Cichanouska: Białoruś już częściowo okupowana

2022-03-25 06:51 aktualizacja: 2022-03-25, 14:34
Swiatłana Cichanouska. Fot. PAP/Marcin Obara
Swiatłana Cichanouska. Fot. PAP/Marcin Obara
Łukaszenko jest rosyjskim kolaborantem – mówi w rozmowie z piątkową "Rzeczpospolitą" Swiatłana Cichanouska, liderka białoruskiej opozycji demokratycznej.

Cichanouska, pytana przez dziennik, czy białoruski przywódca Aleksander Łukaszenko może wysłać swoją armię do Ukrainy, wskazała: "Z jednej strony rozumiemy, że nie jest to w interesie Łukaszenki, bo zostałby agresorem i pociągnąłby nasze państwo na dno. Tego, co zrobił, już z siebie nie zmyje". Według niej, jeżeli jednak wyśle swoje wojska, "to tylko skomplikuje jego sytuację".

"Mogę przypuszczać, że domaga się tego Kreml, by nie być osamotnionym w swoich działaniach. Ale myślę, że nasze wojska nie były wprowadzone do Ukrainy tylko dlatego, że jest duży opór wewnątrz sił zbrojnych" - stwierdziła w rozmowie z gazetą liderka białoruskiej opozycji demokratycznej. Według niej dowódcy rozumieją, że wysyłając tam żołnierzy, skazaliby ich na śmierć.

Cichanouska: Kreml chce ostatecznie zachlapać krwią reżim Łukaszenki

W ocenie opozycjonistki, "Kreml chce ostatecznie zachlapać krwią reżim Łukaszenki". Jak wskazała w rozmowie z dziennikiem na Białorusi działa "mocna propaganda, która wmawia ludziom, że w Ukrainie są jacyś naziści". Dodała: "Wierzę w to, że żołnierze białoruscy wszystko rozumieją, że Ukraińcy są naszymi braćmi. Jak możemy toczyć wojnę z braćmi?".

Cichanouska, dopytywana, co oznaczałoby dla Białorusi, gdyby jednak białoruski dyktator podjął decyzję (o wysłaniu armii do Ukrainy - PAP), wskazała: "Na pewno zaostrzyłyby się sankcje gospodarcze". Zwróciła uwagę, że wiele zagranicznych firm, które wycofały się z Rosji, nadal pracuje na Białorusi. "To byłoby dla nich sygnałem, czerwoną linią. Ale to też mogłoby jeszcze bardziej uderzyć w Białorusinów za granicą, bo gdy wybuchła wojna, doszło do fali dyskryminacji moich rodaków" - powiedziała gazecie.

Cichanouska: Łukaszenko nie kontroluje przemieszczenia rosyjskich wojsk i nie wie, skąd i kto strzela

Poproszona przez dziennik o ustosunkowanie się do opinii, że to już nie Łukaszenko, lecz Putin rządzi Białorusią, Cichanouska stwierdziła: "Łukaszenko nie kontroluje przemieszczenia rosyjskich wojsk i nie wie, skąd i kto strzela. Zastrasza natomiast własny naród, nie zaprzestaje represji". Według niej nawet gdyby z jakichś powodów chciał się cofnąć i zacząć jakieś rozmowy z narodem, "to w jaki sposób wyprosi rosyjskich żołnierzy? Myślę, że nie jest w stanie".

Jak wskazała w "Rz", "po części Białoruś już została okupowana przez rosyjską armię". Dodała, że nie ma jeszcze rosyjskiej kadry zarządzającej krajem. "Domagamy się więc, by społeczność międzynarodowa uznała nasz kraj za de facto okupowany, by dokończyć proces delegitymizacji Łukaszenki. Nie jest już gwarantem suwerenności i stracił związek z rzeczywistością" - powiedziała. W jej opinii "świat powinien kontaktować się już z Białorusinami poprzez siły demokratyczne".

"Dzisiaj Łukaszenko jest rosyjskim kolaborantem" - podkreśliła w rozmowie z dziennikiem. Wskazała, że sytuację na Białorusi dzisiaj można porównać z sytuacją w Chersoniu (okupowanym przez rosyjskie wojsko – red.), "tam ludzie wychodzą protestować, a do nich strzelają". (PAP)

dsk/