Sąd apelacyjny utrzymał karę dożywocia dla egzekutora gangu "Krakowiaka"

2019-07-10 13:35 aktualizacja: 2019-07-10, 15:09
Katowice, 10.07.2019. Oskarżony Zdzisław Ł. (C) podczas ogłoszenia wyroku. Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Katowice, 10.07.2019. Oskarżony Zdzisław Ł. (C) podczas ogłoszenia wyroku. Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Sąd Apelacyjny w Katowicach utrzymał w środę w mocy karę dożywocia dla Zdzisława Ł. ps. Zdzicho, uważanego za egzekutora gangu "Krakowiaka". Sąd uznał go za winnego jednego z zarzucanych mu zabójstw, a sprawę drugiego zabójstwa skierował do ponownego rozpoznania przez sąd okręgowy.

Wyrok jest prawomocny w części, w której Sąd Apelacyjny w Katowicach utrzymał w mocy wcześniejsze orzeczenie sądu okręgowego sprzed trzech lat. Skazany będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie po 30 latach więzienia. "Zdzicho" od stycznia 1999 r. przebywa w areszcie. W środę sąd przedłużył okres jego aresztowania do 8 listopada tego roku. Później skazany ma zacząć odbywać orzeczoną karę więzienia.

Sprawa Zdzisława Ł. została wyłączona z rozpatrzonej w kwietniu br. apelacji gangu "Krakowiaka" i była przedmiotem osobnego postępowania. W środę sąd odwoławczy wydał orzeczenie w tej sprawie, nie znajdując podstaw do złagodzenia kary.

Sąd uznał, że - mimo uchylenia wyroku odnośnie jednego zabójstwa i uniewinnienia w kwestii usiłowania kolejnego - wymierzona skazanemu kara dożywocia jest trafna, słuszna i sprawiedliwa.

"Jakaż może być kara za zabójstwo, dokonane w celach rabunkowych poprzez oddanie dwóch strzałów w plecy uciekającego człowieka?" - mówił w ustnym uzasadnieniu środowego wyroku sędzia Wojciech Paluch.

W środę sąd odwoławczy uznał "Zdzicha" za winnego zabójstwa właściciela przemyskiego kantoru Bogusława P. w 1997 r., natomiast sprawę zabójstwa (na zlecenie) Białorusina Wiktora F. w tym samym roku w Szczecinie skierował do ponownego rozpoznania przez katowicki sąd okręgowy. Zdzisław Ł. został natomiast uniewinniony od zarzutu usiłowania zabójstwa pracownika kantoru w Białej Podlaskiej, a także od zarzutu usiłowania innego rozboju w październiku 1996 r.

Sąd odwoławczy ocenił, że Ł., pięciokrotnie dotąd karany, w tym cztery razy za rozboje, jest osobą zdemoralizowaną, dla której popełnianie przestępstw było sposobem na życie. Uznał, iż "zbrodnia w Przemyślu jest tak odrażająca i wskazuje na tego rodzaju demoralizację sprawcy", że nie ma też podstaw do uchylenia warunku możliwości ubiegania się o zwolnienie dopiero po 30 latach.

"Po tym, co dzisiaj usłyszałem, brak mi słów" - powiedział po ogłoszeniu wyroku Zdzisław Ł., który w procesie nie przyznawał się do winy oraz kwestionował ustalenia prokuratury i sądów pierwszej instancji. Podważał też m.in. wiarygodność zeznań świadków koronnych w tym procesie.

W październiku 2016 r. Zdzisław Ł. ps. Zdzicho, uważany za egzekutora gangu "Krakowiaka", w głównym procesie tego gangu został skazany na dożywocie, z możliwością ubiegania się o zwolnienie po 30 latach więzienia. Sąd pierwszej instancji uznał Ł. winnym dwóch zbrodni: zabójstwa w 1997 r. Białorusina Wiktora F., który był konkurentem szczecińskiego gangu "Oczki", a także zabójstwa w tym samym roku właściciela kantoru w Przemyślu, Bogusława P. "Zdzicho" odpowiadał także za usiłowanie zabójstwa Tomasza R., pracownika kantoru w Białej Podlaskiej.

Uchylając wyrok w części dotyczącej zabójstwa Białorusina, sąd uznał, że w tej sprawie są wątpliwości, których nie da się rozstrzygnąć w postępowaniu odwoławczym. Chodzi m.in. o zweryfikowanie zeznań świadka koronnego, który pogrążył "Oczkę", "Zdzicha" i inne osoby, opowiadając o spotkaniu, na którym miały być ustalane szczegóły zamachu. Sprawę ma zbadać ponownie sąd okręgowy. Już wcześniej sąd prawomocnie uniewinnił od tego zarzutu innego oskarżonego, Jana R.

Uzasadniając skierowanie sprawy zabójstwa Wiktora F. do ponownego rozpatrzenia (podobne wyroki zapadły wcześniej w tej sprawie odnośnie "Krakowiaka" i "Oczki") sąd przyznał, że wiele poszlak może wskazywać na udział Zdzisława Ł. w tej zbrodni, jednak by wydać skazujący wyrok, "łańcuch poszlak musi być nieprzerwany i musi wskazywać tylko na jedną możliwość", a w tej sprawie - w ocenie sądu - tak nie jest. Sąd wskazał wątpliwości, które ponownie powinien wyjaśnić i ocenić sąd okręgowy.

Uniewinniając Ł. od zarzutu usiłowania zabójstwa pracownika kantoru w Białej Podlaskiej, sąd uznał, że w tym zakresie są wątpliwości, których nie da się usunąć, a dokładne ustalenie stanu faktycznego po 22 latach od zdarzenia nie jest już możliwe. W ocenie sądu, "Zdzicho" brał udział w przygotowaniach do tamtego napadu, nie sposób jednak ponad wszelką wątpliwość udowodnić, że to on strzelał. Choć strzał padł z tej samej broni, z której Ł. strzelał dwa tygodnie wcześniej w Przemyślu, nie ma też pewności, że nadal to właśnie on był w jej posiadaniu. Sąd uniewinnił również Ł. od zarzutu usiłowania innego rozboju.

Najważniejszymi dowodami w tej sprawie były zeznania dwóch świadków koronnych - Wiesława Cz. i Dariusza J. Sąd pierwszej instancji uznał, że choć z powodu upływu czasu mylili się oni co do szczegółów lub niektórych rzeczy nie pamiętali, ich zeznania były wiarygodnie. Nie zgadzała się z tym obrona, kwestionująca zeznania świadków koronnych. Sąd odwoławczy podzielił część wątpliwości zgłaszanych przez oskarżonego i jego obrońcę odnośnie odpowiedzialności Ł. za zabójstwo Wiktora F.

W procesie, w którym w pierwszej instancji w 2016 r. skazany został "Zdzicho", wyroki usłyszeli także m.in. szef gangu, Janusz T. ps. Krakowiak (skazany wówczas na 25 lat więzienia, z możliwością ubiegania się o zwolnienie po 20 latach; w apelacji wyrok zmniejszono do 15 lat) oraz b. szef mafii szczecińskiej Marek M., ps. Oczko (również 25 lat więzienia). Pozostałym siedmiu oskarżonym sąd wymierzył kary od 2 do 10 lat pozbawienia wolności. Na karę więzienia w zawieszeniu został skazany tylko jeden oskarżony, który przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia obciążające kompanów. Jedną osobę uniewinniono.

W kwietniu tego roku Sąd Apelacyjny w Katowicach rozpatrzył odwołania od wyroków, jakie zapadły w procesie gangu jesienią 2016 r., prawomocnie skazując "Krakowiaka" na 15 lat więzienia. Sąd zdecydował też, że część stawianych Januszowi T. i 9 innym oskarżonym poważnych zarzutów będzie musiał ponownie rozpoznać sąd I instancji. Będzie to już trzeci proces w tej sprawie. Sąd uchylił też "Krakowiakowi" areszt, w którym przebywał od stycznia 1999 r. Przed miesiącem - na wniosek skazanego - sąd połączył wszystkie 14 dotychczasowych wyroków skazujących T. w jeden - 15 lat więzienia. Dzięki temu 11 czerwca br. "Krakowiak" wyszedł na wolność, po ponad 20 latach spędzonych w areszcie.

Zakończony w pierwszej instancji jesienią 2016 r. proces był drugim w tej sprawie; oskarżeni odpowiadali za ponad 40 czynów, m.in. zabójstwa i napady rabunkowe. Część poprzedniego wyroku, dotyczącą najpoważniejszych przestępstw, uchylił sąd apelacyjny, nakazując powtórzenie procesu przez sąd okręgowy. Pierwszy, opisujący 57 zarzutów, akt oskarżenia trafił do sądu w czerwcu 2000 r.; wówczas na ławie oskarżonych zasiadło 36 osób.

Zdaniem prokuratury związek przestępczy kierowany przez "Krakowiaka" był jedną z najgroźniejszych grup przestępczych w Polsce. Działał w latach 1991-1999, głównie w południowej Polsce. Jak zeznawali świadkowie koronni, w szczytowym okresie działalności gang liczył ok. 300 osób. Do sądów trafiło ok. 20 aktów oskarżenia przeciwko tej grupie. Według śledczych, gang miał ustaloną strukturę i hierarchię, z niekwestionowanym przywódcą i "organami" wyznaczonymi do poszczególnych zadań - np. "egzekutor" zajmował się zabójstwami i wyznaczaniem kar niepokornym gangsterom, "skarbnik" dbał o pomoc prawną dla aresztowanych członków grupy i ich rodzin.(PAP)

autor: Marek Błoński

mab/ kon/ mam/