Wiceszef MSZ: dzisiaj nie ma przestrzeni do tego, by podejmować z Rosją temat katastrofy smoleńskiej

2022-09-14 16:37 aktualizacja: 2022-09-14, 22:00
Rosyjski żołnierz przy wraku polskiego Tu-154 Fot. SERGEI CHIRIKOV/PAP/EPA
Rosyjski żołnierz przy wraku polskiego Tu-154 Fot. SERGEI CHIRIKOV/PAP/EPA
Rosja jest dzisiaj państwem terrorystycznym łamiącym prawo międzynarodowe; kontakty dyplomatyczne Polski z Rosją są w praktyce zamrożone, w związku z tym nie ma przestrzeni do tego, by podejmować temat katastrofy smoleńskiej - mówił w środę w Sejmie wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk.

Szymon Szynkowski vel Sęk był pytany na konferencji prasowej w Sejmie, co MSZ zrobiło od momentu opublikowania raportu podkomisji smoleńskiej, a więc od kwietnia br. Dziennikarze dopytywali, że "skoro raport mówi o zabójstwie prezydenta, to pewnie MSZ jakieś kroki podjęło".

Wiceminister podkreślił, że raport omawia wiele wątków, jednak nie przypomina sobie, aby mówił o zabójstwie prezydenta.

"Raport wskazuje na przyczyny wypadku lotniczego i omawia te przyczyny" - podkreślił. Po drugie, jak wskazał, doskonale wiadomo, w jakim stanie są dzisiaj relacje dwustronne z Rosją. "One są de facto relacjami zamrożonymi" - oświadczył Szynkowski vel Sęk.

Jak dodał, wynika to z faktu, iż "Rosja jest państwem-agresorem i państwem terrorystycznym łamiącym prawo międzynarodowe".

Według wiceszefa polskiej dyplomacji kontakty wysokiego i średniego szczebla z Federacją Rosyjską nie istnieją.

"Można powiedzieć, że istnieją z Federacją Rosyjską kontakty tylko i wyłącznie techniczne. Nie ma w praktyce kontaktów politycznych, one są zamrożone z bardzo jasnych względów" - oświadczył.

W tym kontekście Szynkowski vel Sęk zwrócił się do dziennikarzy z pytaniem, w jakiej formule Polska miałaby podejmować wobec Federacji Rosyjskiej jakieś kwestie w sposób konstruktywny.

Na uwagę, że b. szef MSZ Witold Waszczykowski mówił kilka lat temu, że będzie wniosek do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze ws. zwrotu wraku samolotu, wiceminister przypomniał, że ws. wraku resort wystosował liczne noty dyplomatyczne, które nie przyniosły rezultatu. Przypomniał, że została także przyjęta w tej sprawie rezolucja Rady Europy, która też nie przyniosła postępu w sprawie. Przypomniał też, że  Rosja nie jest już dzisiaj członkiem Rady.

"Rosja jest dzisiaj państwem, na które naciski międzynarodowe mają minimalne oddziaływanie" - zauważył. "W związku z tym spójrzmy na to przez pewną pragmatykę, jaką mamy dzisiaj przestrzeń do podejmowania tego tematu" - dodał Szynkowski vel Sęk. "Kontakty dyplomatyczne są zamrożone w związku z tym dzisiaj nie ma przestrzeni do tego, by dzisiaj jakikolwiek temat z Rosją podejmować, bo Rosja jest państwem, które nie szanuje żadnych zasad prawa międzynarodowego, ani ws. śledztwa, ani ws. zwrotu wraku" - oświadczył.

Obecny na konferencji poseł PiS Arkadiusz Mularczyk również zwracał uwagę, że Rosja jest państwem, które nie przestrzega prawa międzynarodowego. "Tak więc dzisiaj kierowanie jakichkolwiek zarzutów pod adresem rządu jest nieuzasadnione" - powiedział. Przypomniał, że Rosja wywołała wojnę na Ukrainie i łamie prawo międzynarodowe. "Podejmujemy takie działania, jakie są możliwe w danym momencie" - oświadczył Mularczyk.

Dziennikarze pytali też o wypowiedź Barbary Nowackiej (KO), córki zmarłej w katastrofie smoleńskiej Izabeli Jarugi-Nowackiej, która zaapelowała w środę z mównicy sejmowej do premiera Mateusza Morawieckiego o natychmiastowe rozwiązanie podkomisji smoleńskiej.

Rzecznik PiS Radosław Fogiel pytany, czy to powinno nastąpić, odparł, że politycy słyszeli dzisiaj ze strony opozycji "kilka bardzo emocjonalnych i dość bulwersujących wystąpień". "Myślę, że one nie były na miejscu" - ocenił. Poinformował również, że decyzję co do funkcjonowania podkomisji, która jest osadzona w strukturach ministerstwa obrony narodowej, podejmie minister obrony.

Fogiel dodał, że prezes PiS Jarosław Kaczyński zapoznał się z raportem podkomisji smoleńskiej, "której elementem z załącznikami są również raporty i opracowania cząstkowe".

Reportaż "Siła kłamstwa"

W poniedziałek w programie "Czarno na białym" w TVN24 został wyemitowany reportaż "Siła kłamstwa", w którym przedstawiono materiały wskazujące na to, że podkomisja Antoniego Macierewicza dysponowała wynikami badań, które zaprzeczały tezie o wybuchu w skrzydle prezydenckiego samolotu Tu-154 lecącego do Smoleńska, a które nie zostały opublikowane. W programie podano, że co najmniej od grudnia 2020 r. Macierewicz i inni członkowie podkomisji dysponują materiałami, analizami i zagranicznymi raportami, które albo wprost wykluczają zamach, albo wskazują na katastrofę jako przyczynę tragedii z 2010 roku.

Macierewicz pytany we wtorek o te doniesienia, wskazywał, że "wszystkie wyniki raportu NIAR (National Institute for Aviation Research, amerykański instytut zajmujący się badaniem katastrofy - PAP ) zostały opublikowane". Dopytywany, czy wyniki przedstawione w raporcie zostały przez podkomisję zmanipulowane, Macierewicz odparł, że jest to kłamstwo.

W przesłanym PAP oświadczeniu Podkomisji ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego podkreślono, że "zarzuty i pseudoargumenty" przedstawione przez stację TVN są fałszywe i prezentują rosyjski punt widzenia, wprowadzając w błąd polską opinię publiczną. "Komisja wbrew kłamstwom TVN opublikowała wszystkie wyniki symulacji NIAR zgodnie z obowiązującym kontraktem ukazujące skutki rozbicia samolotu uderzającego w ziemię według założeń komisji Millera" - napisano w oświadczeniu podpisanym przez przewodniczącego Podkomisji Antoniego Macierewicza.

Zaprezentowany w kwietniu przez wiceprezesa PiS raport z pracy podkomisji smoleńskiej zawiera tezę, że katastrofa z 10 kwietnia 2010 r. była wynikiem "aktu bezprawnej ingerencji strony rosyjskiej". Antoni Macierewicz mówił, że raport "może i powinien stanowić podstawę podjęcia działań na arenie międzynarodowej, w tym możliwe złożenie skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka". W jego ocenie zgromadzony materiał jest "bezspornym i niepodważalnym" dowodem na eksplozję, która rozpoczęła katastrofę smoleńską. Według niego w sumie doszło do dwóch eksplozji - w lewym skrzydle i centropłacie TU-154M.

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M, wiozącego delegację na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego żona Maria, najwyżsi dowódcy wojska i ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. (PAP)

Autor: Daria Kania

mar/