Stany Zjednoczone nakładają sankcje na kolejne chińskie firmy
USA nakładają sankcje na kolejne chińskie firmy, w tym działającego również w Polsce producenta elektroniki Xiaomi oraz trzeci pod względem wielkości w ChRL koncern naftowy. Według Waszyngtonu spółki te są powiązane z chińskim wojskiem.
Jak informuje w piątek amerykańska agencja Associated Press, na liście nowych sankcji USA znalazły się m.in. takie chińskie firmy, jak: Xiaomi, CNOOC, Skyrizon oraz COMAC (Commercial Aircraft Corp. of China - kontrolowany przez państwo producent samolotów).
Wcześniej w tym tygodniu dziennik "Wall Street Journal" informował, że na liście Pentagonu umieszczono również największe chińskie spółki technologiczne: holding Alibaba (handel elektroniczny i usługi chmurowe), konglomerat Tencent (komunikatory, obsługa płatności internetowych i branża rozrywkowa) oraz koncern Baidu (dostawca m.in. wyszukiwarki internetowej).
Amerykańscy inwestorzy do listopada br. muszą zbyć posiadane udziały w firmach z "czarnej listy" ministerstwa obrony USA - podkreśla AP
Xiaomi pod koniec ubiegłego roku wspięło się na pozycję trzeciego największego producenta smartfonów na świecie. W związku z sankcjami Pentagonu spółka wydała w piątek oświadczenie, w którym czytamy, że Xiaomi "prowadzi swoją działalność zgodnie z prawem i regulacjami obowiązującymi w odpowiednich jurysdykcjach" oraz "dostarcza produkty i usługi przeznaczone dla użytku cywilnego, jak i komercyjnego".
W dokumencie udostępnionym na firmowym profilu Xiaomi w serwisie Twitter zaznaczono, że spółka "potwierdza, że nie jest własnością, nie jest kontrolowana ani powiązana z chińskim wojskiem, nie jest także +komunistyczną, chińską firmą wojskową+". Koncern zapowiedział, że podejmie wszelkie stosowne kroki celem zabezpieczenia interesów własnych oraz swoich udziałowców, a także będzie informował o swoich dalszych działaniach w odpowiednim czasie.
Agencja Reutera ocenia, że obłożenie kolejnych chińskich firm sankcjami to krok zmierzający do umocnienia polityki ustępującego prezydenta USA Donalda Trumpa względem ChRL
Sankcje Pentagonu na chińskie spółki nakładane są na mocy prawa uchwalonego w 1999 roku, które zobowiązuje ministerstwo obrony USA do prowadzenia rejestru firm mających związki bądź stanowiących własność chińskiej armii. Do tej pory na liście tej znalazło się 35 podmiotów, w tym Huawei Technologies. Obok komponentów łączności, koncern ten - podobnie jak Xiaomi - produkuje elektronikę konsumencką, w tym smartfony.
Telefony Huaweia cieszyły się w Europie, w tym w Polsce, znaczną popularnością. W wyniku amerykańskich sankcji w ubiegłym roku firma ta straciła jednak możliwość stosowania w swoich smartfonach komponentów i technologii z USA. Przełożyło się to m.in. na konieczność zrezygnowania z usług i oprogramowania Google'a w produktach spółki, w tym zastąpienie systemu operacyjnego Android jego odpowiednikiem - Harmony OS.
Utrata dostępu do popularnych usług odbił się na sprzedaży smartfonów Huaweia w Europie. Jak twierdzą analitycy cytowani przez japoński dziennik "Nikkei", stworzyło to warunki do umocnienia się innych azjatyckich producentów telefonów: chińskich firm Xiaomi i Oppo oraz południowokoreańskiego Samsunga.
Dane firmy analitycznej Counterpoint wskazują, że udział Huaweia w europejskim rynku smartfonów w drugim kwartale 2020 r. wynosił 16 proc., co oznacza spadek o 6 proc. w ujęciu rdr. Udział Xiaomi w tym samym czasie wzrósł z 6 proc. do 13 proc.
Huawei, który produkuje nie tylko smartfony, ale również sprzęt do obsługi łączności nowej generacji (5G), przez Waszyngton wielokrotnie był oskarżany o współpracę z chińskim wywiadem. Administracja ustępującego prezydenta Trumpa ocenia, że sprzęt tej firmy stanowi zagrożenie dla amerykańskiego bezpieczeństwa narodowego. Koncern zaprzecza tym zarzutom.
Podobne uwagi zawarto w oświadczeniu amerykańskiego ministra handlu Wilbura Rossa. W odniesieniu do poszerzenia listy firm objętych przez Pentagon sankcjami powiedział on, że "bezwzględne działania Chin w obszarze Morza Południowochińskiego i agresywna dążność do pozyskiwania wrażliwych danych dotyczących własności intelektualnej oraz technologii celem rozwoju chińskich zdolności militarnych stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego USA, jak i bezpieczeństwa społeczności międzynarodowej". (PAP)
io/