Prezydent: nie pozwolę, by ktokolwiek zamordował polskie górnictwo

2018-12-04, 13:17 aktualizacja: 2018-12-04, 17:47
Fot. PAP/Jacek Bednarczyk
Fot. PAP/Jacek Bednarczyk
Dopóki ja pełnię w Polsce urząd prezydenta, nie pozwolę, by ktokolwiek zamordował polskie górnictwo - oświadczył we wtorek prezydent Andrzej Duda podczas akademii z okazji Barbórki w Brzeszczach (Małopolskie), gdzie świętowali górnicy z Tauronu Wydobycie.

Prezydent podkreślił, że polski przemysł wydobywczy i górnictwo stanowią "jeden z fundamentów polskiej gospodarki", stanowią o bezpieczeństwie energetycznym kraju, oraz są "w ogromnym stopniu" gwarancją jego suwerenności energetycznej.

Andrzej Duda nawiązał w tym kontekście do trwającej w Katowicach konferencji klimatycznej COP24. "Jesteśmy na niej, jesteśmy jej organizatorem, ale jesteśmy tam także po to, żeby mówić prawdę w sposób wolny od poprawności politycznej dyktowanej bardzo często przez obce - nie nasze, niepolskie - interesy" - mówił.

"Oczywiście jest kwestią niezwykle ważną rozwijanie naszego kraju pod względem gospodarczym, pod względem przemysłowym, jest sprawą absolutnie fundamentalną prowadzenie badań rozwojowych, wprowadzanie innowacji do naszej gospodarki, także w zakresie przemysłu wydobywczego, jak również i wykorzystania węgla dla energetyki" - zaznaczył Duda.

Jednocześnie dodał, że "chcemy realizować niezwykle ważną zasadę zrównoważonego rozwoju", która mówi, by działać "w taki sposób, aby w miarę możliwości w jak największym stopniu zachować otaczające nas środowisko, przede wszystkim środowisko naturalne, dla przyszłych pokoleń".

"Nie będę tutaj debatował ani dyskutował z naukowcami, jaki jest rzeczywisty wpływ człowieka na otaczający nas świat, przede wszystkim myślę tutaj o klimacie. Ale jedno jest pewne: jeżeli możemy doprowadzić do tego, że mniejsze będziemy, jako ludzie, wywierali skutki na klimat i tą otaczającą nas rzeczywistość przyrodniczą, to ja powiem, to tym lepiej" - przekonywał prezydent.

"To nie sztuka wszystko zlikwidować i zostawić ludzi bez pracy"

Andrzej Duda w wystąpieniu wskazał na jedną z proponowanych deklaracji COP24 - Just Transition, mówiącej o "sprawiedliwym i solidarnym zmienianiu świata w sensie przemysłowym, po to, aby w jak największym stopniu oszczędzić klimat". "To oznacza przede wszystkim uwzględnianie w tym wszystkim interesów społeczeństw, uwzględnienie interesów ludzi, miejsca pracy, dbałość o rodzinę, o to wszystko, co jest naszą codziennością" - mówił.

Jak podkreślił, to „nie sztuka wszystko zlikwidować i zostawić ludzi bez pracy, zostawić państwo bez zaplecza i załamać gospodarkę".

Prezydent nawiązał też do swego poniedziałkowego wystąpienia podczas COP24. Mówił, że polska gospodarka w istotnym stopniu opiera się na węglu i to się nie będzie zmieniało. "Ona nadal będzie się opierała na węglu, oczywiście będziemy realizować mix energetyczny, będziemy realizować naszą strategię, ale węgiel w Polsce jest i będzie" - podkreślił Duda.

PAP/Infografika/Adam Ziemienowicz

Dodał, że węgiel to największy skarb Polski i mamy jego największe zasoby w Europie. "Proszę się nie martwić, dopóki ja pełnię w Polsce urząd prezydenta, nie pozwolę na to, aby ktokolwiek zamordował polskie górnictwo" - oświadczył prezydent Duda.

Wicepremier Beata Szydło, która jest mieszkanką gminy Brzeszcze, podkreśliła, że najczęściej o górnictwie dyskutuje się w wymiarze globalnym, ale należy pamiętać także o górnikach i mieszkańcach gmin górniczych. „My tutaj doskonale wiemy, że rachunek ekonomiczny nie jest jedynym, który powinien decydować, gdy rozmawiamy o rozwoju, o gospodarce. Poza nim bardzo ważne są sprawy ludzkie, społeczne. (…) Dbając o środowisko musimy też dbać o sprawy ludzkie” – mówiła.

„Podpisaliśmy dziś porozumienie o alokacji pracowników, aby nasi górnicy (...) nie martwili się o pracę"

Wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski powiedział, że program, który realizuje jego resort, daje perspektywy górnictwu. „Zaczynamy budować stabilność i wizerunek sektora, który jest w Polsce ważny”.

Tobiszowski dziękował prezydentowi Dudzie za jego wystąpienie na COP24. „Ten głos się rozniósł w środowiskach górniczych. (…) Dziękuję także za wsparcie w ostatnich trzech latach. To musi wybrzmieć, bo jeśli głowa państwa jest z nami i mówi o tym na arenie międzynarodowej, to jest to siła bezdyskusyjna” – mówił.

Prezydent RP Andrzej Duda podczas uroczystości barbórkowej otrzymał z rąk prezesa Tauronu Wydobycie Zdzisława Filipa honorową szpadę górniczą.

Podczas akademii podpisano porozumienie między Tauronem Wydobycie a Zakładem Górniczo-Hutniczym „Bolesław” w Bukownie. Zakłada ono, że co najmniej 150 pracowników Zakładu - z kopalni rud cynku i ołowiu „Pomorzany” w Olkuszu, po zakończeniu w niej wydobycia - znajdzie pracę w zakładach górniczych Tauronu.

Prezes Zakładu Bogusław Ochab powiedział PAP, że „Pomorzany” za ok. 2 lata zakończą działalność z powodu wyczerpania zasobów. Obecnie zatrudniają ok. 1 tys. osób. „Mamy jeszcze ok. 5 mln ton zasobów. Roczne wydobycie to 1,7 mln ton. Zakładamy, że z końcem 2020 r. nastąpi zakończenie wydobycia” – wyjaśnił.

Prezes dodał, że Zakład „od kilku lat prowadzi świadomą politykę, by przedłużać pracę emerytom i minimalizować problem społeczny”. „Podpisaliśmy dziś porozumienie o alokacji pracowników, aby nasi górnicy, posiadający doświadczenie i uprawnienia, nie martwili się o pracę i za porozumieniem stron mogli przejść do innych zakładów górniczych” – powiedział Ochab.

„Tauron, dzięki posiadanym aktywom górniczym, jest gwarantem stabilnego wytwarzania energii elektrycznej"

Prezes mówił, że dla górników z „Pomorzan” porozumienie jest najważniejsze ze względu na stosunkowo niewielką odległość tej firmy od kopalń Tauronu. „To kilkanaście kilometrów. Nie ma problemu, żeby dowieźć górników. To najistotniejsze porozumienie dla naszych górników” – zaznaczył.

Ochab dodał, że przy procesach likwidacyjnych w kopalni pozostanie ok. 150 osób. „Będziemy prowadzili też roboty udostępniające, przy których zatrudnienie może znaleźć ok. 100 osób. Zakładamy, że ok. 400 osób powinno mieć miejsce w alokacji” – wyjaśnił.

Prezes spółki Tauron Polska Energia Filip Grzegorczyk, do którego należy Tauron Wydobycie, nie krył zadowolenia z porozumienia. „Tauron, jak i każda inna firma, ma dziś problemy z rekrutacją, więc jest to dla nas bardzo dobre rozwiązanie. Spowoduje, że nie będziemy cierpieli na tzw. lukę pokoleniową. Jesteśmy w takiej sytuacji kadrowej, że jesteśmy w stanie zaabsorbować każdą rozsądną liczbę pracowników. Biznes górniczy sprowadza się do tego, żeby wolumen wydobycia był jak największy, a do tego potrzeba pracowników” – powiedział dziennikarzom.

Przed akademią w brzeszczańskim kościele św. Urbana, położonym nieopodal miejscowej kopalni, biskup pomocniczy diecezji bielsko-żywieckiej Piotr Greger odprawił mszę.

Spółka Tauron Wydobycie, która należy do Tauronu Polskiej Energii, ma trzy zakłady górnicze: Brzeszcze w Brzeszczach, Janina w Libiążu i Sobieski w Jaworznie. Pracuje w nich 6,5 tys. osób. Swoim obszarem obejmuje ok. 29 proc. krajowych bilansowych zasobów energetycznego węgla kamiennego. W trzech pierwszych kwartałach 2018 r. produkcja węgla w wyniosła w nich 3,6 mln ton, z czego 73 proc. wykorzystano w ramach Grupy, a 27 proc. sprzedano klientom zewnętrznym.

„Tauron, dzięki posiadanym aktywom górniczym, jest gwarantem stabilnego wytwarzania energii elektrycznej w okresach zmiennych lub ekstremalnych warunków pogodowych, powodujących rozchwianie systemów energetycznych. Jest przykładem udanej konsolidacji górnictwa z energetyką i wyciągnięcia z tego procesu efektu synergii. Obszar wydobywczy Grupy już przeszedł znaczącą restrukturyzację, choć optymalne wykorzystanie zasobów wymaga dalszych działań” – powiedział prezes Tauronu Polskiej Energii. (PAP)

autorzy: Marek Szafrański, Marceli Sommer, Rafał Białkowski

szf/ msom/ rbk/ amac/