U chorych na stwardnienie rozsiane szybka diagnoza i leczenie to zdrowszy mózg

2015-10-12 16:50 aktualizacja: 2018-10-05, 15:25
epa03292011 Dr. Andrew Evans administers a Botox injection to Multiple Sclerosis (MS) patient Andrew White at Royal Melbourne Hospital in Melbourne, Australia, 02 July 2012. In a world first, leading researchers at The Royal Melbourne Hospital have discovered a treatment for tremor and shakes in people with MS, using Botox.  EPA/JULIAN SMITH AUSTRALIA AND NEW ZEALAND OUT
Dostawca: PAP/EPA. PAP/EPA © 2015 / JULIAN SMITH
epa03292011 Dr. Andrew Evans administers a Botox injection to Multiple Sclerosis (MS) patient Andrew White at Royal Melbourne Hospital in Melbourne, Australia, 02 July 2012. In a world first, leading researchers at The Royal Melbourne Hospital have discovered a treatment for tremor and shakes in people with MS, using Botox. EPA/JULIAN SMITH AUSTRALIA AND NEW ZEALAND OUT Dostawca: PAP/EPA. PAP/EPA © 2015 / JULIAN SMITH
U osób ze stwardnieniem rozsianym (SM) opóźnienia w diagnozie i leczeniu powodują bezpowrotną utratę tkanki nerwowej mózgu oraz rozwój niepełnosprawności - podkreślają autorzy nowego międzynarodowego raportu pt. „Brain health: Time matters in multiple sclerosis”.

Konsekwencją tego są także rosnące koszty ekonomiczne i społeczne tej poważnej nieuleczalnej choroby neurologicznej. Dlatego bardzo ważne jest wczesne diagnozowanie SM, szybkie włączanie najskuteczniejszej terapii oraz monitorowanie zmian w mózgu i reagowanie na postęp choroby poprzez zmianę leczenia na nowsze, skuteczniejsze, oceniają twórcy raportu.

„Pozwoli to najdłużej zachować mózg osób z SM w maksymalnym zdrowiu, zahamować utratę tkanki nerwowej i utrzymać sprawność poznawczą” – tłumaczy jeden z autorów publikacji, prof. Gavin Giovannoni z Queen Mary University w Londynie. Jak zaznacza, podobnie jak w przypadku chorych z udarem mózgu, również u chorych na SM „czas równa się mózg”.

Dwie trzecie chorych to kobiety 

Autorzy opracowania przypominają, że SM jest postępującą chorobą neurodegeneracyjną, która uszkadza centralny układ nerwowy (mózg, rdzeń kręgowy, nerw wzrokowy). Przeważnie jest diagnozowana u młodych, aktywnych dwudziestolatków i trzydziestolatków, a dwie trzecie chorych stanowią kobiety. Na świecie na schorzenie to cierpi już ponad 2,3 mln osób. W krajach rozwiniętych SM jest główną przyczyną niepełnosprawności (niezwiązanej z wypadkami) wśród ludzi młodych.

Choroba jest zaliczana do grupy autoagresywnych. Rozwija się, gdy - z niezrozumiałych jeszcze przyczyn - komórki układu odporności w różnych miejscach mózgu atakują i niszczą osłonkę mielinową, pełniącą rolę izolatora na włóknach nerwowych. Efektem tego są zaburzenia w przekazywaniu bodźców między neuronami, co objawia się zaburzeniami widzenia, mowy, niedowładami, drętwieniem ręki, zaburzeniami równowagi i koordynacji ruchów, zmianami w odbiorze bodźców czuciowych, ciągłym zmęczeniem.

U chorych na SM dochodzi do uszkodzenia istoty białej (którą tworzą włókna nerwowe) w wielu miejscach mózgu. Towarzyszy temu obumieranie całych komórek nerwowych, czyli również utrata istoty szarej, tworzącej korę mózgu. „SM nie jest wyłącznie chorobą dotyczącą istoty białej, ale całego mózgu. I to zmiany w objętości kory mózgu oraz objętości całego mózgu są najlepszymi wskaźnikami przyszłej niesprawności chorego na SM” – mówił neurolog prof. Timothy Vollmer z University Colorado Denver podczas kongresu Europejskiego Komitetu do Leczenia i Badań w Stwardnieniu Rozsianym (ECTRIMS), który zakończył się w miniony weekend w Barcelonie. Vollmer jest jednym ze współautorów raportu, który w stolicy Katalonii zaprezentowano po raz pierwszy.

Tracą objętość mózgu siedem razy szybciej niż zdrowi

Jak zaznaczył ekspert, badania z ostatnich 10 lat wskazują, że chorzy na SM tracą objętość mózgu siedem razy szybciej niż osoby zdrowe w podobnym wieku. „Co więcej ponad 90 proc. zmian w mózgu u tych pacjentów nie daje objawów klinicznych, ale daje ewidentne skutki w postaci kurczenia się mózgu” – tłumaczył neurolog. Badanie dowodzą bowiem, że wraz ze wzrostem liczby i zakresu nowych zmian objętość mózgu maleje, a rośnie liczba rzutów SM. Dotyczy to nawet osób, z tzw. klinicznie izolowanym zespołem CIS, czyli jednorazowym epizodem choroby (pozostaje on jednorazowy u 20-30 proc. pacjentów).

Dr Helmut Butzkueven z University of Melbourne w Parkiville w Australii przytoczył badania, opublikowane w maju 2015 r. na łamach pisma "Annals of Clinical and Translational Neurology, z których wynika, że im wcześniej i dłużej chorzy na SM są leczeni lekami modyfikującymi przebieg choroby, tym później dochodzi u nich do pogorszenia niepełnosprawności.

Strata dla budżetu państwa

Co więcej, utrata objętości mózgu wiąże się z pogorszeniem sprawności poznawczej, a to ma ogromny wpływ na wypadanie chorych na SM z rynku pracy, zaznaczył Butzkueven. „To strata dla budżetu państwa, gdyż nie tylko przestają płacić podatki, ale przechodzą na rentę i wymagają dodatkowej opieki – tłumaczył. - Dlatego musimy przekonywać decydentów o tym, jak ważne jest refundowanie nowych, skutecznych leków na SM”.

Autorzy raportu zwracają też uwagę, że oprócz skutecznego leczenia, bardzo ważne jest też promowanie wśród chorych na SM zdrowego trybu życia – niepalenia, aktywności fizycznej oraz intelektualnej, gdyż to również wpływa na zachowanie większej rezerwy neurologicznej mózgu. Rekomendują też gromadzenie danych w ramach rejestrów pacjentów oraz prowadzenie dobrych analiz farmako-ekonomicznych.

Pełny tekst raportu można znaleźć na stronie internetowej pod adresem: http://msbrainhealth.org/report. (PAP)

jjj/ mki/