Pożar w Konstancinie jednym z najpoważniejszych w tym roku

2020-09-02 09:17 aktualizacja: 2020-09-02, 22:51
To był jeden z najpoważniejszych pożarów, z którym w tym roku musieliśmy się zmagać - mówi w rozmowie z PAP strażak, którzy brał udział w gaszeniu pożaru hali magazynowej w Konstancinie-Jeziornie. Z ogniem walczyło przez całą noc ponad 150 strażaków.

Pożar hali magazynowej przy ul. Mirkowskiej w Konstancinie-Jeziornie w powiecie piaseczyńskim, pod Warszawą, wybuchł we wtorek tuż przed godz. 17. Ogień objął wszystkie pomieszczenia w magazynie o powierzchni 5 tys. mkw.

W środę jeden ze strażaków, który brał udział w akcji gaszenia, powiedział reporterowi Polskiej Agencji Prasowej, że był to jeden z najpoważniejszych pożarów w ostatnim czasie, z którym musiał się zmagać. "Paliło się dosłownie wszystko. W pomieszczeniach było między innymi dwie tony ekogroszku, oleje z warsztatu, granulat, felgi i palety" - wyliczył strażak.

W środku znajdowały się również butle zawierające propan-butan. "Kilka z nich się rozszczelniło, ale też kilka udało nam się wynieść i schłodzić, dzięki czemu nie doszło do wybuchu" - opowiadał strażak.

Ogień, który wybuchł w hali magazynowej, rozgrzał konstrukcję budynku do tego stopnia, że w niektórych częściach zawalił się dach. Płomienie, które buchały z hali, dosięgły również dwóch samochodów, które stały zaparkowane w odległości około 6-8 metrów od wejścia do budynku.

Działaniom strażaków przyglądali się w środę okoliczni mieszkańcy. Wspominali jak dzień wcześniej znad magazynu na setki metrów buchały kłębu czarnego dymu. "Nigdy czegoś takiego nie widziałem. Jak wybuchł pożar, w całej okolicy zrobiło się ciemno jak w nocy" - mówił reporterowi PAP jeden z mieszkańców. "Przyjechałem zobaczyć jak wygląda hala po pożarze. Mieszkam ponad kilometr od tego miejsca i cały czas w powietrzu unosi się charakterystyczny zapach pożaru. Aż nie da się oddychać" - powiedział kolejny mieszkaniec Konstancina.

Akcja gaszenia hali magazynowej trwała całą noc. Z ogniem w kulminacyjnym momencie walczyło ponad 150 strażaków. Mł. bryg. Karol Kierzkowski powiedział w środę rano PAP, że udało się opanować pożar i akcja dobiega ona końca.

Kilka godzin później okazało się, że sytuacja jest poważniejsza niż początkowo zakładano. "Cały czas w niektórych miejscach pojawia się dym, który strażacy gaszą" - powiedział PAP w środę w południe mł. bryg. Karol Kierzkowski. "Aktualnie na miejscu działa siedem zastępów straży pożarnej" - przekazał, dodając, że akcja gaśnicza będzie trwała najprawdopodobniej do środowego wieczora.

We wtorkowym pożarze hali magazynowej nikt nie ucierpiał. (PAP)

Autor: Bartłomiej Figaj