Pogarsza się sytuacja po trzęsieniu ziemi w Wenezueli. Powodem problemy logistyczne
Niewystarczająca liczba ratowników, problemy ze sprzętem i dostępnością paliwa oraz chaos logistyczny sprawiają, że sytuacja po ubiegłotygodniowym podwójnym trzęsieniu ziemi staje się w Wenezueli coraz bardziej krytyczna - podają media. Ochotnicy gołymi rękami przeszukują gruzy w poszukiwaniu żywych.
Niezależny wenezuelski dziennik „El Nacional” napisał w niedzielę, że mimo napływu pomocy z zagranicy liczba ratowników pozostaje niewystarczająca zważywszy na skalę katastrofy. W części miejscowości dotkniętych wstrząsami pracuje zaledwie kilku strażaków, dlatego mieszkańcy sami przeszukują gruzy, używając prowizorycznych narzędzi. Obecni tam wolontariusze zaapelowali o pilne dostarczenie generatorów prądu, latarek, wody oraz narzędzi do cięcia betonowych konstrukcji.
Dziennik poinformował również o doniesieniach, według których część rodzin oferowała pieniądze za odnalezienie i wydobycie ciał swoich bliskich.
Hiszpański dziennik „Diario de Santiago” napisał, że jednym z najbardziej dotkniętych kryzysem sektorów jest ochrona zdrowia. Napływ rannych przeciążył szpitale i ośrodki medyczne, które już wcześniej zmagały się z niedoborem leków i personelu, zużytym sprzętem oraz ograniczoną przepustowością. Jak dodał hiszpański portal El Plural w wielu placówkach rannych opatrywano na podłodze z powodu braku noszy, a część szpitali nie dysponowała wystarczającym sprzętem chirurgicznym potrzebnym do przeprowadzenia zabiegów ratujących życie. Według doniesień portalu niektóre rodziny musiały płacić setki dolarów za transport karetką, a prywatne kliniki odmawiały przyjęcia pacjentów bez wcześniejszej zapłaty.
„Diario de Santiago” zauważył, że sytuację dodatkowo pogarszają problemy z siecią elektroenergetyczną, które utrudniają funkcjonowanie szpitali, systemów łączności i prowadzenie akcji ratunkowej.
Zdaniem El Plural, trudności z koordynacją pomocy humanitarnej doprowadziły także do poważnych problemów logistycznych. Tysiące wolontariuszy przybyło z Caracas z wodą, żywnością, lekami i sprzętem, jednak jedyna droga łącząca stolicę Wenezueli z La Guairą została zablokowana przez prywatne samochody, ciężarówki z pomocą i ciężki sprzęt, uniemożliwiając przejazd karetek oraz pojazdów ratowniczych.
Rząd Wenezueli ogłosił stan La Guaira strefą zmilitaryzowaną i zezwolił na wstęp wyłącznie upoważnionemu personelowi. Tymczasem pojawiły się informacje o napięciach pomiędzy mieszkańcami a żołnierzami, którzy pilnowali terenu, ale nie pomagali w przeszukiwaniu gruzów.
Przewodniczący wenezuelskiego parlamentu Jorge Rodriguez ogłosił w niedzielę, że w wyniku trzęsień ziemi zginęło co najmniej 1450 osób, a 3150 jest rannych. Eksperci obawiają się, że ten bilans znacznie wzrośnie. ONZ szacowała liczbę zaginionych na ponad 50 tys.
Wstrząsy o magnitudzie 7,2 i 7,5 nawiedziły północną Wenezuelę w środę wieczorem czasu miejscowego (w nocy ze środy na czwartek w Polsce), powodując rozległe zniszczenia. Uszkodzonych lub całkowicie zawalonych jest ponad 770 budynków. Była to „największa klęska żywiołowa w historii Wenezueli” - zaznaczył Rodriguez. (PAP)
mgp/ ap/ kgr/