Müller: dodatkowe rygory raczej się pojawiają; niektóre już w weekend

2020-10-21 08:57 aktualizacja: 2020-10-21, 14:49
Koronawirus w Polsce. Premier Mateusz Morawiecki (2P), rzecznik rządu Piotr Mueller (2L) oraz wiceminister obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz (P) podczas wizyty w Dowództwie Wojsk Obrony Terytorialnej w Zegrzu. Fot. PAP/Paweł Supernak
Koronawirus w Polsce. Premier Mateusz Morawiecki (2P), rzecznik rządu Piotr Mueller (2L) oraz wiceminister obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz (P) podczas wizyty w Dowództwie Wojsk Obrony Terytorialnej w Zegrzu. Fot. PAP/Paweł Supernak
Z uwagi na liczbę zachorowań dodatkowe rygory raczej się pojawiają, decyzje będą zapadały w z terminem wejścia w życie w weekend albo od początku przyszłego tygodnia - zapowiedział w środę rzecznik rządu Piotr Müller. Zapewniał, że rząd nie chce wprowadzać takiego lockdownu jak wiosną.

Rzecznik rządu, pytany w środę w TV Republika, czy Polacy mogą być pewni nowych obostrzeń, odparł: "Bez wątpienia, patrząc na liczby zachorowań, dodatkowe rygory raczej się pojawiają".

Poinformował, że te decyzje będą zapadały w czwartek. "Ale wygląda na to, że faktycznie sytuacja jest na tyle poważna, że już niektóre obostrzenia powinny pojawić się również w tym tygodniu".

"Czwartek jest takim dniem, kiedy będziemy wskazywać na kierunki działań, jeżeli chodzi o środki profilaktyczne w zakresie walki o zdrowie i życie naszych obywateli. Dlatego w czwartek będą ogłoszone decyzje, a termin wejścia to albo weekend, albo początek następnego tygodnia, tak jak to było dotychczas" - wyjaśnił.

Pytany, czy to nie będzie już lockdown, rzecznik przekonywał, że "gdy popatrzymy na wiosnę tego roku, to jednak widzimy zasadniczą różnicę, chociażby w zakresie mobilności obywateli w kraju". "Przecież mamy dane statystyczne, które pokazywały jeszcze tydzień temu, że mobilność obywateli, czyli przemieszczanie się po kraju oraz przemieszczanie w ramach miast, jest właściwie identyczne jak przed rozpoczęciem epidemii. W związku z tym trudno mówić o takiej sytuacji, że to jest lockdown" - powiedział.

Jak dodał, "natomiast lockdownu nie chcemy wprowadzać takiego, jak to miało miejsce wiosną, chcemy natomiast wprowadzać takie ograniczenia, które są niezbędne".

Na uwagę, że we Włoszech dano tydzień na przykład branży fitness na zwiększenie reżimu sanitarnego, a polskie władze takiego czasu nie dały, rzecznik odpowiedział, że "to, co uratowało nas wiosną tego roku, to szybkie decyzje, czasami niestety niepopularne".

"W związku z tym mogą takie sytuacje zdarzyć się ponownie, że będziemy musieli takie decyzje trudne podejmować, ale one są niezbędne do tego, żeby nie było takiej sytuacji właśnie jak we Włoszech, w których trzeba było decydować o tym, kto może być poddany leczeniu, a kto musi zostać i samotnie walczyć z chorobą" - zaznaczył rzecznik rządu.

Odnosząc się do obecnej sytuacji, rzecznik rządu wyjaśnił, że chodzi o to, by "wprowadzić zdrową równowagę pomiędzy lockdownem, a ochroną życia i zdrowia obywateli". "To jest właśnie ta droga, którą idziemy, to znaczy pomiędzy tymi dwoma skrajnościami, pomiędzy skrajnością zamykania państwa całkowicie, a pomiędzy drugą skrajnością, mówiącą, że koronawirusa nie ma. Idziemy drogą, która równoważy zarówno kwestie zdrowia i życia obywateli, to jest priorytet, ale z drugiej strony równoważy również kwestie funkcjonowania życia społeczno-gospodarczego" - powiedział Piotr Müller. 

Jeden ze scenariuszy branych pod uwagę - zdalne nauczanie starszych klas szkół podstawowych

Poszerzenie zdalnej edukacji o starsze klasy szkół podstawowych, to jeden z wariantów, który pojawił się na Rządowym Zespole Zarządzania Kryzysowego; w tej chwili nie ma decyzji w tym konkretnym obszarze - mówił w środę rzecznik rządu Piotr Müller.

Rzecznik rządu w Radiu Plus był pytany o kolejne obostrzenia, jakie rząd zapowie w czwartek. Müller poinformował, że podczas wtorkowego posiedzenia Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego  omawiano pierwsze ewentualne kierunki. W środę - dodał - Zespół ma zdecydować o ewentualnych nowych obostrzeniach - na podstawie danych m.in. dotyczących obłożeń w szpitalach oraz liczb zakażań. "I faktycznie jutro będą komunikowane decyzje w tym zakresie" - zapowiedział.

Pytany czy brane jest pod uwagę poszerzenie zdalnej edukacji o starsze klasy szkół podstawowych, Müller odparł: "To jest jeden z wariantów, który podczas dyskusji na RZZK się pojawił". Zaznaczył jednak, że w tej chwili nie ma decyzji, co do tej kwestii.

"Dzisiaj będą dyskusje na ten temat, jutro komunikowane, natomiast jeszcze decyzji w tym konkretnym obszarze nie ma" - mówił rzecznik rządu.

Dopytywany, od której klasy - w tym wariancie - miałoby się odbywać nauczanie zdalne, Müller odparł: "Jeżeli takie decyzje zapadną, to pewnie tylko starsze klasy".  

Mam nadzieję, że zostanie wysłany apel, aby Senat szybciej się zebrał

Mam nadzieję, że zostanie wysłany apel, aby Senat szybciej się zebrał, aby ustawa ws. przeciwdziałania sytuacjom kryzysowym była przyjęta. Są chwile w funkcjonowaniu państw, w których nawet duże różnice polityczne powinny jednoczyć - podkreślił w środę rzecznik rządu Piotr Müller.

W środę posłowie zajmują się projektem PiS ws. przeciwdziałania sytuacjom kryzysowym związanym z COVID-19 oraz propozycjami KO, PSL i Lewicy związanymi z walką z koronawirusem. Wysłuchają też informacji premiera Mateusza Morawieckiego na temat stanu przygotowań państwa na rosnącą falę zakażeń koronawirusem.

Pierwotnie Sejm miał zająć się tymi punktami we wtorek, jednak większość posłów poparła wniosek KO o odroczenie obrad. W głosowaniu nie uczestniczyło 28 posłów PiS, w tym m.in. Mateusz Morawiecki, Zbigniew Ziobro, Jarosław Gowin.

Rzecznik rządu, pytany w środę w TV Republika, czy można rozumieć, że "ma żal nie tylko do opozycji, ale także do kolegów z PiS", odpowiedział: "Oczywiście, gdy są głosowania proceduralne na początku Sejmu, zazwyczaj jest tak, że ci nasi ministrowie mają w tym czasie równolegle obowiązki. Zazwyczaj opozycja nie stosuje działań obstrukcyjnych tak daleko idących, jak wczoraj. Niestety okazało się, że zastosowała. W związku z tym dzisiaj posiedzenie, i dzisiaj będziemy procedować ustawę, która wczoraj już powinna być przyjęta".

Po uwadze, że we wtorek premier Mateusz Morawiecki zaapelował do marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego słowami "zjednoczmy się w walce z epidemią", minister został zapytany, czemu teraz miałoby się to udać, skoro do tej pory się nie udało.

"Są takie chwile w momentach funkcjonowania państw, w których nawet duże różnice polityczne powinny jednoczyć. Ja nadal mam ogromną nadzieję, że pewnego rodzaju refleksja tutaj nadejdzie i faktycznie - tak jak chociażby wczoraj (prezes PSL) Władysław Kosiniak-Kamysz również zaapelował o szybsze zwołanie Senatu" - powiedział rzecznik rządu. Jak dodał, "widać, że są osoby jednak w opozycji, które widzą taką potrzebę i widzą taką konieczność, aby tutaj unieść się ponad te polityczne podziały".

We wtorek wieczorem marszałek Senatu Tomasz Grodzki powiedział PAP, iż jest "niewykluczone, że posiedzenie Senatu rozpocznie się w poniedziałek, 26 października, wieczorem".

Wcześniej we wtorek Kosiniak-Kamysz poinformował PAP, że jeszcze tego dnia będzie rozmawiał z marszałkiem Grodzkim i przekonywał do tego, by - jeśli Sejm uchwali w środę nowelizację przepisów dotyczącą walki z epidemią koronawirusa - zwołać szybko posiedzenie Senatu.

Grodzki powiedział PAP, że rozmowa z Kosiniakiem-Kamyszem odbyła się telefonicznie i on prośbę PSL "w stopniu możliwie jak największym uwzględni".

"Natomiast należy zwrócić uwagę na to, że ta ustawa fizycznie pojawi się w Senacie zapewne w czwartek po południu, a musimy zrobić jeszcze zebranie komisji zdrowia i być może także komisji ustawodawczej" - zaznaczył marszałek Senatu. (PAP)

Autorzy: Rafał Białkowski, Mieczysław Rudy