Ubrania z odpadów – moda na miarę XXI wieku?

2019-09-19 13:10 aktualizacja: 2019-09-19, 13:28
Bluza z pilotów od telewizora, sukienka z płytek elektrycznych, a może gorset z folii PCV? Dla projektantów mody recyklingowej jedynym ograniczeniem zdaje się być ich wyobraźnia. Ubrania z odpadów to jeden z najciekawszych i najbardziej potrzebnych nam dziś trendów.

Płytki elektryczne, folia bąbelkowa, kable, pozostałości po pilotach od telewizorów, a nawet worki na śmieci – współczesna moda nie uznaje kompromisów i udowadnia, że każde, nawet absurdalne na pozór, tworzywo może posłużyć jako materiał, z którego uszyte zostaną ubrania. Ubrania, które zachwycają nietuzinkowością i gwarantują nam oryginalny wygląd – ten zaś, w dobie fast fashion i kreowania sezonowych trendów, jest dziś towarem wręcz luksusowym.

Vivienne Westwood, ikona mody i pionierka punkowego stylu, który za jej sprawą wiele lat temu wkroczył na światowe wybiegi, a wkrótce potem do modowego mainstreamu, regularnie pytana o to, co kupować, by w danym sezonie wyglądać modnie, odpowiada z właściwą sobie przekorą: „Nic, przestańcie tyle kupować!”. Radzi, by „kupować mniej, wybierać mądrzej”. Choć słowa te w ustach słynnej projektantki mody mogą brzmieć cokolwiek cynicznie, mają w istocie głęboki sens. Zwłaszcza dziś, w czasach szalejącej konsumpcji, a zarazem pogłębiającego się kryzysu ekologicznego, który trawi nasza planetę.

Na tę kwestię zwraca uwagę Europejska Platforma Recyklingu, która podejmuje działania edukacyjne, mające na celu podnoszenie świadomości ekologicznej społeczeństwa. Przykładem tych działań jest projekt „Moda na recykling” realizowany we współpracy z projektantką mody i fotografką Anną Kubisz. 18 września z okazji jubileuszowej edycji akcji „Sprzątanie Świata” Europejska Platforma Recyklingu zorganizowała wielki finał projektu edukacyjno-ekologicznego „Moda na recykling”. W finałowym pokazie mody Anny Kubisz wystąpiły gwiazdy i dziennikarze.

„W ramach naszej akcji odwiedziliśmy zakłady, które przetwarzają zużyte sprzęty elektryczne i elektroniczne na terenie różnych województw. Płytki drukowane, wkłady do okapów, taśmy komputerowe, piloty do telewizorów – z każdego takiego zakładu wybierałam inne, na pozór niepotrzebne tworzywo, które okazało się być wartościowym materiałem. A potem na warsztatach razem z dziećmi przygotowaliśmy recyklingowe stylizacje z udziałem tych surowców” – zdradza Kubisz. Efekt? Ubrania niebanalne i na wskroś ekologiczne.

Branża odzieżowa ma tymczasem wciąż katastrofalny wpływ na środowisko. W rankingu najbardziej zanieczyszczających planetę sektorów gospodarki plasuje się ona na niechlubnym drugim miejscu. Na szczęście ekologiczna świadomość odbiorców mody stale rośnie. Nie dziwi zatem, że coraz większą popularnością cieszy się odzież powstała w wyniku recyklingu. Bo aby być bardziej eko, możemy nie tylko prawidłowo segregować śmieci i ograniczyć ilość odpadów – jak się okazuje, owe odpady możemy także nosić. „Nasza akcja była pretekstem do tego, żeby poprzez naukę, ciekawy eksperyment zwrócić uwagę na to, że odpadów elektrycznych nie wyrzucamy do zwykłego kosza na śmieci, tylko oddajemy do specjalnych punków zbiórki. Istotą inicjatywy jest też zwrócenie uwagi na to, by nie generować kolejnych śmieci” – dodaje projektantka.

„Wszystko, co wiąże się z edukacją młodych ludzi, ma sens” – wtóruje jej Anna Popek, która na wybiegu zaprezentowała sukienkę udekorowaną połączonymi łańcuszkiem układami scalonymi. „Gdyby to był zwykły pokaz mody, podczas którego po wybiegu spacerują gwiazdy ubrane w kreacje uszyte z różnych dziwnych tworzyw, byłoby to banalne wydarzenie. Tymczasem akcja ta ma charakter edukacyjny. A, jak wiadomo, zmiana przyzwyczajeń musi się zacząć od pokazania ludziom, że można inaczej. Samodyscyplina, umiar w kupowaniu wciąż nowych, a niekoniecznie potrzebnych nam przedmiotów – czy to ubrań, czy sprzętu elektronicznego – sprawi, że będziemy produkować mniej zalewających naszą planetę odpadów” – przekonuje.

Od jakiegoś czasu lansowana jest też moda na styl vintage, a my jako konsumenci zachęcani jesteśmy do kupowania ubrań i dodatków z drugiej ręki. Swoisty renesans przechodzą second handy i butiki vintage, w których – co wiadomo skądinąd nie od dziś – znaleźć można prawdziwe modowe perełki. „Uwielbiam lumpeksy – to właśnie w sklepach z odzieżą używaną można znaleźć najwyższej jakości materiały. Jeżeli coś przetrwało kilkunastu właścicieli, całe mnóstwo prań, i nadal wygląda dobrze, to znaczy, że będzie tak wyglądać jeszcze przez długi czas. A poza tym, kupując w second handach, możemy ubrać się oryginalnie i wyjątkowo” – mówi Kubisz.

Bo oprócz tego, że kupowanie używanych rzeczy lub przerabianie tych, które mamy w szafie zgodne jest z panującą obecnie (i słusznie!) modą na ekologiczny styl życia w duchu zero waste, jest to dla nas także gwarancja niepowtarzalności noszonych przez nas ubrań. A w epoce afirmacji indywidualizmu, nietuzinkowy wygląd jest wyjątkowo ceniony.

Ubrania szyte z odpadów to w istocie moda na miarę XXI w. – moda, której wyznacznikiem jest dbałość nie tylko o estetykę, piękno, ale także o naturę. „Coraz bardziej odchodzimy od bezrefleksyjnego kupowania tego, co najmodniejsze w danym sezonie, przestajemy słuchać kreatorów mody. I bardzo dobrze. Zamiast robić zakupy w sieciówkach, korzystajmy z usług krawcowych. Nie bójmy się też samodzielnie przerabiać ubrań, zamiast wyrzucać je, gdy tylko się nam znudzą. Pamiętajmy, że to nie my mamy dopasować się do ubrań, ale one do nas” – konkluduje Kubisz. (PAP Life)

iwo/ jbr/