Tysiące mieszkańców Sydney wezwano do ewakuacji z powodu ryzyka powodzi

2022-07-03 09:40 aktualizacja: 2022-07-03, 12:37
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. PAP/EPA/DAN HIMBRECHTS
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. PAP/EPA/DAN HIMBRECHTS
Tysiące mieszkańców wezwano w niedzielę do ewakuacji południowo-zachodniej części Sydney, największego miasta Australii, z powodu ulewnych deszczy i niszczących wiatrów, które nawiedziły zachodnie wybrzeże Australii, grożąc powodziami na terenach, które w marcu zostały dotknięte siłą żywiołu - poinformowała agencja Reutera.

Biuro meteorologiczne ostrzegło, że ulewne deszcze mogą doprowadzić do powodzi i osunięć ziemi wzdłuż wschodniego wybrzeża stanie Nowa Południowa Walia.

"Stoimy teraz w obliczu zagrożeń na wielu frontach - powodzie błyskawiczne, powodzie na rzekach i erozja wybrzeża" - ostrzegła minister ds. służb ratunkowych Nowej Południowej Walii Steph Cooke w czasie briefingu dla mediów. Wezwała ludzi do ponownego rozważenia wakacyjnych podróży, ponieważ ciężka pogoda trafiła na początek szkolnych wakacji.

"To jest sytuacja kryzysowa zagrażająca życiu" - oświadczyła minister Cooke.

Ponad 200 milimetrów deszczu spadło na wiele obszarów, a niektóre z nich doświadczyły nawet 350 mm opadów, podało Biuro Meteorologiczne, ostrzegając przed ryzykiem powodzi wzdłuż rzeki Nepean. Ulewne deszcze spowodowały, że nastąpiło przelanie głównej tamy w Sydney - poinformowały służby.

"Nie ma przestrzeni, w której woda mogłaby pozostać w tamach. Rozpoczyna się ich przelewanie. Rzeki płyną bardzo szybko i są bardzo niebezpieczne. Poza tym mamy ryzyko powodzi błyskawicznych, w zależności od tego, gdzie są deszcze" - powiedziała komisarz stanowej służby ratowniczej Carlene York.

W ciągu ostatniej doby z powodzi uratowano 29 osób, w tym jedną, która przez godzinę wisiała na słupie, gdy robotnicy walczyli, by do niej dotrzeć. Rząd australijski przydzielił dla stanu Nowa Południowa Walia 100 żołnierzy, którzy pomagają przy układaniu worków z piaskiem oraz dwa helikoptery do pomocy przy ewentualnych akcjach ratunkowych - powiedział minister obrony Richard Marles w rozmowie z telewizją Sky News.(PAP)

kgr/