
Ogromny awans w rankingu i olbrzymi zarobek
Maja Chwalińska, awansuje ze 114. pozycji w światowym rankingu co najmniej na 21. lokatę. 24-latka, która nigdy wcześniej nie była w czołowej setce, będzie drugą rakietą Polski w kobiecym zestawieniu, po Idze Świątek.
Za awans do finału Chwalińska może liczyć na nagrodę w wysokości 1,4 mln euro, czyli 1,6 mln dolarów. Przed rozpoczęciem zmagań w stolicy Francji z tytułu premii za występy na korcie - według oficjalnych danych - zarobiła... 864 tys. USD.
mm/ pp/ ppa/ ał/