Naczelnik TOPR: szanse grotołazów w Jaskini Wielkiej Śnieżnej coraz mniejsze

2019-08-18 21:08 aktualizacja: 2019-08-19, 14:19
Zakopane, 18.08.2019. Śmigłowiec ratowniczy TOPR na lądowisku w pobliżu centrali TOPR przetransportował jeden z zespołów ratowników, którzy prowadzili akcję w jaskini Wielkiej Śnieżnej, gdzie 17 bm. utknęło dwóch grotołazów. Fot. PAP/Grzegorz Momot
Zakopane, 18.08.2019. Śmigłowiec ratowniczy TOPR na lądowisku w pobliżu centrali TOPR przetransportował jeden z zespołów ratowników, którzy prowadzili akcję w jaskini Wielkiej Śnieżnej, gdzie 17 bm. utknęło dwóch grotołazów. Fot. PAP/Grzegorz Momot
Szanse grotołazów na przetrwanie są coraz mniejsze i niestety musimy bardzo poważnie brać pod uwagę ten problem – powiedział naczelnik TOPR Jan Krzysztof.

"W jaskini panują trudne warunki. Temperatura wynosi około 4 stopni Celsjusza. Obawiamy się o życie poszkodowanych. Kluczowym pytaniem dla nas jest, czy przetrwali. Nadal nie wiemy gdzie oni są, a odcinek, który usiłujemy udrożnić ma około 30 metrów. Nie wiemy czy poszkodowani trafili na jakiś ciąg boczny, bo nikt dokładnie nie spenetrował tego korytarza jaskini" – powiedział Krzysztof.

Z informacji czwórki grotołazów, którzy bezpiecznie wyszli na zewnątrz wiadomo, że uwięziona dwójka wyposażona jest w skromny zestaw jaskiniowy. Na pewno posiadają folię NRC (tzw. koc ratunkowy) chroniącą od utraty ciepła.

"To w zasadzie wszystko, co ich chroniło przed utratą ciepła. Kiedy mieli jeszcze bezpośredni kontakt głosowy poinformowali swoich towarzyszy, że siedzą właśnie w foliach NRC. Kontakt z nimi był właśnie od tej strony, od której prowadzimy poszerzanie korytarza. Mamy wrażenie, że są oni nie daleko, może być to kilkanaście metrów, ale czas dotarcia to już zupełnie inna kwestia" – wyjaśnił naczelnik TOPR.

Dwaj poszukiwani grotołazi weszli do Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach wraz z czterema towarzyszami w czwartek. Dwóch z nich zostało odciętych przez wodę, która zalała część korytarza w tzw. Przemkowych Partiach. Ostatni kontakt głosowy ze swoimi towarzyszami poszukiwani mieli w sobotę około godz. 2 w nocy. Ratownicy zostali powiadomieni o kłopotach w sobotę późnym popołudniem.(PAP)

autor: Szymon Bafia

szb/wnk