MŚ 2026 - Ekspertka: mundial zjednoczył Amerykanów w rzadki sposób, przynajmniej na chwilę
Mistrzostwa świata w piłce nożnej zjednoczyły Amerykanów w rzadki sposób, wykraczający poza polityczną i kulturową polaryzację - oceniła w rozmowie z PAP ekspertka ds. dyplomacji sportowej Lindsay Krasnoff. Jak dodała, turniej okazał się wizerunkowym zwycięstwem m.in. dla Republiki Zielonego Przylądka.
250 lat USA. Mundial zjednoczył Amerykanów bardziej niż państwowe obchody?
Państwowe obchody 250-lecia niepodległości USA celebrowane przez cały rok z rozmachem, lecz w sposób dodatkowo pogłębiający podziały polityczne w kraju, nie stały się dla Amerykanów momentem wspólnotowego świętowania. W komentarzach powracała teza, że odbywający się w tym samym czasie mundial okazał się dla wielu bardziej naturalnym powodem do świętowania amerykańskiej wspólnoty niż same państwowe uroczystości ćwierćtysiąclecia.
Zdaniem Lindsey Krasnoff, ekspertki ds. dyplomacji sportowej z Uniwersytetu Nowego Jorku, choć mistrzostwa nie mogą być substytutem obchodów rocznicy, to właśnie mundial dał Amerykanom rzadko spotykany w ostatnich czasach moment zjednoczenia - przynajmniej na chwilę. Nawet jeśli atmosferę imprezy naruszył swoją interwencją prezydent Donald Trump, a samopoczucie Amerykanów popsuła klęska reprezentacji.
- Uważam jednak, że turniej - przynajmniej na razie - zjednoczył obywateli USA w rzadki sposób, który wykroczył poza polityczną i kulturową polaryzację, dzięki zaraźliwej iskrze radości i entuzjazmu, jaka dominowała w ostatnich tygodniach, gdy (Amerykanie) odkrywali cuda futbolu. A przy tym odkrywali na nowo siebie nawzajem - oceniła. Zastrzegła przy tym, że trudno przesądzać, czy ten impet się utrzyma po odpadnięciu amerykańskiej ekipy.
Podkreśliła jednak, że Amerykanie odnajdują dumę patrząc na to, jak kraj odkrywają zagraniczni fani i jak się tam bawią.
Dyplomacja sportowa w praktyce
Zdaniem ekspertki, tegoroczna impreza odbywająca się w USA, Kanadzie i Meksyku to największy możliwy przykład sportowej dyplomacji, na której skorzystać mogą nie tylko gospodarze.
Jak podkreśliła, na tym etapie jasne jest jedno: pozytywny wpływ „dyplomacji międzyludzkiej”.
- Niektóre sceny z udziałem zwykłych Amerykanów wchodzących w interakcje z zagranicznymi gośćmi mówią same za siebie — zaznaczyła. Wśród najlepiej znanych przykładów Krasnoff wymieniła „miłosny festiwal” między szkockimi fanami Tartan Army a mieszkańcami Bostonu (gdzie po ich wizycie w barach zabrakło piwa), Providence i całej Nowej Anglii, który zaowocował m.in. obietnicami umów partnerskich między Bostonem a Glasgow. Wskazała też na Lawrence w stanie Kansas, którego mieszkańcy „ciepło przyjęli reprezentację Algierii i jej kibiców, ucząc się przy okazji muzyki, języka i kultury, a także poznając sam kraj”. - To najpewniej nigdy by się nie wydarzyło bez katalizatora, jakim była baza reprezentacji w tej społeczności - oceniła.
Mundial zmienia wizerunek państw
Pytana o kraje, którym mundial już pomógł przebudować wizerunek, Krasnoff na pierwszym miejscu wymieniła Republikę Zielonego Przylądka. Dzięki występom reprezentacji oraz temu, „jak drużyna komunikowała się z globalną publicznością i ją reprezentowała”, kraj „zyskał światową uwagę i rozpoznawalność na nowe sposoby, jednocześnie resetując narrację o sobie, swojej kulturze, ludziach i futbolu” — oceniła, wskazując m.in. na wysyp artykułów i materiałów o samym kraju po ich sukcesie sportowym na mundialu.
Do wygranych zaliczyła też Szkocję i Algierię, a także Haiti, które - jak zauważyła - podtrzymało impet zbudowany podczas zimowych igrzysk Mediolan-Cortina 2026.
Najbardziej - jak przyznała - zaskoczyło ją „ponowne odkrycie tej magicznej iskry, jaką globalna impreza sportowa może dać tym, którzy zdecydują się w niej uczestniczyć, nawet jeśli nie są fizycznie na stadionie”.
- Mieszkam w jednym z miast-gospodarzy - Nowym Jorku - a pochodzę z innego, Bostonu i bardzo doceniamy kibiców, którzy tłumnie przybywają do miast, a także entuzjazm, jaki wielu mieszkańców czuje do turnieju i wszystkiego, co się z nim wiąże. Przypomina mi to, jak Paryż 2024 stał się odrobiną magii, której wszyscy desperacko potrzebowaliśmy, nawet jeśli wcześniej nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy — podsumowała.
Z Waszyngtonu Oskar Gorzyński (PAP)
osk/ sab/ ep/