Brutalne zabójstwo dziennikarza w Chorzowie. Są wyniki sekcji zwłok

2022-03-30 14:52 aktualizacja: 2022-03-30, 20:55
Fot. PAP/Leszek Szymańsk
Fot. PAP/Leszek Szymańsk
Prokuratura ma już wstępne wyniki sekcji zwłok dziennikarza, zamordowanego w miniony weekend w Parku Śląskim w Chorzowie. Ofiara miała około 50 ran zadanych nożem – podali śledczy. Specjaliści sprawdzą wkrótce czy na ciele zmarłego nie ma materiału DNA napastnika, który jest poszukiwany.

W nocy z soboty na niedzielę policja otrzymała informację o śmierci mężczyzny, który został przewieziony na pogotowie ratunkowe w Katowicach. Jego życia nie udało się uratować mimo reanimacji. Był to dziennikarz współpracujący z jedną ze śląskich redakcji.

Okazało się, że mężczyzna został zaatakowany pół godziny wcześniej w Parku Śląskim. Sprawca zakradł się do auta zaparkowanego w pobliżu stadionu GKS-u Katowice i zaatakował mężczyznę, który siedział w samochodzie razem z młodą kobietą.

Wyniki sekcji zwłok 

"Napastnik zadał ofierze około 50 ciosów nożem, część z nich w ważne narządy wewnętrzne i krwionośne. Nastąpił obfity krwotok, który był bezpośrednią przyczyną zgonu. Są to oczywiście informacje, które pokrywają się z ustaleniami postępowania" - powiedział PAP prokurator rejonowy w Chorzowie Cezary Golik po otrzymaniu wstępnych wyników przeprowadzonej w środę sekcji zwłok.

Jak dodał, zostaną przeprowadzone dodatkowe badania – toksykologiczne i histopatologiczne. W badaniach DNA specjaliści sprawdzą także czy na ciele ofiary jest materiał biologiczny napastnika – istnieje pewne prawdopodobieństwo, że dziennikarz broniąc się mógł zadrapać napastnika i jego materiał znajduje się pod paznokciami lub na dłoniach.

Prokuratorzy o jednej z hipotez zbrodni 

Prokuratorzy i policjanci od początku za prawdopodobne uznają obyczajowe tło zbrodni. Starają się dotrzeć do męża kobiety, która towarzyszyła dziennikarzowi na spotkaniu w Parku Śląskim. Jest ona głównym i jedynym naocznym świadkiem. Była już przesłuchiwana kilka razy i powiedziała śledczym, że nie rozpoznała napastnika. Prokuratura zaznacza, że na miejscu zbrodni zabezpieczono wiele innych dowodów.

Od czasu zabójstwa policjanci ani prokuratorzy nie mieli mężem kobiety żadnego kontaktu. Wiele wskazuje na to, że wyjechał z kraju. "Jedna z hipotez obejmuje tło obyczajowe, emocjonalne. Zakładamy, że możliwym jest, że mężczyzna będący w związku z tą kobietą w akcie desperacji miłosnej dopuścił się tego czynu. Nie ma co ukrywać, że jest to jedna z wersji śledczych. Problem jest taki, że ten mężczyzna jest na ten moment nieuchwytny, co potęguje przypuszczenie – ale jest to ciągle przypuszczenie – że może być on sprawcą tego przestępstwa" - mówił wcześniej PAP prok. Golik.

"Szukamy tego człowieka. Jego przesłuchanie to bardzo pilna i istotna sprawa w tym postępowaniu" - podkreślił.

Według nieoficjalnych informacji, telefon poszukiwanego męża kobiety logował się w pobliżu miejsca zbrodni. Prok. Golik, który odmówił kategorycznej odpowiedzi w tej sprawie, potwierdził, że została przeprowadzana analiza danych informatycznych i telekomunikacyjnych – dotyczyła ona powiązań pomiędzy pojawiającymi się w śledztwie numerami telefonów, ich lokalizacjami i korelacji czasowej z przebiegiem badanych przez śledczych wydarzeń. "Nie mogę zdradzić tych informacji ze względu na dobro postępowania. Niemniej analiza logowań telefonów osób powiązanych z dwójką, która siedziała w samochodzie była przeprowadzona i rzuca pewne światło na przebieg wydarzeń" - dodał Golik.

We wtorek prokuratura informowała, że zostało zabezpieczone narzędzie zbrodni – nóż kuchenny. Kobieta, która ma w tej sprawie status świadka, została przesłuchana już kilka razy. Zabezpieczone nagrania monitoringu potwierdzają, że podczas zabójstwa na miejscu były trzy osoby – dwaj mężczyźni i kobieta, ale filmy nie są na tyle dobrej jakości, by pozwalały uzyskać precyzyjny wizerunek sprawcy. (PAP)

Autor: Krzysztof Konopka

mmi/