Manifestacja lewicy przeciw przemocy w Białymstoku - ostatecznie w niedzielę

2019-07-23, 17:36 aktualizacja: 2019-07-23, 17:38
Szef SLD Włodzimierz Czarzasty (P), lider partii Wiosna Robert Biedroń (C) oraz współzałożyciel i członek Zarządu Krajowego partii Razem Adrian Zandberg (L) podczas konferencji prasowej, 21 bm. w Warszawie, ws. wydarzeń w czasie marszu równości w Białymstoku. Fot. PAP/Marcin Obara
Szef SLD Włodzimierz Czarzasty (P), lider partii Wiosna Robert Biedroń (C) oraz współzałożyciel i członek Zarządu Krajowego partii Razem Adrian Zandberg (L) podczas konferencji prasowej, 21 bm. w Warszawie, ws. wydarzeń w czasie marszu równości w Białymstoku. Fot. PAP/Marcin Obara
Protest ugrupowań lewicowych w Białymstoku pod hasłem "Polska przeciw przemocy" ma się ostatecznie odbyć w najbliższą niedzielę; będzie miał charakter stacjonarny, a nie, jak pierwotnie planowano, przemarszu - poinformowali PAP organizatorzy wydarzenia.

Protest przeciw przemocy jest organizowany przez Wiosnę, SLD i Lewicę Razem w związku z wydarzeniami, do jakich doszło w sobotę w czasie białostockiego Marszu Równości.

"Wraz z mieszkańcami miasta i organizacjami społecznymi wspólnie okażemy sprzeciw wobec nietolerancji, przemocy, dyskryminacji, a także wobec zamykania przez polityków oczu na akty agresji i dzielenia społeczeństwa w imię politycznych korzyści. Od słów nienawiści do przestępstw z nienawiści jest tylko krok. W tak skrajnej sytuacji wszyscy musimy okazać solidarny sprzeciw i zero tolerancji wobec najmniejszych przejawów nienawiści. Nie możemy dopuścić do tego, by Polska była pokazywana jako negatywny przykład kraju, w którym dochodzi za przyzwoleniem rządzących do rażących przykładów przemocy" - podkreślają organizatorzy manifestacji w informacji przekazanej do mediów.

W czasie protestu głos zabrać mają m.in. liderzy Wiosny, SLD i Razem - trzech ugrupowań, które w zeszłym tygodniu ogłosiły zamiar budowy wspólnego bloku Lewicy w jesiennych wyborach parlamentarnych.

Pierwszy Marsz Równości przeszedł ulicami Białegostoku w sobotę po południu pod hasłem "Białystok domem dla wszystkich". Przejście uczestników marszu kilkakrotnie próbowali zablokować kontrmanifestanci, w tym przedstawiciele środowisk kibicowskich. W stronę uczestników rzucano kamieniami, petardami, jajkami i butelkami, wykrzykiwano też obraźliwe słowa. Podlaska policja ustaliła do tej pory tożsamość ponad 60 osób podejrzewanych o popełnienie czynów zabronionych podczas marszu, w tym o pobicia.

W reakcji na te wydarzenia w niedzielę Adrian Zandberg (Lewica Razem), Włodzimierz Czarzasty (SLD) i Robert Biedroń (Wiosna) zaprosili białostocczan na "Marsz przeciwko przemocy". Politycy zapowiedzieli go na sobotę, 27 lipca. W poniedziałek prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski stwierdził jednak, że z punktu widzenia prawa "Marsz przeciwko przemocy" nie może się odbyć, ponieważ "ustawa o szczególnym wykorzystaniu dróg mówi o trzydziestodniowym terminie zawiadomienia". Prezydent doprecyzował, że marsz bez odpowiedniego terminu zawiadomienia nie może przejść po drogach publicznych, możliwe jest natomiast jego przejście po chodnikach albo organizacja demonstracji.

Wątpliwości m.in. wobec zaproponowanego przez lewicowe ugrupowania terminu organizacji marszu wysuwali również w mediach społecznościowych lokalni aktywiści.

We wtorek organizatorzy przekazali PAP, że protest przeciw przemocy ma się ostatecznie odbyć w niedzielę o godz. 14 na białostockim rynku Kościuszki i będzie miał charakter zgromadzenia stacjonarnego. Zmiana terminu - jak wyjaśniono - motywowana jest bezpieczeństwem uczestników marszu m.in. w kontekście odbywającego się w sobotę meczu Jagiellonii Białystok.(PAP)

autor: Marceli Sommer

msom/ par/