Mateusz Morawiecki: rząd Tuska nie cofnie się przed niczym, żeby zdobyć monopol medialny
Obecny rząd nie cofnie się przed niczym, żeby siłowo załatwić sprawę monopolu medialnego - powiedział podczas konferencji w PAP były premier Mateusz Morawiecki. Dodał, że rząd Donalda Tuska chce opanować media, by ważne informacje, jak zgoda Rady Unii Europejskiej na nielegalną imigrację, ukryć przed opinią publiczną.
Trwa interwencja poselska PiS związana z wyborem nowych władz w Polskiej Agencji Prasowej. Posłowie uważają ten wybór za bezprawny, z czym nie zgadzają się nowe władze PAP. W sobotę około trzeciej nad ranem pracownicy firm ochroniarskich, wynajętych na zlecenie nowo powołanego prezesa PAP Marka Błońskiego, przyjechali do siedziby Agencji.
Z kolei w sobotę wieczorem w siedzibie Agencji odbyła się konferencja z udziałem polityków PiS. W tym czasie przed siedzibą PAP odbywała się pikieta kilkudziesięciu osób w obronie mediów publicznych.
W trakcie konferencji były premier Mateusz Morawiecki podkreślił, że nie została przeprowadzona interwencja przez policjantów, a "obecny rząd nie cofnie się przed niczym, żeby siłowo załatwić sprawę monopolu medialnego". "Dlaczego oni chcą mieć monopol medialny? Dlaczego chcą opanować PAP i inne media? Dlatego, że chcą, aby ważne informacje nie były przedstawiane opinii publicznej. Jak to jest, że tak bardzo ważna informacja jest ostatnio przemilczana i prawie nikt o tym nie mówi? To zgoda rządu Tuska na nielegalną imigrację, która to zgoda została właśnie przez Radę Unii Europejskiej w tzw. trilogach przyjęta, a to oznacza, że rząd Tuska zgodził się na przyjmowanie nielegalnych imigrantów (...) To ten fakt chcą rządzący ukryć przed opinią publiczną" - powiedział Morawiecki.
Z kolei poseł PiS Arkadiusz Mularczyk podkreślił, że to, co się dzieje w mediach publicznych "ma charakter puczu, ma charakter stanu wojennego, ma charakter zamachu stanu". "Prywatna firma ochroniarska, silni mężczyźni weszli do publicznych instytucji. Nie legitymują się żadnymi dokumentami, żadną umową, żadnymi certyfikatami, zaświadczeniami, że działają na podstawie i w granicach prawa" - mówił Mularczyk.
Dodał, że "to wydarzenie jest bez precedensu". "Takie wydarzenia, jakie są dzisiaj w Polsce miały miejsce w latach 50, 60, 70, gdzie junty wojskowe w krajach Ameryki Łacińskiej dokonywały przewrotów stanu" - zaznaczył Mularczyk.
Podkreślił, że w związku z tym zostanie złożone zawiadomienie do Państwowej Inspekcji Pracy o przeprowadzenie pilnej kontroli. "Domagamy się wyjaśnień od tych wszystkich osób, które podają się za prezesów Polskiej Telewizji, Polskiego Radia i Polskiej Agencji Prasowej" - mówił.
Wskazał też, że oprócz zawiadomienia do prokuratury, informacji do PIP o sytuacji w mediach publicznych zostanie poinformowany Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. "Zatrzymanie Telewizji Publicznej Polskiego Radia i PAP powoduje, że nadawcy publiczni tracą swoje udziały w rynku, tracą kontrakty reklamowe, narażają się na odszkodowania" - zaznaczył Mularczyk.
Była premier Beata Szydło zwróciła uwagę, że to, co się dzieje w PAP to "skandal". "Nie da się tego inaczej określić. W tym pomieszczeniu jest grupa mężczyzn, którzy nie mają żadnych podstaw do tego, żeby się tutaj znajdować (...) Zostali tutaj przesłani przez osobę, która twierdzi, że jest pełnomocnikiem zarządu natomiast w KRS taka osoba nie figuruje. Do tego wszystkiego prosimy policję, żeby ich wyprowadzić do momentu, kiedy sytuacja zostanie wyjaśniona, a policja twierdzi, że nie ma możliwości zainterweniowania, co może nasuwać przypuszczenie, że policja może być naciskana przez policję" - mówiła Szydło.
"My pamiętamy, że byli sędziowie na telefon i nie zgadzamy się jako posłowie, żeby byli policjanci na telefon. Jeśli są osoby na terenie jakiejkolwiek spółki, na terenie gospodarstwa domowego na terenie jakiejkolwiek firmy, które nie mają umocowania prawnego powinny być wyprowadzone. Apelujemy do policji, aby przestrzegała prawa" - zaznaczył Janusz Kowalski, poseł z Suwerennej Polski.
Sejm podjął we wtorek wieczorem uchwałę w sprawie przywrócenia ładu prawnego oraz bezstronności i rzetelności mediów publicznych oraz Polskiej Agencji Prasowej. Resort kultury poinformował w środowym komunikacie, że szef MKiDN Bartłomiej Sienkiewicz, powołując się na Kodeks spółek handlowych, odwołał 19 grudnia br. dotychczasowych prezesów zarządów Telewizji Polskiej, Polskiego Radia i Polskiej Agencji Prasowej i ich rady nadzorcze.
Minister powołał nowe rady nadzorcze spółek, które z kolei wyłoniły nowe zarządy spółek. Minister kultury i dziedzictwa narodowego mianował na prezesa PAP Marka Błońskiego. Minister kultury odwołał dotychczasowego prezesa PAP Wojciecha Surmacza. (PAP)
nl/