Mieszkańcy toruńskich Wrzosów protestują przeciwko planom zabudowy. Chcą Parku Naturalnego

2022-05-13 13:10 aktualizacja: 2022-05-13, 13:11
Fot. Justyna Musiał/Zielone Wrzosy
Fot. Justyna Musiał/Zielone Wrzosy
Mieszkańcy toruńskich Wrzosów protestują przeciwko projektowi nowego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Nie chcą zabudowy terenów zielonych, a ich ochrony w postaci Parku Naturalnego Wrzosowisko. "Czas zatrzymać walec toczący się przez Toruń" - apelują.

Podczas piątkowej konferencji prasowej przedstawiciele rady okręgu Wrzosy i Jar oraz stowarzyszenia Zielone Wrzosy protestowali przeciwko planom miasta. Wskazywali na zupełny brak "realnych konsultacji społecznych". Mówili o bojkotowaniu przez magistrat wszelkich oddolnych inicjatyw mieszkańców.

"Niestety, wszystkie z dotychczasowych naszych inicjatyw zostały ocenione negatywnie przez prezydenta miasta Michała Zaleskiego. Uznano je za bezpodstawne — zanim przedstawiono je radnym, aby mogły być przedyskutowane na sesji. Rodzi się pytanie, w jaki jeszcze sposób mieszkańcy miasta mogliby okazać chęć partycypacji w zarządzaniu miastem i własnym osiedlem, inicjatywę i wolę współpracy. Co jeszcze mieszkańcy mieliby zrobić, aby władze miasta miały zaczęły traktować ich podmiotowo" - podniosła zastępca przewodniczącego Rady Okręgu Regina Strzemeska.

Pod protestem przeciwko zabudowie terenu zebrano dotychczas blisko 2400 podpisów mieszkańców Wrzosów.

Strzemeska dodała, że ostatnie decyzje miasta nie "nastrajają optymistycznie". Nowy projekt miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla ulic św. Jana Bosko, Szosa Chełmińska i Ugory, ma zostać wyłożony do publicznego wglądu 17 maja.

W piśmie skierowanym do Rady Okręgu przez dyrektora Miejskiej Pracowni Urbanistycznej Annę Stasiak wynika, że przy formułowaniu założeń nowego planu "wzięto pod uwagę interes mieszkańców osiedla Wrzosy jak i wzrastające potrzeby w zakresie dostępu do infrastruktury społecznej, w tym usług zdrowia, opieki społecznej, edukacji itp. stanowiących kontynuację zagospodarowania tego obszaru uwzględniając ład przestrzenny, wymagania ochrony środowiska oraz walory ekonomiczne przestrzeni".

Członek Rady Okręgu Wrzosy i Jar, toruński dziennikarz obywatelski Jacek Kiełpiński mówił, że "ma tutaj wejść firma TZMO, która teraz nie ma najlepszego okresu w historii i kojarzy się z ukraińską krwią. To ludzie wiedzą". Odniósł się do pozostania Toruńskich Zakładów Materiałów Opatrunkowych w Rosji, co było przez społeczników miejskich kilkukrotnie oprotestowywane.

"Co oznacza, że teraz miasto planuje wejść w teren łąkowy — mówiąc +dajemy wam las+? Czy oni są od dawania? To my jesteśmy właścicielami tego lasu. My mieszkańcy — państwo też" - mówił podczas briefingu prasowego Kiełpiński.

Dodał, że w jego ocenie to, co dzieje się w Toruniu, to "cuda". "Walory ekonomiczne przestrzeni — to istota filozofii Torunia" - wskazał. "Kępa Bazarowa. Co się tam stało? My zwyczajnie nie chcemy być Kępą Bazarową. Tam zniknął las łęgowy, a teraz nie ma winnych" - mówił

"Czas zatrzymać walec, który toczy się przez Toruń" - dodali członkowie rady okręgu.

9-letnia Nika powiedziała, że na terenie "Wrzosowiska" może puszczać latawce, bawić się w berka i chowanego.

"Możemy tu chodzić na spacery i robić wiele fajnych rzeczy. Bardzo mi się tu podoba" - mówiła z dziecięcą szczerością w głosie.

Jej mama, Agata Chojnacka, mówiła o terenie, który mieszkańcy chcą chronić przez ustanowienie zespołu przyrodniczo-krajobrazowego o nazwie "Park Naturalny Wrzosowisko", jako o "wyspie biocenotycznej", o szczególnych walorach przyrodniczych. Wskazała na wiele gatunkach chronionych na terenach łąkowych, na które przyjeżdżają przyrodnicy z całego kraju, aby robić badania.

Miasto wskazuje, że tereny zieleni o charakterze parku leśnego w tym miejscu zajmują prawie 10 hektarów. Mieszkańcy nie mogą się ich doliczyć, bo część przy Forcie VI nie jest dla nich otwarta i dostępna. Mówią o 4,5 hektara. Jak wskazują, 2,8 ha terenów łąkowych ma zostać przeznaczona pod zabudowę i ogrodzone, jako jeden obiekt. Na części wschodniej mają pojawić się ulice, miejsca parkingowe, które zdaniem społeczników przetną i zniszczą ten teren.

Wiceprezydent miasta Paweł Gulewski, pytano niedawno przez PAP o tę sprawę, powiedział, że wypracowane rozwiązanie jest "kompromisowe".

"Uważam, że ten pomysł przygotowany przez Miejską Pracownię Urbanistyczną wychodzi naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców. (...) Uważam, że wyjście, które zaproponowała MPU (w czasie konsultacji z Radą Okręgu — PAP) jest wyjściem salomonowym" - podkreślił PAP Gulewski.

Regina Strzemeska powiedziała w piątek, że "Salomon obok tego nawet nie siedział". Agata Chojnacka dodała, że mieszkańcy są na takim etapie, iż "nie wycofają się już z obrony tego miejsca". (PAP)

Autor: Tomasz Więcławski

kw/

TEMATY: