Warchoł dla "Rz": nie ma powrotu do "starej" KRS

2021-11-22 07:30 aktualizacja: 2021-11-22, 08:21
Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł Fot. PAP/Leszek Szymański
Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł Fot. PAP/Leszek Szymański
Po reformie Izby Dyscyplinarnej jej obecni sędziowie pozostaną sędziami. Mają przecież ważną nominację od prezydenta – mówi w rozmowie z poniedziałkową Rzeczpospolitą Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości.

Warchoł został zapytany przez "Rz": Co dalej z Krajową Radą Sądownictwa?

"Nie przewidujemy zmian w KRS. Rada jest symbolem demokratyzacji sądownictwa w miejsce wcześniejszej korporacyjności. Stara KRS została trafnie określona przez byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego Jerzego Stępnia – zacytuję: +KRS jest w praktyce miejscem zaklepywania kandydatów na sędziów. Każdy przychodzi tam ze swoim kandydatem i dba, żeby to właśnie on przeszedł. Dotyczy to także polityków+. Inny były prezes Trybunału, Andrzej Rzepliński, stwierdził: +KRS to krajowy związek zawodowy konserwujący interesy źle służące polskiemu sądownictwu+. Nie może być zatem powrotu do tamtego zdegenerowanego systemu korporacyjnego" - odpowiedział Warchoł.

Według niego nawet Platforma Obywatelska w swoim programie z 2007 r. wzywała pod wodzą Donalda Tuska do wyboru sędziów do KRS przez parlament i to zwykłą większością.

"Przypomnę, że obecnie przewidziana jest większość kwalifikowana 3/5 głosów, a takiej nigdy po 1989 r. nie miała samodzielnie żadna partia w Sejmie" - stwierdził wiceminister sprawiedliwości.

Zmiany w sądzie Najwyższym 

Warchoł został też zapytany jakie zmiany czekają Sąd Najwyższy. "Nie chcę odnosić się do spekulacji i medialnych wrzutek. Ale oczywiście mogę sobie wyobrazić Sąd Najwyższy liczący 30–40 sędziów. Skoro w Stanach Zjednoczonych, zamieszkanych przez 330 mln ludzi, daje sobie radę Sąd Najwyższy złożony z dziewięciu sędziów, również w Polsce może być on mniejszy" - odpowiedział.

Na pytanie: kiedy dojdzie do likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN, Warchoł odparł: "Wkrótce przedstawimy projekt reformy SN. Trwają na ten temat rozmowy z prezydentem. Odpowiedzialność dyscyplinarna sędziów, podobnie jak odpowiedzialność dyscyplinarna w innych zawodach prawniczych, ma służyć zapewnieniu właściwego poziomu rzetelności zawodowej i etyki środowiska sędziowskiego. Ponadto ma przeciwdziałać potencjalnym negatywnym zachowaniom sędziów, które obniżają prestiż zawodu i powodują utratę społecznej akceptacji, niezbędnej dla właściwego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości".

Według niego Izba Dyscyplinarna SN prowadziła ponad 600 spraw, z których wiele dotyczyło przestępstw kryminalnych. "Uchylała immunitety sędziom prowadzącym samochód po pijanemu, podejrzanym o korupcję, przemoc domową, nadużycia seksualne, a nawet zgwałcenie. Spełnienie oczekiwań TSUE, czyli unieważnienie orzeczeń Izby Dyscyplinarnej, oznaczałoby bezkarność tych sędziów. Immunitet stanowi przecież przeszkodę procesową do oskarżania i sądzenia. Należałoby więc te wszystkie postępowania umorzyć. Doszłoby do swoistej amnestii, i to w sprawach tak odrażających przestępstw. Zaś ze względu na zasadę +ne bis in idem+ nie byłoby do nich powrotu, chyba że na jaw wyjdą nowe okoliczności. To najlepiej świadczy o politycznym charakterze decyzji TSUE i obnaża intencje sędziów z Luksemburga. Za nic mają autorytet, powagę prawa czy interes ofiar w tych bulwersujących sprawach. Suwerenne państwo nie może się zgadzać, żeby z zagranicy przychodziły instrukcje podważające powagę państwa prawa" - podkreślił polityk.

Zapytany, co się stanie z sędziami z dotychczasowej Izby Dyscyplinarnej, odpowiedział: "Pozostaną sędziami. Mają przecież ważną nominację od prezydenta".(PAP)