Biden podpisał ustawę ustanawiającą państwowe święto upamiętniające koniec niewolnictwa w USA

2021-06-19 19:20 aktualizacja: 2021-06-19, 19:46
Prezydent USA Joe Biden podpisał ustawę ustanawiającą nowe święto państwowe "Juneteenth". Fot. PAP/EPA/OLIVERTRERAS /
Prezydent USA Joe Biden podpisał ustawę ustanawiającą nowe święto państwowe "Juneteenth". Fot. PAP/EPA/OLIVERTRERAS /
Prezydent USA Joe Biden podpisał w czwartek, 17 czerwca, ustawę ustanawiającą nowe święto państwowe "Juneteenth", upamiętniające ostateczne zniesienie niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych. Z tego tytułu w piątek dzień wolny dostali urzędnicy federalni.

"W historii Juneteenth (zbitka słów "June nineteenth", czyli 19 czerwca - PAP) był znany pod wieloma nazwami: dzień wolności, dzień emancypacji (...) a dziś: święto federalne" - oznajmiła podczas ceremonii podpisania ustawy wiceprezydent Kamala Harris, pierwsza czarnoskóra kobieta pełniąca tę funkcję.

Harris przypomniała historię stojącą za świętem: rozkaz gen. Gordona Grangera, jednego z dowódców wojsk Unii (Północy) w wojnie secesyjnej, nakazujący oswobodzenie wszystkich niewolników w Teksasie i wypełniający w ten sposób Proklamację Emancypacji prezydenta Abrahama Lincolna. Teksas był ostatnim stanem, nad którym pełną kontrolę objęły wojska Unii i w którym doszło do faktycznej emancypacji niewolników. Generał Granger podpisał rozkaz 19 czerwca 1865 r. po dotarciu do Galveston w Teksasie - ponad 2 lata po decyzji Abrahama Lincolna o zniesieniu niewolnictwa.

Jak zauważyła Harris, nie był to ostateczny koniec niewolnictwa w Ameryce, bo ten nastąpił po uchwaleniu 13 poprawki do konstytucji USA, ponad pół roku później.

"Musimy pamiętać o naszej historii i musimy uczyć jej nasze dzieci. Jesteśmy tu w domu zbudowanym przez niewolników. Jesteśmy tu, gdzie prezydent Abraham Lincoln podpisał Deklarację Emancypacji. I jesteśmy tu, gdzie prezydent Joe Biden ustanowi Juneteenth świętem federalnym" - mówiła Harris.

Podpisując ustawę, Biden stwierdził, że dzień 19 czerwca pokazuje, że lepsza przyszłość jest możliwa. Dodał, że był to tylko pierwszy krok w kierunku "realizowania obietnicy o równości". (PAP)

PAP/Adam Ziemienowicz

TEMATY: