Białoruś zażądała od Polski i Litwy ograniczenia liczby ich dyplomatów

2020-10-02 15:48 aktualizacja: 2020-10-02, 17:56
Fot. PAP/Wojciech Olkuśnik
Fot. PAP/Wojciech Olkuśnik
Białoruskie MSZ zażądało od ambasad Polski i Litwy ograniczenia ich liczby dyplomatów na Białorusi. Ambasadorowie Mińska w tych krajach zostali wezwani do kraju na konsultacje - powiedział w piątek rzecznik prasowy Anatol Hłaz.

"Z uwagi na jednoznacznie destrukcyjną działalność Polski i Litwy zaproponowano, aby do 9 października 2020 roku zrównały one skład swoich misji dyplomatycznych na Białorusi z białoruskimi misjami zagranicznymi w poszczególnych krajach" - powiedział Hłaz.

Jak wyjaśnił, w ambasadzie RP powinno zostać 18 dyplomatów zamiast 50, a w ambasadzie Litwy - 14 zamiast 25. Według źródeł dyplomatycznych w polskich placówkach na Białorusi są 53 etaty dyplomatyczne.

Rzecznik białoruskiego MSZ zapowiedział, że ambasadorowie Białorusi w Warszawie i Wilnie zostaną wezwani do Mińska na 5 października na konsultacje. Dodał, że MSZ zaprasza ambasadorów Polski i Litwy w Mińsku, by poszli za ich przykładem.

MSZ Litwy: nie zamierzamy zmniejszać liczby dyplomatów na Białorusi

Minister spraw zagranicznych Litwy Linas Linkeviczius oznajmił w piątek, że Wilno nie rozważa odwołania ambasadora i innych dyplomatów z Białorusi.

„Naprawdę nie zamierzamy odwoływać (ambasadora) na konsultacje i na pewno nie podejmiemy żadnych decyzji w sprawie redukcji personelu” - powiedział Linkeviczius na konferencji prasowej.

Poinformował, że Litwa swe działania „koordynuje z Polską”.

„Reakcja (strony polskiej) będzie bardzo podobna” - wskazał minister, podkreślając, że nie uda się „wprowadzić rozłamu w naszych szeregach”.

Zdaniem litewskiego ministra działania Białorusi teoretycznie grożą zerwaniem stosunków między państwami, ale, jak zaznaczył Linkeviczius, „byłyby to działania skrajne ze szkodą dla każdej ze stron”.

„Naszym celem jest doprowadzenie do dialogu. Jeżeli nie udaje się nawiązać dialogu z Białorusią, to powinniśmy dążyć do dialogu z tymi, którzy mogą mieć wpływ" na Białoruś – powiedział Linkeviczius, wskazując przede wszystkim na Rosję. (PAP)