W procesie Kajetana P. nie zapadł wyrok; będą przeprowadzone dodatkowe dowody

2019-07-05, 14:33 aktualizacja: 2019-07-05, 16:29
Warszawa, 05.07.2019. Pełnomocnik rodziny ofiary Rafał Carko po ogłoszeniu decyzji o wznowieniu przewodu sądowego ws. Kajetana P. Fot. PAP/Leszek Szymański
Warszawa, 05.07.2019. Pełnomocnik rodziny ofiary Rafał Carko po ogłoszeniu decyzji o wznowieniu przewodu sądowego ws. Kajetana P. Fot. PAP/Leszek Szymański
Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował w piątek o ponownym otworzeniu procesu Kajetana P. oskarżonego o brutalne zabójstwo tłumaczki języka włoskiego. Będą przeprowadzone dodatkowe dowody w tym procesie - powiedział w pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych adwokat Rafał Carko.

Sąd wyznaczył też terminy trzech kolejnych rozpraw w tym procesie. Najbliższa rozprawa została zaplanowana na 4 października. 

Sąd Okręgowy w Warszawie miał wydać wyrok w procesie Kajetana P. w piątek. Orzeczenie jednak nie zostało ogłoszone. Jak poinformował, pełnomocnik rodziny pokrzywdzonej, "sąd podjął decyzję, że będą przeprowadzone jeszcze dodatkowe dowody". Dodał przy tym, że dowody te zostaną przeprowadzone z urzędu, co oznacza, że to sąd wyraził potrzebę uzupełnienia materiału dowodowego. Tym samym przewód sądowy w tym procesie zostanie otworzony na nowo. 

"Zdarza się tak, że sąd przed podjęciem ostatecznej decyzji dochodzi do wniosku, że musi jeszcze dodatkowe czynności przeprowadzić. Były to czynności z urzędu" - dodał mec. Carko.

"Zależy nam na tym, żeby sąd wydał wyrok na podstawie całego materiału dowodowego i wszelkich okoliczności; żeby one nie budziły żadnych wątpliwości. Wobec tego pozostaje nam czekać na przeprowadzenie dowodów i ogłoszenie wyroku" - zaznaczył mec. Carko.

Z informacji przekazanych przez adwokata wynika też, że rozprawy w tym procesie nadal będą prowadzone w trybie niejawnym. Przekazał przy tym, że termin następnej w tym procesie został wyznaczony na 4 października. "Ponadto sąd wyznaczył jeszcze dwa dodatkowe terminy" - dodał Carko.

"Hipotetycznie można uznać, że skoro sąd uznał, że należy wznowić przewód sądowy, to zapewne ma w tym jakiś cel" - powiedział z kolei obrońca Kajetana P. Piotr Dałkowski. Obaj prawnicy podkreślali, że nie mogą powiedzieć nic więcej, ponieważ proces toczy się z wyłączeniem jawności.

Proces trwa od ponad roku

Proces Kajetana P., okrzykniętego przez media "Hannibalem z Żoliborza", ruszył w maju 2018 roku. Akt oskarżenia w sprawie zabójstwa oraz ataku na policjanta, do którego doszło podczas przewożenia go z Malty do Polski, trafił do Sądu Okręgowego w Warszawie w lipcu 2017 roku. Z kolei do odrębnego postepowania w Sądzie Rejonowym Warszawa-Mokotów trafiła sprawa ataku na biegłą psycholog. Na wniosek rodziny pokrzywdzonej proces toczył się w trybie niejawnym.

Rozprawy odbywały się w sali dla najgroźniejszych przestępców w sądzie przy ul. Kocjana na warszawskim Bemowie, która znajduje się w oddzielnym, ogrodzonym budynku. W tej samej sali w przeszłości byli sądzeni najgroźniejsi przestępcy; zeznają tam też osoby, których bezpieczeństwo jest chronione.

29-letni bibliotekarz ma status szczególnie niebezpiecznego. Policjanci przywozili go do sądu przy zachowaniu szczególnych środków ostrożności z aresztu śledczego w Poznaniu, gdzie znajduje się oddział psychiatryczny o wzmożonym zabezpieczeniu.

Kajetan P. jest oskarżony o brutalne zabójstwo w 2016 r. tłumaczki języka włoskiego i napaść na policjanta i biegłą psycholog. Do morderstwa doszło 3 lutego 2016 roku w mieszkaniu przy ul. Skierniewickiej na warszawskiej Woli, gdzie mężczyzna umówił się na lekcję języka włoskiego z 30-letnią tłumaczką Katarzyną J. Mężczyzna kilkakrotnie dźgnął kobietę nożem w szyję. Ciało rozczłonkował i przewiózł taksówką do wynajmowanego mieszkania przy ul. Potockiej na Żoliborzu. Żeby zatrzeć ślady zabójstwa, spowodował w tym mieszkaniu pożar. Zwłoki Katarzyny J. odkryli gaszący ogień strażacy.

Kajetan, P. zabił,by "wyzbyć się slabości"

Od 6 lutego 2016 r. Kajetan P. był poszukiwany przez prokuraturę listem gończym. Ujęto go po 11 dniach na Malcie i przekazano Polsce. Podczas przesłuchania nie okazał skruchy. Z jego wyjaśnień wynikało, że lektorka była przypadkową ofiarą. Mówił, że postanowił zabić człowieka "w ramach pracy nad sobą i walki ze słabościami".

"Przedstawiając przebieg zdarzenia, Kajetan P. powiedział prokuratorom, że targały nim sprzeczne emocje, miał potrzebę samodoskonalenia i pozbywania się ludzkich słabości. Elementem samodoskonalenia były m.in. głodówki, intensywne ćwiczenia fizyczne, zerwanie wszelkich związków z rodziną. Na pewnym etapie tej ewolucji, jak sam mówił, uznał, że musi zabić jakąś osobę" - informowała prokuratura.

P. twierdził w wyjaśnieniach - jak wówczas ujawniła prokuratura - że zabójstwo miało na celu "pozbycie się słabości, jaką jest przekonanie, że życie ludzkie jest warte więcej niż życie świni czy komara". "Całkowity przypadek spowodował, iż ofiarą została Katarzyna J. Telefon do niej znalazł na stronie internetowej z ogłoszeniami, ofertami korepetycji językowych" – mówił prokurator. Jak dodawał, podejrzany dzwonił do kilku osób, a wybrał Katarzynę J. m.in. dlatego, że w sieci nie było jej zdjęcia. "Ofiara była całkowicie przypadkowa, nie znali się wcześniej, rozmawiali przez telefon w celu umówienia się na zajęcia" – relacjonował prokurator.

Kajetanowi P. grozi od ośmiu lat więzienia do dożywocia. Kara jednak może być nadzwyczajnie złagodzona ze względu na stan psychiczny oskarżonego. Biegli uznali bowiem, że mężczyzna dopuścił się przestępstwa w stanie ograniczonej poczytalności.(PAP)

Autor: Aleksandra Kuźniar, Mateusz Mikowski

akuz/ mm/ mark/