Małysz o prezesie PKOl: ja bym się podał do dymisji po tych wszystkich wydarzeniach [WIDEO]
Ja bym się podał do dymisji po tych wszystkich wydarzeniach – powiedział PAP prezes Polskiego Związku Narciarskiego Adam Małysz, pytany o plany zwołania Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia PKOI w sprawie ewentualnego odwołania prezesa Radosława Piesiewicza.
Członkowie zarządu PKOl będący w opozycji wobec kierującego nim Radosława Piesiewicza przygotowali wniosek o zwołanie Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia tej organizacji, którego jedynym punktem merytorycznym ma być odwołanie prezesa. Pismo we wtorek zostało wysłane do wszystkich 106 członków PKOl. By było skuteczne i na zaplanowanym na 22 maja posiedzeniu zarządu PKOl mogła zapaść decyzja o zwołaniu Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia, wniosek musi zostać najpierw podpisany przez co najmniej 2/3 członków PKOl, czyli głównie związków sportowych, ale też regionalnych rad olimpijskich czy innych stowarzyszeń.
Kontrowersje wokół Piesiewicza
Przyczynkiem do działań PKOl-owskiej opozycji było zwołane pod koniec kwietnia przez ministra sportu i turystyki Jakuba Rutnickiego spotkanie przedstawicieli związków sportowych, którego efektem było podpisanie przez 52 federacje apelu wzywającego Piesiewicza do podania się do dymisji. Spotkanie zostało zorganizowane w reakcji na aferę ze sponsorem generalnym PKOl - giełdą kryptowalut Zondacrypto.
Goszczący w czwartek w Poznaniu na kongresie Impact Małysz odniósł się w rozmowie z PAP do tej kwestii. Podkreślił, że „po tych wszystkich wydarzeniach, które miały miejsce, jest to na pewno w jakimś tam stopniu uzasadnione”. Pytanie jest - jego zdaniem - czy będzie to skuteczne i uda się zebrać większość konieczną do zwołania Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia.
Ja powiem szczerze, jako były sportowiec, jako osoba, która nie podejmuje rękawicy na kolejną kadencję, ja bym się sam podał do dymisji po tych wszystkich wydarzeniach, ale prezes chce walczyć
Dodał, że widocznie „ma na to siły”.
- Jest chyba mocny psychicznie, skoro po tych wszystkich wydarzeniach, które miały miejsce, chce dalej być i chce dalej kandydować w kolejnych wyborach, więc zobaczymy co się wydarzy – zaznaczył.
Małysz zadeklarował, że nie będzie kandydował na kolejną kadencję prezesa Polskiego Związku Narciarskiego. Mówiąc o tym, w jakiej kondycji pozostawia PZN, podkreślił, że federacja jest „w bardzo dobrym stanie, nie tylko finansowym, ale wydaje się, że wszystkie rzeczy są dosyć fajnie poukładane”. Wyraził nadzieję, że reformy, które rozpoczęto pod jego kierunkiem, kolejny zarząd będzie kontynuował.
- Jak już powiedziałem, nie do końca jakby było mi po drodze z zarządem, więc dlatego uznałem, że nie będę kandydował. Mam swoje rzeczy do zrobienia, dużo rzeczy zaniedbanych, ale też m.in. zdrowie, które gdzieś tam trochę szwankowało przez ostatnie lata. Bo jest to dosyć ciężka branża. Szczególnie, że większość to jest tylko i wyłącznie siedzenie, podpisywanie dokumentów i spotykanie się. Na sport jest bardzo mało przestrzeni, więc myślę, że to była przemyślana decyzja – zaznaczył Małysz. (PAP)
ajw/ pp/ ppa/