Robert Kropiwnicki: zachęcałbym do dyskusji na posiedzeniach klubu czy Rady Krajowej PO, a nie do pisania listów otwartych

2021-05-08 18:26 aktualizacja: 2021-05-09, 07:58
Poseł PO Robert Kropiwnicki. Fot. PAP/Mateusz Marek
Poseł PO Robert Kropiwnicki. Fot. PAP/Mateusz Marek
Miejscem do dyskusji są posiedzenia klubu czy Rady Krajowej PO; do tego bym zachęcał, a nie do pisania listów otwartych, które niewiele wnoszą, a na pewno wywołują ferment - powiedział PAP w sobotę wiceszef klubu KO Robert Kropiwnicki, pytany o list grupy parlamentarzystów PO i KO.

Grupa parlamentarzystów PO i KO przygotowała list otwarty do swych kolegów partyjnych i klubowych, w którym apeluje o podjęcie "poważnej debaty", prowadzącej do "wieloaspektowej przemiany wewnętrznej". "Bez daleko idących zmian nie mamy szans utrzymania pozycji lidera opozycji, a w przyszłości wygrania wyborów" - przekonują autorzy listu.

Pojawią się dyskusje wewnątrzpartyjne

List, do którego dotarła PAP, adresowany jest do "parlamentarzystów Platformy Obywatelskiej i Koalicji Obywatelskiej". Pod listem podpisanych jest 51 parlamentarzystów w tym m.in. były lider partii Grzegorz Schetyna oraz obecny wiceprzewodniczący PO Bartosz Arłukowicz i szef senackiego klubu KO Marcin Bosacki. Podpisani są też posłowie i senatorowie, którzy nie są członkami PO: Grzegorz Napieralski, Witold Zembaczyński czy senator Zygmunt Frankiewicz.

O to, co oznacza list i co chcą osiągnąć jego autorzy, PAP spytała w sobotę wiceszefa klubu KO Roberta Kropiwnickiego.

"O to trzeba autorów pytać, co chcieli osiągnąć. Jeżeli apelują o zmiany, to te zmiany są w trakcie. Uważam, że partia jest w trakcie przemiany od czasu, kiedy właśnie (Borys) Budka został przewodniczącym, zyskał bardzo duże poparcie" - powiedział polityk.

"Są prawdziwe Rady Krajowe, na których jest dyskusja, są poważne kluby parlamentarne, na których jest dyskusja. One były w ostatnim tygodniu. Ta zmiana takiej wewnętrznej debaty się odbywa" - podkreślił.

Dodał, że "jeżeli ktoś chce w niej wziąć udział, ma okazję na klubie czy na Radzie Krajowej". "Do tego bym zachęcał, a nie do pisania listów otwartych, które niewiele wnoszą, a na pewno wywołują ferment" - powiedział Kropiwnicki.

Na pytanie, czy - jego zdaniem - list może być próbą dokonania jakiegoś rozłamu w PO: "Nie wiem, co autorzy chcieli osiągnąć. Na pewno to nie pomaga w funkcjonowaniu i konsolidowaniu działalności partii".

Kropiwnicki pytany, jaka - według niego - powinna być reakcja kierownictwa Platformy Obywatelskiej na ten list, odparł, że "pewnie będzie dyskusja na zarządzie (partii - PAP) na ten temat". "Myślę, że również na kierownictwie klubu. Ale to w najbliższym tygodniu" - powiedział.

Odpowiedzialność za decyzje o zmianach są wewnętrzne struktury partii

Na pytanie o pojawiające się w PO głosy, że list może być próbą skłonienia Rafała Trzaskowskiego, by przejął przywództwo lub porozumienia się z PSL pod patronatem byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego, odparł: "Nie sądzę, żeby to chodziło, o jakieś zmiany przywództwa. Myślę, że raczej chodzi o takie właśnie zniecierpliwienie, że potrzeba jakichś zmian".

Powtórzył jednocześnie, że "od dyskusji o zmianach są organy wewnętrzne partii, a nie pisanie listów zewnętrznych". "Nie sądzę, by to środowisko nawoływało do zmiany lidera. Jak będzie czas, to pewnie (...) ktoś będzie chciał, to będzie kandydował. Właściwie półtora roku temu były wybory, więc każdy mógł kandydować" - zaznaczył wiceprzewodniczący klubu KO.

Pytany, czy - według niego - Borys Budka dobrze spełnia funkcję szefa PO, odpowiedział: "Uważam, że tak, (...) w tym trudnym czasie, w pandemii, takiej ostrej rywalizacji".

Podkreślił, że to Budka "odpowiada za Trzaskowskiego, za jego kampanię, jednak bardzo dobry wynik i to jest faktyczny test sprawczości Budki". (PAP)

Autorka: Sylwia Dąbkowska-Pożyczka

kgr/