Kolejne e-busy pojadą do Morskiego Oka. Wozacy alarmują o łamaniu ustaleń
Minister Paulina Hennig-Kloska poinformowała o zatwierdzeniu dofinansowania zakupu kolejnych 16 pojazdów elektrycznych, które zastąpią konie na trasie do Morskiego Oka. Wozacy zarzucają, że może to naruszać wcześniejsze ustalenia i prowadzić do wykluczenia lokalnej społeczności z obsługi trasy.
W nocy z czwartku na piątek szefowa resortu klimatu i środowiska w mediach społecznościowych poinformowała: „Właśnie zatwierdziliśmy decyzję o dofinansowaniu zakupu busów dla Tatrzańskiego Parku Narodowego, o które ostatnio wielu z Was pytało. Planujemy kupić 16 pojazdów elektrycznych, budowę 6 podwójnych stacji szybkiego ładowania i 2 stacji transformatorowych. Skutecznie, krok po kroku, dokonujemy zmian w Polsce. Zmian, na których zyska środowisko, ludzie, a nawet zwierzęta” – napisała minister.
Zakup ma sfinansować Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Tatrzański Park Narodowy (TPN) wskazał, że dopiero po uzyskaniu formalnej decyzji Funduszu możliwe będzie ogłoszenie przetargu oraz określenie harmonogramu dostaw. Oznacza to, że wdrożenie projektu będzie rozłożone w czasie.
Wprowadzenie elektrycznych busów było jednym z elementów porozumienia z 2024 r. Likwidacji transportu konnego od lat domagają się niektóre organizacje, wskazując na przeciążenie zwierząt, mimo że tez tych nie potwierdzają coroczne badania weterynaryjne koni. Według Głównego Lekarza Weterynarii przewozy zaprzęgami są legalne przy zachowaniu przepisów o dobrostanie zwierząt. Likwidacji transportu konnego byli też przeciwni naukowcy zajmujący się hodowlą koni oraz Polski Związek Hodowców Koni, a także niektóre organizacje prozwierzęce. Na trasie pracuje ok. 300 koni.
W przesłanym PAP stanowisku Stowarzyszenie Przewoźników do Morskiego Oka podkreśliło, że podtrzymuje zapisy listu intencyjnego z lutego 2025 r., przewidującego model hybrydowy transportu: zaprzęgi konne na odcinku do Wodogrzmotów Mickiewicza i busy elektryczne na dalszym fragmencie trasy.
„Głęboko wierzymy, że strona rządowa oraz Dyrekcja TPN wywiążą się ze złożonych publicznie deklaracji i nie zostaniemy wprowadzeni w błąd” – wskazali przedstawiciele stowarzyszenia. Jak dodali, przyjęcie zapisów porozumienia nastąpiło – w ich ocenie – „w sytuacji bez wyjścia”, mimo braku zgody na jego merytoryczne podstawy.
Fiakrzy podkreślili, że kluczowym elementem uzgodnień miał być wspólny bilet i powierzenie im roli operatorów elektrycznych busów. Ich zdaniem obecne działania budzą „głęboki niepokój”. Wskazują m.in. na warunki przetargu na obsługę pierwszych czterech pojazdów, który – poprzez wymóg trzyletniego doświadczenia w przewozach samochodowych – miał wykluczyć lokalnych przewoźników.
„Obawiamy się, że działania te – wbrew wcześniejszym umowom – zmierzają do całkowitego wyrugowania górali z trasy do Morskiego Oka” – zaznaczono.
W ocenie stowarzyszenia skutki zmian mogą dotknąć ok. 60 rodzin z gminy Bukowina Tatrzańska, utrzymujących się z transportu konnego. Według przewoźników likwidacja tej formy działalności może doprowadzić do zaniku tradycji hodowli koni na Podhalu oraz zniknięcia kilkuset zwierząt z krajobrazu regionu.
Fiakrzy kwestionują także ekologiczny wymiar inwestycji, wskazując na ingerencję w obszar chroniony Natura 2000 poprzez budowę specjalnej infrastruktury do ładowania pojazdów i stacji transformatorowych na terenie parku narodowego oraz ślad węglowy związany z produkcją i utylizacją baterii. Ich zdaniem transport konny pozostaje rozwiązaniem bardziej przyjaznym środowisku i nie generuje kosztów dla budżetu państwa, w przeciwieństwie do zakupu i eksploatacji pojazdów elektrycznych za publiczne pieniądze.
TPN informuje, że trwają analizy dotyczące przyszłej organizacji transportu w rejonie Morskiego Oka. Na obecnym etapie nie przesądzono o zmianach na odcinku Palenica Białczańska – Włosienica. (PAP)
szb/ joz/ kgr/