Niemiecka policja przerwała nielegalną akcję szczepień przeciw Covid-19 eksperymentalną substancją

2021-11-29 13:38 aktualizacja: 2021-11-29, 13:36
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. PAP/EPA/Mourad Balti Touati
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. PAP/EPA/Mourad Balti Touati
Niemiecka policja w weekend przerwała nielegalną akcję szczepień przeciw Covid-19, zorganizowaną na lotnisku w Lubece. Szczepionka, którą zdążyło przyjąć co najmniej 50 osób, jest eksperymentalna i nie została dopuszczona do obrotu. Za akcją prawdopodobnie stoi ekscentryczny lekarz-milioner - pisze w poniedziałek dziennik "Die Welt".

Według informacji gazety "Bild" szczepionką zaszczepiono 107 osób, policja mówiła w niedzielę o 50 - pisze "Die Welt".

Szczepienia odbywały się w pomieszczeniu biurowym na małym regionalnym lotnisku, na którym nie było wówczas ruchu lotniczego.

Zachodzi podejrzenie, że szczepionka nie została dopuszczona do obrotu i jej podawanie stanowi przestępstwo zgodnie z ustawą o lekach - poinformowała policja w Lubece. W sobotę funkcjonariusze zarekwirowali próbki specyfiku, zużyte strzykawki i listy szczepień oraz spisali dane osobowe osób obecnych na miejscu.

Według mediów za nielegalną kampanią szczepień w Lubece stoi milioner Winfried Stoecker, a do szczepienia ochotników użyto preparatu, który opracował w 2020 roku i przetestował na sobie.

74-letni Stoecker zwrócił na siebie uwagę już pół roku temu, kiedy twierdził, że zaszczepił swoją szczepionką około 1000 osób w Górnych Łużycach. Szczepionka dostarczana jest w postaci składników, które lekarz następnie miesza. Nie jest to więc formalnie szczepionka, a firma Stoecker unika w ten sposób kosztownych badań rejestracyjnych - pisze dziennik "Die Welt". Nie jest jasne, czy szczepionka Stoeckera rzeczywiście działa.

Prokuratura od roku prowadzi śledztwo przeciwko lekarzowi pod zarzutem eksperymentowania na pacjentach.

Stoecker jest lekarzem medycyny, przez długi czas pracował na Uniwersytecie w Lubece i prowadził firmę Euroimmun, założoną w 1987 roku i zajmującą się diagnostyką laboratoryjną, tak skutecznie, że w 2017 roku udało mu się ją sprzedać za 1,3 mld euro - przypomina "Welt". Nadal ma laboratorium w Lubece. W 2015 roku na swoim blogu wzywał do "obalenia kanclerz Merkel" w związku z kryzysem migracyjnym. W 2019 r. przekazał 20 tys. euro na rzecz skrajnie prawicowej partii AfD.

Jest dobrze znany w Goerlitz, w swojej rodzinnej Saksonii: kupił tam secesyjny dom towarowy, historyczną atrakcję, w której reżyser Wes Anderson kręcił film "Grand Budapest Hotel".

Z Berlina Berenika Lemańczyk (PAP)