Mateusz Morawiecki: nie jestem za zakazem kryptowalut w Polsce
Były premier, wiceprezes PiS Mateusz Morawiecki podkreślił we wtorek w Rzeszowie, że jest przeciwko całkowitemu zakazowi kryptowalut. Według niego, konieczne jest stworzenie rozwiązania zapewniającego bezpieczeństwo obrotu kryptowalutami bez wprowadzania restrykcyjnych blokad tego rynku.
Grupa posłów PiS złożyła w poniedziałek w Sejmie projekt przewidujący zakaz prowadzenia działalności w zakresie kryptoaktywów w Polsce. Wśród posłów PiS, którzy podpisali się pod projektem nie ma Morawieckiego. Zapytany dlaczego się nie podpisał, Morawiecki odpowiedział, że nie zdążył zapoznać się z tym projektem. Dodał, że opowiada się za wypracowaniem kompromisu w sprawie rynku kryptowalut.
- Nie jestem za zakazem kryptowalut w Polsce. Jestem za tym, aby w mądry sposób wdrożyć rozwiązania podobne do rozwiązań amerykańskich albo europejskich - powiedział Morawiecki. Dodał, że Polska jest zobowiązana do implementacji europejskiego rozporządzenia MiCA (The Markets in Crypto-Assets Regulation), które reguluje ten rynek.
Były premier zaznaczył, że postępująca tokenizacja świata finansów i technologie blockchainowe są istotnymi procesami, których nie można ignorować. Wskazał jednak na zagrożenia związane z brakiem regulacji, takie jak finansowanie terroryzmu czy działalność szarej strefy.
Podkreślił, że na styku tradycyjnej bankowości i finansów krypto znajduje się wiele zjawisk niepożądanych.
- Chcemy żyć w bezpiecznym państwie, a więc nie ma tutaj czarno-białej odpowiedzi. Albo zakaz, albo wolna amerykanka. I jedno podejście, i drugie nie jest właściwe - powiedział Morawiecki.
Morawiecki: konieczne jest wypracowanie rozwiązania zapewniającego bezpieczeństwo obrotu kryptowalutami bez wprowadzania restrykcyjnych blokad tego rynku
Zwrócił uwagę na rozwój rynku w Stanach Zjednoczonych, gdzie waluta Tether (tzw. stablecoin) stała się „potężnym podmiotem wierzycielskim”.
Podkreślił, że według niego, konieczne jest wypracowanie rozwiązania zapewniającego bezpieczeństwo obrotu kryptowalutami bez wprowadzania restrykcyjnych blokad tego rynku.
We wtorek Sejm ma rozpatrzyć cztery projekty ustaw regulujących rynek kryptoaktywów; wśród nich są dwa projekty poselskie - Polski 2050 i Konfederacji - oraz propozycja rządu i prezydenta Karola Nawrockiego. Będzie to trzecia próba uregulowania tego rynku, dwie poprzednie przygotowane przez rząd ustawy prezydent zawetował.
Złożony w poniedziałek projekt posłów PiS przewiduje zakaz prowadzenia działalności w zakresie kryptoaktywów w Polsce, prowadzenie działalności w zakresie kryptoaktywów stanowiłoby „nieuczciwą praktykę rynkową”; za prowadzenie działalności w zakresie kryptoaktywów groziłaby kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat, a w przypadku mienia o wielkiej wartości od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Pod projektem podpisało się 17 posłów PiS, w tym szef klubu Mariusz Błaszczak. Rozwiązania zawarte w projekcie - zaznaczono w jego uzasadnieniu - mają charakter szczególny i służyć mają „zapewnieniu wysokiego poziomu ochrony konsumentów wobec działalności obarczonej szczególnie wysokim ryzykiem ekonomicznym i organizacyjnym”.
Również w poniedziałek, jak wynika z informacji na stronie Sejmu, czworo posłów PiS wycofało poparcie dla złożonego w połowie kwietnia poselskiego projektu dotyczącego rynków kryptoaktywów. Przedstawicielem wnioskodawców był przy tym projekcie Janusz Kowalski - wówczas poseł PiS, który pod koniec kwietnia zrezygnował z członkostwa w tym klubie. Po wycofaniu poparcia czworga posłów PiS, projekt ten nie ma wymaganej liczby podpisów. Projekt ten powtarzał w zasadzie rozwiązania zawetowanej dwukrotnie przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy o rynku kryptoaktywów, z tym że zawierał też poprawki klubu PiS zgłoszone do rządowej propozycji, które zostały jednak odrzucone w sejmowym głosowaniach.
Morawiecki odniósł się we wtorek również do sprawy platformy Zondacrypto, nazywając jej działalność szkodliwą dla obywateli. Zarzucił premierowi Donaldowi Tuskowi, że mimo wiedzy służb specjalnych na temat tego podmiotu, nie ostrzegł on Polaków przed ryzykiem. Jak mówił, to naganne, sugerując, że premier mógł zlekceważyć temat lub świadomie wciągać użytkowników w pułapkę.
Na początku kwietnia media zaczęły donosić, że największa polska giełda kryptowalut - Zondacrypto, może mieć poważne problemy z płynnością. 17 kwietnia śledztwo w sprawie giełdy Zondacrypto wszczęła Prokuratura Regionalna w Katowicach - prowadzone jest ono pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. W dniu wszczęcia postępowania kwota szkody była szacowana na co najmniej 350 mln zł. W dniu wszczęcia postępowania kwota szkody była szacowana na co najmniej 350 mln zł. Katowicka prokuratura podała we wtorek m.in. że przesłuchano dotąd kilkaset osób pokrzywdzonych i przyjęto niemal 2 tysiące zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa; przesłuchano też w charakterze świadków 26 osób nie będących pokrzywdzonymi, a dysponującymi wiedzą o przestępczym procederze.
Premier Tusk mówił w ostatnich tygodniach, że Zondacrypto rozpoczęła „wielką karierę” w 2022 r. z nowym szefem (chodzi o Przemysława Krala-PAP), za pieniądze rosyjskiej mafii. Ponadto stwierdził, że firma ta miała związki z niektórymi politykami prawicy oraz strategicznym sponsorem konferencji CPAC w Rzeszowie z maja 2025 r., w której uczestniczył Karol Nawrocki - wówczas kandydat na prezydenta.
Prezydent Nawrocki stwierdził natomiast w kwietniu w Kanale Zero, że „ani przez sekundę nie żałował” weta do ustawy o rynku kryptoaktywów, a odpowiedzialny za problem osób, które inwestowały na giełdzie Zondacrypto jest rząd Donalda Tuska, który jeśli miał informację od służb specjalnych mógł ostrzec inwestorów. Stwierdził też, że sprawa Zondacrypto w żaden sposób go nie dotyczy. (PAP)
huk/ mok/gn/