Minister obrony Izraela: armia pozostanie w strefach bezpieczeństwa w Libanie, Syrii i Strefie Gazy
Izraelski minister obrony Israel Kac oświadczył w poniedziałek, że armia jego kraju pozostanie w tzw. strefach bezpieczeństwa w Libanie, Syrii i Strefie Gazy. Dodał, że jeżeli Iran zaatakuje, to Izrael odpowie militarnie.
- Pomimo obecnych czy przyszłych nacisków sprzeciwiamy się wycofaniu armii z Libanu - oświadczył Kac. Jego zdaniem utworzenie stref bezpieczeństwa należy do największych sukcesów odniesionych przez Izrael w ostatniej wojnie.
Kac dodał, że obszar w strefach bezpieczeństwa będzie oczyszczony z mieszańców oraz całej infrastruktury terrorystycznej, łącznie z budynkami.
Minister powiedział, że premier Benjamin Netanjahu jasno przestawił to stanowisko zarówno prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi jak i innym amerykańskim urzędnikom.
Wypowiedź Kaca odnosiła się do porozumienia, zawartego w nocy między USA a Iranem. Premier Pakistanu Shehbaz Sharif przekazał, że zgodnie z tym porozumieniem „obie strony zadeklarowały natychmiastowe i trwałe przerwanie działań militarnych na wszystkich frontach, łącznie z Libanem”. Hezbollah, proirańskie ugrupowanie terrorystyczne działające z Libanu, zaatakował Izrael w pierwszych dniach wojny, rozpoczętej 28 lutego atakami USA i Izraela na Iran.
„Porozumienie Trumpa nas nie wiąże. Izrael nie jest podporządkowany Stanom Zjednoczonym. Jesteśmy niepodległym i suwerennym państwem” - stwierdził z kolei minister bezpieczeństwa wewnętrznego Izraela Itamar Ben Gwir w oświadczeniu cytowanym przez portal Times of Israel. „Nie jesteśmy partnerami tego porozumienia, które nie gwarantuje naszego bezpieczeństwa. Nie możemy wycofać się z żadnego terytorium (w Libanie) zdobytego przez naszych bojowników” - napisał.
Premier Netanjahu nie skomentował dotąd porozumienia amerykańsko-irańskiego.
Porozumienie skrytykował też Jair Golan, jeden z liderów opozycji i przewodniczący lewicowego ugrupowania Demokraci. Stwierdził, że wymazuje ono ogromne militarne sukcesy, odniesione dzięki odwadze i przelanej krwi izraelskich żołnierzy, podczas gdy Netanjahu „stał z boku, słaby, odizolowany, pozbawiony wpływu”.
Cytowany przez portal Times of Israel polityk nazwał umowę USA-Iran „kulminacją wielu lat klęsk”. Stwierdził, że premier, który obiecywał „pełne zwycięstwo” kończy swoje urzędowanie z osłabionym Izraelem, silniejszymi wrogami oraz systemem odstraszania zbudowanym na krwi poległych żołnierzy, który „zanika na naszych oczach”. (PAP)
os/ ap/ grg/