Mundial dobiegł końca, za dwa lata IO w Los Angeles. Jakie wyzwania czekają USA?
Od ograniczeń wizowych po ingerencję prezydenta Donalda Trumpa - zakończone w niedzielę piłkarskie mistrzostwa świata pokazały, z jakimi wyzwaniami globalny sport i organizatorzy igrzysk olimpijskich w Los Angeles zmierzą się za dwa lata.
Hasło „America First”, jeden z fundamentów programu politycznego Trumpa, oznacza podejście, w którym rząd Stanów Zjednoczonych traktuje interesy kraju i jego obywateli jako priorytet w każdej dziedzinie, także w sporcie.
Już w lutym w Mediolanie, przy okazji zimowych igrzysk, część członków Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl) wyrażało obawy w sprawie restrykcyjnej polityki wizowej USA.
- Czy i jak możemy zagwarantować równe szanse dla uczestników oraz kibiców olimpijskich zmagań w 2028 roku w zakresie „dostępu do usług wizowych?” – pytała Etiopka Dagmawit Girmay Berhane.
Gene Sykes, szef komitetu organizacyjnego igrzysk 2028, określił piłkarski mundial, współorganizowany przez USA, Kanadę i Meksyk, jako „test na mniejszą skalę” możliwości przyjmowania „gości z innych krajów”. Niespełna pół roku później trybuny stadionów co prawda były pełne kibiców z całego świata, ale nie przyćmiło to faktu, że wielu zrezygnowało z przyjazdu z powodu wygórowanych kaucji czy opóźnień w rozpatrywaniu wniosków, a dopełnieniem obrazu było niewpuszczenie do USA somalijskiego sędziego Omara Artana oraz różne restrykcje, w tym liczne podróże z bazy w Meksyku i ograniczony czas przebywania na amerykańskiej ziemi, z jakimi zmagała się reprezentacja Iranu.
„Jeśli polityka imigracyjna administracji Trumpa wpłynęła na turniej z udziałem 48 drużyn i niespełna 1250 zawodników, to co stanie się z igrzyskami, gdy liczba sportowców przekroczy 11 tysięcy, a choćby w zawodach lekkoatletycznych będą startować praktycznie wszystkie kraje objęte sankcjami na tym polu” - zastanawiała się francuska agencja prasowa AFP.
„Pytanie nie brzmi, czy amerykański rząd będzie narzucał swoją politykę olimpijską, ale jak bardzo będzie to widoczne w 2028 roku” – przewidywał jeszcze przed mundialem Philippe Blanchard, były dyrektor MKOl, a obecnie konsultant.
Odpowiedź przyniosła sprawa Folarina Baloguna. Donald Trump nie tylko niejako wymusił na szefie FIFA Giannim Infantino ponowne rozpatrzenie sytuacji z czerwoną kartką, jaką amerykański napastnik otrzymał w meczu 1/16 finału z Bośnią i Hercegowiną (2:0), co skończyło się wstrzymaniem wykonania kary w spotkaniu kolejnej rundy z Belgią (1:4), ale nawet publicznie się do tego przyznał.
- To nie tylko trywializacja korupcji, to jej gloryfikacja, a przesłanie brzmi: „Jestem dobrym liderem, bo bronię amerykańskich interesów” – tłumaczył działanie prezydenta USA Pim Verschuuren, specjalista ds. geopolityki sportu z Uniwersytetu Rennes II, cytowany przez AFP.
Nie jest to zaskoczeniem dla ekonomisty Darona Acemoglu z Massachusetts Institute of Technology. - Powtarzające się lekceważenie zasad i instytucji przez prezydenta Trumpa ma reperkusje we wszystkich dziedzinach, zarówno w polityce wewnętrznej, jak i dyplomacji, oraz zatruwa obecnie najpiękniejszy ze sportów - zauważył.
Zwrócił jednak uwagę, że w igrzyskach 2028 roku futbol amerykański będzie tylko jedną z 36 dyscyplin w programie.
- Dodanie do programu krykieta, baseballu/softballu i futbolu flagowego wzmacnia znaczenie sportów zespołowych, które szczególnie sprzyjają dumie narodowej - dodał Acemoglu.
Na razie MKOl utrzymuje dystans wobec amerykańskiego przywódcy, co jest zaprzeczeniem skrajnej bliskości, jaką prezentował Infantino. Liderka ruchu olimpijskiego Kirsty Coventry nie miała wciąż oficjalnego spotkania z Trumpem, z którego zresztą żartowała tuż po swoim wyborze na przewodniczącą MKOl w marcu 2025.
- Od 20. roku życia spotykam się z trudnymi mężczyznami na wysokich stanowiskach – oświadczyła siedmiokrotna medalistka olimpijska w pływaniu i była minister sportu Zimbabwe. Jak dodała jednak krótko przed MŚ, jest przekonana, że w 2028 roku MKOl i strona amerykańska będą w stanie wspólnie pokonać wiele wyzwań, z którymi już teraz musieli się zmierzyć organizatorzy mundialu.
W przeciwieństwie do FIFA, MKOl opiera się na dwóch kluczowych pośrednikach - kalifornijskim komitecie organizacyjnym oraz Amerykańskim Komitecie Olimpijskim (USOPC), które z kolei współpracują z rządem federalnym.
Historia sportu i ruchu olimpijskiego pełne są jednak przykładów, że w ciągu dwóch lat może pojawić się wiele nowych problemów, jak konflikty zbrojne, walki o władzę, epidemie, skandale korupcyjne bądź dopingowe, które wymuszą negocjacje z krajem-gospodarzem igrzysk. Zresztą kwestia dopingu w ostatnim czasie pozostaje źródłem sporu - Waszyngton od dwóch lat odmawia płacenia składek na rzecz Światowej Agencji Antydopingowej (WADA), a MKOl w przeszłości zagroził nawet odebraniem Amerykanom organizacji zimowych igrzysk 2034 w Salt Lake City, jeśli „najwyższa władza WADA nie będzie w pełni szanowana”. (PAP)
pp/ msl/ kgr/