Członek Lewicy Razem, który brał udział w sparodiowaniu pochodu ze zwłokami ofiary Grudnia'70, ma być zawieszony

2020-10-29 12:16 aktualizacja: 2020-10-29, 19:01
Lewica Razem. Fot. PAP/Leszek Szymański
Lewica Razem. Fot. PAP/Leszek Szymański
Lewica Razem odcina się od zachowania członka partii, który brał udział w sparodiowaniu pochodu ze zwłokami ofiary Grudnia'70 w Gdyni. Nasze struktury nie wiedziały o jego planach. Zarząd Krajowy podejmie decyzję w sprawie jego zawieszenia - przekazała w czwartek PAP członkini zarządu partii.

Podczas manifestacji w Gdyni przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji zainscenizowano pochód ze zwłokami Janka Wiśniewskiego (właściwie Zbigniewa Godlewskiego), ofiary Grudnia 1970. Tamtą scenę utrwaliło słynne zdjęcie, na którym widać 18-letniego pracownika Stoczni Gdyńskiej im. Komuny Paryskiej niesionego na drzwiach.

Jedną z osób, która w środę na manifestacji w Gdyni trzymała drzwi, na których niesiono kukłę kobiety przesłoniętą biało-czerwoną flagą, był działacz Lewicy Razem Jakub Żynis, który bez powodzenia kandydował z list Sojuszu Lewicy Demokratycznej w ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych.

Jak przekazała PAP Anna Górska, członkini Zarządu Krajowego Razem, partia stanowczo odcina się od zachowania Żynisa. "Wydarzenia Grudnia '70 to dla Pomorza, dla Gdyni wciąż krwawiąca rana, a tradycja m.in. tamtych powstań robotniczych, to też tradycja, do której odwołuje się Razem" - powiedziała.

"Wśród naszych członków są osoby, które w tamtych wydarzeniach straciły bliskich. Nasze struktury nie wiedziały o planach takiego wydarzenia, z pewnością nie dalibyśmy na nie zgody i stanowczo się od nich odcinamy. Udział w nich naszego członka będą wyjaśniać powołane do tego organy partii. Zarząd krajowy podejmie decyzję w sprawie jego zawieszenia" - powiedziała PAP Górska.

Uczestnicy gdyńskiej demonstracji, która odbyła się w środę, na czele protestu nieśli na drzwiach przesłoniętą biało-czerwoną flagą kukłę kobiety. Nawiązali tym samym do wydarzeń z grudnia 1970 r. Wówczas w proteście przeciw podwyżkom cen wprowadzonym przez władze PRL przez Wybrzeże przetoczyła się fala strajków i demonstracji. Szczególnie tragicznym okazał się 17 grudnia, nazwany później "czarnym czwartkiem". Aby stłumić protesty, władze PRL zezwoliły milicji i wojsku na użycie broni. Jedną z ofiar był zastrzelony przez wojsko 18-letni Zbigniew Godlewski, pracownik fizyczny Zarządu Portu Gdynia. Seria z karabinu maszynowego przeszyła jego głowę i klatkę piersiową. Jego ciało robotnicy położyli na drzwiach i ponieśli ulicą Świętojańską do centrum Gdyni.

Wkrótce po grudniowej masakrze, inżynier ze stoczni Krzysztof Dowgiałło napisał "Balladę o Janku Wiśniewskim". Nie znał on prawdziwej tożsamości chłopaka, którego niesiono na drzwiach. Wybrał więc popularne imię i nazwisko, aby stworzyć symbol grudniowej masakry. W 40. rocznicę Grudnia Kazik Staszewski nagrał swoją wersję "Ballady o Janku Wiśniewskim". Piosenka jest też motywem przewodnim filmu fabularnego "Czarny czwartek" w reżyserii Antoniego Krauzego z 2011 r.

Środa była kolejnym dniem protestów w Trójmieście, podobnie jak w całej Polsce, po wydanym w zeszłym tygodniu przez Trybunał Konstytucyjny wyroku. Orzekł on, że przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. Starci on moc wraz z publikacją wyroku TK w dzienniku Ustaw.

Po tym orzeczeniu kraj zalała fala protestów - manifestacji, blokowania ulic, protestów przed i w kościołach, a także akcji w mediach społecznościowych. Tysiące osób, głównie młodych, wyszło na ulice miast, aby wyrazić swój sprzeciw wobec zaostrzenia przepisów aborcyjnych oraz niechęć do partii rządzącej. (PAP)

autor: Grzegorz Bruszewski