We Francji służba zdrowia, Air France i adwokaci zaostrzają akcję strajkową

2020-01-14 14:23 aktualizacja: 2020-01-14, 14:33
Protest przeciw zmianom ustaw emerytalnych. Fot. PAP/  EPA/YOAN VALAT
Protest przeciw zmianom ustaw emerytalnych. Fot. PAP/ EPA/YOAN VALAT
Związki zawodowe pracowników służby zdrowia, linii lotniczych Air France oraz adwokatów zaostrzyły od wtorku akcję strajkową. W Paryżu oraz w innych miastach związki organizują we wtorek demonstracje.

Air France w komunikacie informuje o strajku kontrolerów ruchu, który potrwa od wtorku do czwartku włącznie. Firma ostrzega, że odwołano część lotów krótko- i średniodystansowych. Loty na długich dystansach będą odbywać się według rozkładu – zapewnia.

Ponad 1 200 ordynatorów oddziałów szpitalnych i pracowników służby zdrowia ogłosiło we wtorek w liście do minister zdrowia Agnes Buzyn, że zamierza złożyć rezygnację, jeżeli rząd nie rozpocznie negocjacji. Medycy domagają się zaniechania reformy emerytalnej, poprawy warunków pracy i sytuacji w szpitalach.

Związki zawodowe prawników i adwokatów zapowiadają kontynuację strajku w tym i przyszłym tygodniu. Część zaplanowanych procesów jest odwoływana z powodu akcji strajkowej. Adwokaci przyłączyli się do wtorkowych manifestacji organizowanych przez centralę związkową CGT.

CGT organizuje demonstracje w Marsylii, Paryżu, Nantes i w Tuluzie, wzywając do zaprzestania pracy przez osoby należące do związków.

„Będziemy demonstrować do chwili, aż rząd całkowicie zrezygnuje z reformy emerytalnej” - zadeklarował szef lokalnego oddziału CGT w Tuluzie, Cedric Caubere. W mieście tym związkowcy od rana zbierają się w centrum.

Jak długo potrwa jeszcze strajk we Francji – to pytanie nie schodzi z ust dojeżdżających do pracy pracowników, dziennikarzy oraz polityków. Mimo zapewnień premiera Edouarda Philippe’a o rezygnacji z podwyższenia wieku emerytalnego oraz gotowości do rozmów na temat finansowania systemu emerytalnego związki zawodowe transportowców konsekwentnie nie przerywają strajku trwającego od 5 grudnia.

We wtorek transport publiczny we Francji funkcjonuje z poważnymi utrudnieniami. Kolejny dzień z rzędu według rozkładu nie jeżdżą pociągi, tramwaje i autobusy. Paryskie metro kursuje bez zakłóceń jedynie na liniach automatycznych - 1 oraz 14. Pozostałe linie są albo zamknięte, albo w godzinach szczytu kursuje ograniczona liczba składów.

Szefowa skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen zażądała w porannym programie publicystycznym telewizji BMV TV organizacji referendum w sprawie reformy emerytalnej.

Szef konfederacji związkowej Force Ouvriere, Yves Veyrier, nazwał reformę emerytalną administracji prezydenta Emmanuela Macrona „historycznym błędem”, żądając jej natychmiastowego wycofania.

Minister gospodarki Bruno Le Maire zapewnił inwestorów we wtorek w telewizji CNews o "stabilności" polityki kraju i rządu oraz o „niewielkim” wpływie strajku na francuską gospodarkę. „Francja stała się pod względem gospodarczym najbardziej atrakcyjnym krajem w Europie” - mówił Le Maire, dodając, że w kraju powstają nowe miejsca pracy, rozwija się przemysł, do Francji przyjeżdżają inwestorzy. (PAP)

Z Paryża Katarzyna Stańko

ksta/ jo/ kar/