Udusił byłą dziewczynę i poćwiartował jej ciało. Jest wyrok sądu

2022-11-08 12:03 aktualizacja: 2022-11-09, 11:37
Oskarżony Patryk D.  na sali Sądu Okręgowego w Gdańsku, fot.  PAP/ Marcin Gadomski
Oskarżony Patryk D. na sali Sądu Okręgowego w Gdańsku, fot. PAP/ Marcin Gadomski
Dożywocie - taki wyrok wydał Sąd Apelacyjny w Gdańsku w procesie 22-letniego Patryka D. Mężczyzna zabił swoją byłą dziewczynę. Do zbrodni doszło w okolicach Nowego Dworu Gdańskiego. Mężczyzna przyznał się do winy.

Wtorkowy wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku jest prawomocny.

Do zbrodni doszło w 2020 r. w Piotrowie koło Nowego Dworu Gdańskiego. Sąd Apelacyjny w Gdańsku uchylił wcześniejszy wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku, który skazał Patryka D. za morderstwo swojej byłej dziewczyny Pauliny na 25 lat więzienia i we wtorek skazał zabójcę na dożywotnie więzienie. Jednocześnie zezwolił mediom na ujawnienie wizerunku skazanego.

Policjanci szukali poćwiartowanego ciała Pauliny przez kilka dni na polach, bo zabójca ukrył je w kilku miejscach. Dziewczyna pochodziła z Balik pod Łomżą, ale przed śmiercią mieszkała z koleżanką na warszawskiej Białołęce. Na początku marca 2020 roku wyjechała z Warszawy i pojechała do byłego chłopaka do Nowego Dworu. Wtedy ślad po niej się urwał.

W dniu zaginięcia Pauliny jej matka dostała SMS-a: "Mieszkanie mamy na teraz. Chcę trochę czasu dla siebie na własne życie. Żeby spróbować żyć sama. Byłabym wdzięczna za jakieś dwa miesiące bez kontaktu". Ta wiadomość była tak niepokojąca, że rodzina zgłosiła zaginięcie 23-latki na policji.

Mężczyzna udusił 23-letnią Paulinę, a jej ciało poćwiartował

Funkcjonariusze od początku podejrzewali o zbrodnię byłego chłopaka dziewczyny. Patryk D. był widziany z Pauliną w Nowym Dworze Gdańskim, ale twierdził, że po spotkaniu rozstali się. Jak ustaliła prokuratura, mężczyzna udusił 23-letnią Paulinę, a jej ciało poćwiartował i jego fragmenty poukrywał na polu w okolicach wsi. Motywem zbrodni miała być zazdrość ówczesnego 20-latka.

Przewodnicząca składu sędziowskiego Alina Miłosz-Kloczkowska 40 minut odczytywała wyrok i jego uzasadnienie. Skazany Patryk D. spokojnie słuchał orzeczenia, a na koniec potwierdził, że zrozumiał werdykt. Sąd uznał, że nie ma podstaw do uwzględnienia apelacji adwokata mężczyzny, a uznał racje śledczych dotyczącej dożywotniej kary więzienia. Sąd uwzględnił, że oskarżony jest osobą młodocianą, a w chwili czynu miał zaledwie 19 i pół roku, ale sąd analizował postawę Patryka D. oraz wieloletnią przyjaźń, a potem związek z pokrzywdzoną.

"Nie ulega wątpliwości z całego materiału dowodowego, że pani pokrzywdzona w pewnym momencie zorientowała się, iż tego związku nie chce kontynuować. Oskarżony składając wyjaśnienia też potwierdził, że nie chciał kontynuować tego związku. Natomiast nie ulega wątpliwości, że po tzw. zerwaniu nawiązali ponowny kontakt i tutaj pewna sytuacja dotycząca ich wzajemnych relacji uległa zmianie" - mówiła sędzia Miłosz-Kloczkowska i podkreśliła, że z pamiętników pokrzywdzonej wynikało, że była bardzo zmęczona emocjonalnie tym związkiem i deklarowała, iż jest bardzo związana z oskarżonym, ale jednocześnie boi się Patryka D. biorąc pod uwagę jego zainteresowania. Podczas postępowania mężczyzna potwierdził, że interesował się przemocą, zabijaniem i starał się kolekcjonować białą broń. Takie zbierał też książki i filmy. Sędzia powiedziała też w uzasadnieniu o fascynacji m.in. filmowym Jokerem, z którym Patryk D. się utożsamiał oraz Hannibalem Lecterem. Mężczyzna interesował się również seryjnymi zabójcami i kanibalizmem.

"Mówił, że ją zabije po rozstaniu. Nie dawała temu wiary"

Sąd podkreślił, że choć oskarżony twierdził, że Paulina P. chciała popełnić samobójstwo, to dowody w sprawie, m.in. pamiętniki dziewczyny, na to nie wskazują. Taki motyw wskazywał Patryk D., ale Sąd Apelacyjny nie dał temu wiary. Jak przyznał sąd, choć mężczyzna mówił Paulinie, że ją zabije po rozstaniu, to ona nie dawała temu wiary, bo nie wierzyła, że coś może jej zrobić. Przed zabójstwem oboje spotkali się w Warszawie i wówczas Patryk D. przyznał byłej dziewczynie, że po rozstaniu był dla niej miły, bo chciał zdobyć jej zaufanie. "Chciał to zaufanie zdobyć po to, żeby znowu stał się jej bliski. Chciał żeby ona była szczęśliwa, żeby sobie ułożyła życie w Warszawie. Żeby spełniła swoje marzenia i on ją w tym wspierał. Dlatego ją w tym wspierał, żeby potem, jak już będzie szczęśliwa ją zabić. Żeby jej to wszystko odebrać i ukarać ją w ten sposób za te osiem zmarnowanych lat i za to, że ona tak strasznie go zraniła" - mówiła sędzia Miłosz-Kloczkowska i podkreśliła, że choć przyjaciółka pokrzywdzonej mówiła, że Patryk D. może być niebezpieczny, to Paulina nie wierzyła, że mężczyzna mógłby zrobić jej coś złego.

Przy wydawaniu werdyktu sąd wziął też pod uwagę fakt, że rozczłonkowaniem zwłok Patryk D. chciał zatrzeć ślady zabójstwa i rozpoznanie pokrzywdzonej. Mężczyzna dwa razy wracał na miejsce zbrodni i przekładał poćwiartowane zwłoki w inne miejsce. Sąd wskazał też, że z akt sprawy jednoznacznie wynika, że dwa dni po zgłoszeniu zaginięcia pokrzywdzonej mężczyzna został przesłuchany przez policję i zachowywał bardzo duży spokój. Zdaniem sądu, choć oskarżony wskazał miejsce ukrycia zwłok i przyznał się do zbrodni, to nie była dobrowolna współpraca z organami ścigania. Wymierzając dożywotnie więzienie dla Patryka D. sąd uznał, że kara powinna mieć cel zapobiegawczy, a skazany mimo młodego wieku po 25 latach będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie. Podczas pobytu Patryk D. ma poddać się też terapii psychologicznej. (PAP)

Autor: Krzysztof Wójcik

mj/