Lara Gessler nie rozstaje się z rodzinnym sygnetem. Dostała go na 18-stkę

2022-02-08 15:16 aktualizacja: 2022-02-08, 17:11
Lara Gessler, Fot. PAP/StrefaGwiazd/Stach Leszczyński
Lara Gessler, Fot. PAP/StrefaGwiazd/Stach Leszczyński
Córka Magdy Gessler jest wielbicielką mody vintage i przedmiotów, które mają duszę. W jej styl świetnie wpisuje się sygnet, który nosi na serdecznym palcu lewej ręki. Ten pierścień nie jest jednak tylko modowym atrybutem. Lara przyznała, że jest to sygnet z herbem Gesslerów, który dostała na 18. urodziny

Podczas sesji Q&A na Instagramie Lara Gessler została zapytana o historię sygnetu, który często dostrzec można na zdjęciach pojawiających się w mediach społecznościowych. Okazało się, że ten pierścień ma niezwykły charakter. „Na tym sygnecie jest mój herb rodzinny. W rodzinie mojego taty jest taka tradycja, że każdy na 18. urodziny dostaje swój sygnet. Ten sygnet nie przechodzi z pokolenia na pokolenie, tylko jest zabierany do grobu” – wyjaśniła znana restauratorka.

Lara za sprawą swojego ojca, Piotra Gesslera (zmarł w sierpniu 2021 r.), przynależy do rodziny z tradycjami. Z książki Małgorzaty Pietkiewicz „Imperium Gessler od kuchni” dowiedzieć się możemy, że ta familia wywodzi się z XIV-wiecznej Szwajcarii. W miasteczku Altdorf to starosta Gessler osobiście ustawiał jabłko na głowie syna Wilhelma Tella. Stamtąd Gesslerowie rozjechali się po Europie. Niektórzy z nich trafili do Łodzi. Produkowali maszyny dla przemysłu włókienniczego. Jeśli zaś chodzi o ostatnie kilkadziesiąt lat, Gesslerowie stali się potentatami w polskiej gastronomii.

Odpowiadając na pytania fanów, Lara wyjawiła jeszcze inną ciekawostkę. Otóż, jak na kogoś, kto związał swoją karierę z kulinariami, dosyć późno zaczęła gotować. „Miałam o tyle dobrze, że jadłam bardzo dobrze przez całe dzieciństwo, bo dużo jednak rozmawiało się o jedzeniu i żyło się jedzeniem. Ale wstydziłam się gotować przez to, że wszyscy u mnie gotowali. Więc dość późno coś ugotowałam dla mojej rodziny. Dla taty robiłam to częściej, ale dla mamy bardzo późno” – przyznała współwłaścicielka stołecznych restauracji U Fukiera i Słodki Słony. Obecnie, tym, co ją najbardziej zajmuje, nie są kulinaria, tylko opieka na ponadroczną córką o imieniu Nena. (PAP Life)

kw/