Gwiazdowski w "DGP": Stanowisko RPO nie jest dla mnie odskocznią

2021-01-08 07:57 aktualizacja: 2021-01-08, 08:00
Robert Gwiazdowski Fot. PAP/Piotr Nowak
Robert Gwiazdowski Fot. PAP/Piotr Nowak
Stanowisko RPO nie jest dla mnie odskocznią, ważne, żeby w tym sporze politycznym osiągnąć jak najwięcej dla obywatela; rządzący uchwalają prawo dla siebie i dla opozycji, która potem będzie rządzić - mówi "Dziennikowi Gazecie Prawnej" kandydat na Rzecznika Praw Obywatelskich Robert Gwiazdowski.

Gwiazdowski, kandydat popierany przez PSL i Konfederację, był pytany m.in o stosunek do Janusza Korwin-Mikkego. "Mamy różne poglądy. Jakbyśmy mieli podobne, tobym się nie wygłupił z pomysłem wejścia do polityki i włożenia nogi między drzwi z jednej strony dopychane przez PO, a z drugiej przez PiS. Wtedy postanowiłem sprawdzić, jak dużo jest wolnościowców skłonnych zagłosować na pomysły stateczne. I z uwagi na różne wyczyny Korwina nawet nie przyszło mi do głowy, by pomyśleć o sojuszu z nim" - zaznaczył.

Na uwagę, że teraz jest w sojuszu "z Korwinem, z jego narodowcami, a do tego z ludowcami", zapewnił, że w takim sojuszu nie jest. "Korzystam z tego poparcia. To nie jest sojusz, bo to nie ja popieram ich, tylko oni mnie. I PSL ma w tym cel polityczny, i konfederaci mają; ja też mam" - zaznaczył.

Według niego "w stanie wojny prawa i wolności obywatelskie są najbardziej zagrożone, a my mamy de facto stan wojny między PiS a PO". "Prawami obywatelskimi nie za bardzo się teraz przejmujemy, a w zasadzie wykorzystujemy je do awantur politycznych" - ocenia.

"W Polsce trwa wojna. A jak trwa wojna, to ludzie tracą na wolności, na własności, poniżana jest ich godność. RPO powinien zajmować się prawem do życia, godności, wolności, własności, równości, dostępu do sądu. Zastanówmy się, jak te prawa są dziś naruszane" - mówi "DGP" Gwiazdowski. Pytany o sprawę tzw. prawa do życia i to, czy jego zdaniem powinien pojawić się w konstytucji zapis o jego ochronie "od poczęcia do  naturalnej śmierci", ocenił, że nie powinien. "Nie chciałbym przy tym grzebać" - zaznaczył.

Pytany o kwestię aborcji, kandydat na RPO ocenił, że "przepisy dotyczące aborcji nie są normami prawnymi, tylko ideologicznymi" i są "nieegzekwowalne". "Z każdego miejsca w Polsce można przejechać góra 400 km, by dostać się do kliniki aborcyjnej za granicą, w której mówią po polsku. Jak więc jej zakazać? Trzeba by wystąpić z UE, odebrać kobietom paszporty, wydawać je na wyjazd zagraniczny po przyniesieniu badań ginekologicznych, a potem robić badania po powrocie. Niemożliwe, prawda? Powiedziałem konfederatom, żeby zostawili temat aborcji w spokoju" - powiedział Gwiazdowski.

Na pytanie, czy zawiesi całą swoją działalność, Gwiazdowski powiedział, że "uczelnianej nie zawiesi". "Nie zostawię studentów z rozgrzebanymi magisterkami czy doktoratami. Jedyną rzeczą, jaką może robić RPO, to być wykładowcą wyższej uczelni. To stanowisko nie jest dla mnie żadną odskocznią. To po pierwsze. Po drugie, nie mam żadnych chęci bycia dobrze postrzeganym w środowisku prawników, które i tak nie lubi mojej bezkompromisowości, więc nie muszę się bać ostracyzmu. Ważne jest, żeby w tym sporze politycznym, który teraz jest, osiągnąć jak najwięcej dla obywatela. Od dawna mówię i piszę, że rządzący uchwalają prawo dla siebie i dla opozycji, która potem będzie rządzić" - zaznaczył. (PAP)