Program naprawczy dla PGG i górnictwa - do końca września

2020-07-28 16:46 aktualizacja: 2020-07-28, 21:27
Katowice, 28.07.2020. Wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin (P) i prezes zarządu PGG Tomasz Rogala (L) podczas konferencji prasowej w Katowicach. Trwają rozmowy między rządem a związkami zawodowymi dot. programu naprawczego dla Polskiej Grupy Górniczej. Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Katowice, 28.07.2020. Wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin (P) i prezes zarządu PGG Tomasz Rogala (L) podczas konferencji prasowej w Katowicach. Trwają rozmowy między rządem a związkami zawodowymi dot. programu naprawczego dla Polskiej Grupy Górniczej. Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Do końca września br. zarządy Polskiej Grupy Górniczej i innych spółek węglowych, związkowcy i przedstawiciele rządu mają wspólnie wypracować program naprawczy dla największej górniczej firmy i całej branży. Wcześniejsza propozycja, przewidująca likwidację kopalń Ruda i Wujek, nie będzie wdrażana.

Między innymi takie ustalenia zapadły podczas wtorkowego spotkania górniczych związków z zarządem PGG i przedstawicielami Ministerstwa Aktywów Państwowych - m.in. jego szefem Jackiem Sasinem. Wicepremier stanowczo zdementował informacje, jakoby rząd pracował nad projektem wygaszenia polskiego górnictwa węgla kamiennego do 2036 roku.

Podczas spotkania w Katowicach miał być przedstawiony program naprawczy dla PGG, w którym - jak informowano wcześniej nieoficjalnie - była m.in. propozycja likwidacji dwóch kopalń zatrudniających łącznie ponad 7,7 tys. osób i wydobywających rocznie ponad 5,1 mln ton węgla. Odchodzący z pracy górnicy mieliby skorzystać z wartych ok. 1,5 mld zł osłon - urlopów przedemerytalnych i jednorazowych odpraw pieniężnych. Mowa była również o zawieszeniu wypłat tzw. czternastej pensji i powiązaniu 30 proc. wynagrodzenia z wydajnością pracy.

Publikowane w ostatnich dniach w mediach nieoficjalne informacje o proponowanych rozwiązaniach wywołały oburzenie górniczych związkowców, którzy oceniali program jako całkowicie nieakceptowalny i zagrozili rozpoczęciem protestów. W efekcie nie doszło do prezentacji programu podczas wtorkowego spotkania - postanowiono, że wspólny zespół, który rozpocznie pracę za tydzień, opracuje nowy plan.

„Strona społeczna zdecydowanie nie zaakceptowała tej propozycji programu, który został przygotowany przez zarząd PGG. Uznaliśmy wspólnie, że realizacja takiego programu – trudnego, bo PGG znajduje się w trudnej sytuacji finansowej i wymaga zdecydowanych działań naprawczych – możliwa jest tylko wtedy, jeśli będzie panowała zgoda, będzie panował konsensus wszystkich stron” – tłumaczył po spotkaniu wicepremier Sasin, wskazując, iż chodzi o zgodę „zarówno pracodawcy, strony społecznej, związków zawodowych i pracowników co do tego, że założenia programu są właściwe i muszą zostać w takim kształcie zrealizowane”.

„Wydaje nam się, i taką decyzję podjęliśmy, że realizacja takiego trudnego programu w oporze, w kontrze do oczekiwań strony społecznej nie mogłaby przynieść sukcesu” – dodał wicepremier. „Stąd zarząd PGG zdecydował, że w tej chwili ten program nie będzie realizowany, a wypracowaniem nowego programu – takiego, który byłby zaakceptowany przez wszystkie strony – zajmie się wspomniany przeze mnie zespół” – poinformował szef resortu aktywów, wyrażając nadzieję, że nowy program "zostanie przez wszystkie strony zaakceptowany, będzie mógł być realizowany i spowoduje, że PGG będzie mogła funkcjonować przez następne lata”.

We wspólnym komunikacie po wtorkowym spotkaniu napisano m.in. iż "strony postanowiły powołać zespół roboczy celem wypracowania propozycji programu naprawczego polskiego górnictwa, ze szczególnym uwzględnieniem PGG, który mógłby zostać zaakceptowany przez wszystkie strony. W skład zespołu wejdą przedstawiciele pracodawców, strony społecznej, rządu oraz parlamentarzystów".

Zespół do 30 września br. ma przygotować program naprawczy dla PGG, który określi zasady funkcjonowania spółki w kolejnych latach. "Wypracowanie programu powinno nastąpić w korelacji ze zmianami w sektorze elektroenergetycznym spowodowanymi transformacją energetyczną" - napisano we wspólnym komunikacie.

Ponadto zarząd PGG oświadczył w dokumencie, że "nie wdroży przygotowanego programu polegającego na likwidacji KWK Ruda i KWK Wujek", a resort aktywów zdementował informację, jakoby "program przygotowany przez Zarząd Polskiej Grupy Górniczej zakładał obniżenie wynagrodzeń. MAP oświadczyło też, że "nie pracował i nie pracuje nad programem likwidacji polskiego górnictwa do 2036 r., a doniesienia prasowe na ten temat były całkowicie nieprawdziwe" - potwierdził to również wicepremier Sasin.

"Informacje podawane przed media, jakoby rząd pracował nad jakimś projektem wygaszenia górnictwa do roku 2036, są to informacje całkowicie nieprawdziwe (...). Nawet gdyby komuś do głowy przyszło takie plany kreślić - a akurat my takich planów nie mieliśmy i nie mamy - to po prostu nie byłby w stanie takich planów zrealizować ze względu na konieczność zapewnienia dostawy odpowiedniej ilości prądu dla polskiej gospodarki, dla Polaków - również dla odbiorców indywidualnych" - tłumaczył szef MAP.

Strona społeczna - co także znalazło się w komunikacie - podtrzymała swój wniosek skierowany do premiera Mateusza Morawieckiego "o konieczności objęcia przez niego przewodnictwa w rozmowach dotyczących transformacji woj. śląskiego z uwzględnieniem transformacji sektora surowcowo-energetycznego". Jak mówił po spotkaniu szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz, transformacja Śląska - także w kontekście stopniowego odchodzenia od węgla - powinna być rozłożona co najmniej na 40 lat.

Mówiąc o efektach wtorkowego spotkania związkowiec ocenił, że "zarząd PGG i rząd wycofał się na dzień dzisiejszy z likwidacji kopalń, o której słyszeliśmy (…). Wycofał się też z obniżek wynagrodzeń dla pracowników PGG”. Zdaniem Kolorza, nieoficjalnie informacje o tym, że były takie plany, nie były "fake newsami" lub wymysłem mediów, ale były oparte na faktycznych planach, z których zarząd PGG i MAP wycofały się.

PGG ma zapewnione środki na wypłaty dla pracowników co najmniej do końca tego roku

Podczas wtorkowego spotkania poinformowano - jak podał Kolorz - że PGG ma zapewnione środki na wypłaty dla pracowników co najmniej do końca tego roku, m.in. dzięki spodziewanym środkom z rządowej tarczy antykryzysowej w związku z pandemią Covid-19. Wcześniej, przed rozpoczęciem wtorkowych rozmów, w ich kuluarach nieoficjalnie mówiono, że PGG może nie mieć środków na wypłaty we wrześniu, od dwóch miesięcy nie płaci ZUS-u i VAT-u, a alternatywą dla wdrożenia programu naprawczego może być upadłość likwidacyjna zatrudniającej ok. 41 tys. osób spółki.

Jak mówił po rozmowach prezes PGG Tomasz Rogala, istotą przygotowanego programu naprawczego dla firmy była kwestia kopalń, jakie będą nadal pracować w spółce. Brak porozumienia ze związkami w tej sprawie powoduje, że trudno iść dalej - oceniał prezes, tłumacząc decyzję o rozpoczęciu prac nad nowym planem dla firmy, z udziałem związkowców.

"Trudno rozstrzygać szybko i o tak wielkim przedsiębiorstwie bez porozumienia i bez akceptacji strony społecznej. Stąd dzisiejsza decyzja, żeby dać sobie jeszcze dwa miesiące czasu na przeanalizowanie tego gdzie jesteśmy, gdzie jest firma, jakie są przed nią perspektywy i co należy zrobić, żeby mogła w największym, pozytywnym dla pracowników rozmiarze pracować w kolejnych latach" - mówił Rogala.

Wtorkowe spotkanie - według prezesa - było rozpoczęciem dalszych trudnych prac i rozmów. "Ważne, że mamy przestrzeń do rozmowy i rozmawiamy - bo trudno jest cokolwiek uczynić w takim przedsiębiorstwie bez porozumienia ze stroną społeczną. To jest bardzo ważne i jest to dla nas punkt startowy do bardzo intensywnych rozmów" - podkreślił prezes największej w Unii Europejskiej górniczej firmy.

Obecnie zarząd PGG nie ma planów zmian w górniczych wynagrodzeniach, np. zamrożenia tzw. 14. pensji i uzależnienia 30 proc. wynagrodzenia od wydajności, co było proponowane w pierwotnej wersji programu naprawczego. "Na chwilę obecną zachowujemy status quo, a wszystkie istotne decyzje - po tych dwóch miesiącach pracy zespołu" - podsumował Tomasz Rogala. (PAP)