Wiceszef MSZ: rosyjska agresja na Mołdawię spowodowałaby rozlanie się konfliktu na cały region

2022-05-07 06:51 aktualizacja: 2022-05-07, 10:57
Piotr Wawrzyk. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Piotr Wawrzyk. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Wkroczenie wojsk rosyjskich na teren Mołdawii oznaczałoby de facto rozlanie się konfliktu na region Europy południowej. Nie możemy do tego dopuścić - ocenił w rozmowie PAP wiceszef MSZ Piotr Wawrzyk.

W czwartek telewizja Kanał 24, powołując się na źródło w ukraińskich służbach specjalnych, poinformował, że Rosja opracowała szczegółowy plan agresji na Mołdawię, a dniem jej rozpoczęcia może być 9 maja.

W ostatnich dniach w Naddniestrzu - zdominowanej przez ludność rosyjskojęzyczną separatystycznej "republice" na terytorium Mołdawii - odnotowano eksplozje nieopodal ministerstwa bezpieczeństwa w Tyraspolu, zniszczenie dwóch przekaźników radiowych, "atak" na jednostkę wojskową i domniemany ostrzał w pobliżu rosyjskich składów broni. W ocenie ukraińskiego wywiadu wojskowego są to prowokacje Kremla, które mają na celu wciągnięcie Naddniestrza w trwającą wojnę. Rosja wspiera Naddniestrze gospodarczo i politycznie, ma tam też około 1,5 tys. żołnierzy. W miejscowości Cobasna, przy granicy z Ukrainą, mieści się posowiecki arsenał z około 20-21 tys. ton amunicji.

Wawrzyk: wejście Rosji na teren jeszcze innego kraju oznaczałoby de facto rozlanie się konfliktu na cały region

Wawrzyk odnosząc się do medialnych doniesień o możliwości rosyjskiej agresji na Mołdawię powiedział PAP, że "wejście Rosji na teren jeszcze innego kraju oznaczałoby de facto rozlanie się konfliktu na cały region". Jak ocenił, atak ten dałby możliwość bezpośredniego oddziaływania na kraje bałkańskie. "Do tego nie możemy dopuścić" - oświadczył.

Zdaniem wiceministra, żadna eskalacja działań ze strony Rosji nie może pozostać bez odpowiedzi. Zapewnił, że kraje zachodu, w tym Stany Zjednoczone oraz państwa Unii Europejskiej "są na to przygotowane i będą potrafiły się temu przeciwstawić".

Na pytanie o prawdopodobieństwo dokonania rosyjskiej agresji na Mołdawię wiceszef MSZ wyraził nadzieję, że się tak nie stanie. "Bo będzie to de facto oznaczało, że dotychczasowy konflikt dwustronny stanie się konfliktem regionalnym w Europie południowej".

Wawrzyk: sankcje muszą być maksymalnie radykalne 

Wawrzyk odniósł się również do propozycji zawartych w szóstym pakiecie sankcji przeciwko Rosji w odpowiedzi na rosyjską inwazję na Ukrainę, przedstawione w środę w Parlamencie Europejskim przez szefową Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen. Głównym założeniem nowego pakietu sankcji jest całkowity zakaz importu przez państwa UE rosyjskiej ropy w ciągu pół roku:

"Dobrze, że w pakiecie pojawia się kwestia zakazu importu ropy, ale biorąc pod uwagę możliwości obejścia sankcji trzeba uszczelnić te przepisy w innych dziedzinach. Mamy bowiem firmy PR-owskie czy księgowe, które pomagają w omijaniu dotychczas funkcjonujących sankcji, więc te elementy muszą być wyeliminowane" - powiedział wiceszef MSZ.

Jak dodał, sankcje muszą być "maksymalnie radykalne oraz powinny zawierać maksymalnie mało wyjątków" oraz jednocześnie powinny zostać przedstawione "przepisy zapowiadające działania w ramach odejścia od rosyjskiego gazu". Zdaniem Wawrzyka, jeśli Rosja nie zmieni swojej polityki względem Ukrainy to "kolejnym krokiem musi być unijne odejście od rosyjskiego gazu".

Pytany o termin przyjęcia szóstego pakietu sankcji wiceminister odpowiedział, że dotychczas negocjacje trwały od kilku do kilkunastu dni. "Mam nadzieję, że tak będzie również w tym przypadku, to raczej kwestia dni niż tygodni" - dodał. Wawrzyk nie wykluczył również opracowania w UE kolejnego, siódmego pakietu sankcji na Rosję. (PAP)

Autor: Adrian Kowarzyk

dsk/