Przedstawicielka ONZ: w Donbasie są wsie, których najmłodszy mieszkaniec ma 75 lat

2020-12-18 07:30 aktualizacja: 2020-12-18, 13:02
Mieszkańcy Doniecka w Donbasie udają się do pracy w fabryce. Fot. PAP/EPA/ALEXANDER ERMOCHENKO
Mieszkańcy Doniecka w Donbasie udają się do pracy w fabryce. Fot. PAP/EPA/ALEXANDER ERMOCHENKO
W ogarniętym konfliktem Donbasie na Ukrainie są takie wsie, których najmłodszy mieszkaniec ma 75 lat - powiedziała PAP Ołeksandra Łytwynenko z przedstawicielstwa agencji ONZ ds. uchodźców UNHCR. Dodałą, że jest wiele wymierających miejscowości zamieszkanych przez kilka osób.

Łytwynenko opowiedziała PAP o warunkach, w jakich żyją mieszkańcy miejscowości wzdłuż linii frontu w obwodzie ługańskim (na terytorium kontrolowanym przez władze w Kijowie). Według różnych szacunków mieszka tam 75-100 tys. ludzi, z czego 60-70 proc. to osoby starsze.

Są takie wsie jak np. Łopaskyne, gdzie najmłodszy mieszkaniec ma 75 lat. "Kiedy zaczynaliśmy tam pracować, we wsi żyło ponad 45 osób, teraz - 17. Reszta mieszkańców po prostu umarła" - powiedziała. Takich wymierających wsi jest wiele, zostaje w nich po kilka osób.

ONZ o Donbasie. Bieda i trudne warunki życia

W licznych miejscowościach nie ma sklepów, przyjeżdża tam np. dwa razy w tygodniu sklep obwoźny. Kiedy ze względu na warunki pogodowe sklep nie może tam dojechać, ludzie zaczynają sami piec chleb - kontynuowała rozmówczyni PAP.

Jedynym źródłem dochodu większości mieszkańców jest emerytura, która średnio wynosi na Ukrainie 2,5 tys. hrywien (325 zł). Przy tym usługi komunalne są drogie, mieszkańcy mierzą się też z problemami związanymi z ogrzaniem domu - stwierdziła Łytwynenko. Niektórzy ogrzewają je drewnem, ale ze względu na miny niebezpiecznie jest chodzić do lasu i je zbierać. Mieszkańcy kupują więc opał, którego koszt sięga równowartość jednej albo dwóch emerytur. "Ludzie składają pieniądze przez całe lato, by zimą kupić drewno albo węgiel" - dodała.

Łytwynenko zwróciła uwagę na miejscowość Nowoaleksandriwka, która leży na terenie tzw. no man's land - nie są tam przedstawione organy władzy. Siły zbrojne Ukrainy przejęły z powrotem kontrolę nad wioską w 2018 roku. Jak mówi przedstawicielka UNHCR, prowadzącą do wsi wyasfaltowaną drogą nie można jechać, bo są tam duże leje po pociskach. By dostać się do najbliższego miasta, mieszkańcy muszą iść siedem kilometrów przez las i bagno. Żyje tam teraz kilkanaście osób - są to ludzie starsi, którzy kategorycznie odmawiają wyjazdu, chcą zostać w swoich domach.

Z tą wsią związana jest historia ponad 80-letniej staruszki, która zgodziła się wyjechać i przeprowadzić do domu starców tylko pod warunkiem, że pojadą z nią jej przyjaciele... kot i kogut. "Więc ewakuowaliśmy też i kota, i koguta" - dodała Łytwynenko. Emerytka spędziła w domu starców dwa lata, przeszła operację oczu. Zmarła w tym roku, ale jeszcze przed śmiercią odzyskała wzrok - poinformowała rozmówczyni PAP. "Jesteśmy spokojni, że osoba ta zmarła w cieple, dobrych, normalnych warunkach, bo nie wiadomo, ile żyłaby w Nowoaleksandriwce, samotnie, w nieogrzewanym domu" - podkreśliła Łytwynenko.

ONZ o Donbasie. Problem szarej strefy i ograniczeń w przemieszczaniu

Według niej największe problemy, z jakimi mierzą się ludzie zamieszkujący tzw. szarą strefę, dotyczą dostępu do usług socjalnych i wolności przemieszczania się. "Wiele terytoriów jest odciętych od świata zewnętrznego. Nie ma środków transportu, którym można by się przedostać z wioski do miasta. Na przykład jest taka miejscowość Krymske, w której autobus jeździ tylko we wtorki i w czwartki. Przewoźnik nie chce zorganizować więcej kursów ze względu na złe drogi" - powiedziała. W wielu wsiach nie ma miejsc, w których mieszkańcy mogliby załatwić sprawy urzędowe czy związane z otrzymaniem emerytury. To samo dotyczy pomocy medycznej.

Pytana o sytuację związaną z rozprzestrzenianiem się koronawirusa w tym regionie, zaznaczyła, że zaczyna tam pojawiać się coraz więcej przypadków zakażeń. W obwodzie działają trzy laboratoria, do których trafiają próbki pobrane przez wzywane specjalne brygady.

Łytwynenko podsumowała, że sytuacja humanitarna w obwodzie ługańskim, którego budżet - jak wskazała - jest np. dziesięciokrotnie niższy od budżetu miasta Mariupol, pogarsza się. Wystarcza pieniędzy na wynagrodzenia, i to nie zawsze, a remonty, naprawy, projekty rozwojowe realizowane są w ostatniej kolejności - stwierdziła.

Z Siewierodoniecka Natalia Dziurdzińska (PAP)