O włos od brązowego medalu. Borowska: zrobię wszystko, by następnym razem nie być czwarta

2021-08-05 07:47 aktualizacja: 2021-08-05, 15:50
Dorota Borowska Fot. EPA/PAULO NOVAIS
Dorota Borowska Fot. EPA/PAULO NOVAIS
Kanadyjkarka Dorota Borowska nie kryła rozczarowania, gdy zabrakło jej zaledwie 0,082 sekundy do podium w finale C1 200 m kajakarskich regat olimpijskich w Tokio. "Zrobię wszystko przez najbliższe trzy lata, bym następnym razem nie była czwarta" - zaznaczyła.

Borowska lepiej rozpoczęła wyścig finałowy niż to miało miejsce w półfinale. Przez kilkadziesiąt metrów płynęła na medalowej pozycji, ale na samym finiszu więcej sił zachowała Ukrainka Liudmiła Luzan.

"Nie wiem, ile 0,082 s stanowi w przeliczeniu na odległość, ale myślę, że na pewno niedużo" - zaznaczyła ze smutkiem.

Jak dodała, stanęła na starcie w czwartek z myślą o tym, by popłynąć najlepiej jak potrafi.

"Wiedziałam, że jestem przygotowana tutaj do walki z dziewczynami. Sprint ma to do siebie, że różnice przeliczeniu na odległość są dość małe i dopóki się nie zdobędzie złotego medalu, to można gdybać, że gdyby zrobiło się coś inaczej, to mogłoby być lepiej. Wydaje mi się, że podeszliśmy do tego startu bardzo profesjonalnie i dużo byśmy nie mogli zmienić. Wydaje mi się, że popłynęłam to, co mogłam" - stwierdziła tegoroczna mistrzyni Europy.

Przyznała jednak, że odczuwa niedosyt.

"Muszę się z tym pogodzić i przepracować to. Będę pracowała nad tym finałowym startem jeszcze jakiś czas z panią psycholog. Ale tak naprawdę nie przestaję marzyć o złotym medalu olimpijskim. Przede mną trzy lata ciężkiej pracy, by następne igrzyska były dla mnie jeszcze lepsze" - podkreśliła 25-letnia zawodniczka.

Przed metą nie wiedziała które miejsce zajmuje 

Gdy przekroczyła linię mety, to nie miała świadomości, na której dokładnie pozycji została sklasyfikowana.

"Wiedziałam, że na pewno dwie zawodniczki były lepsze, bo to było widać. Ale ani ja, ani Luzan nie wiedziałyśmy, jaka jest nasza sytuacja, bo byłyśmy dość oddalone od siebie i było dość równo. Zerknęłam na tablicę wyników i wtedy zobaczyłam, że jestem czwarta" - wspominała.

Borowska jest drugą polską kajakarką, która podczas igrzysk w Tokio znalazła się na czwartej pozycji. Wcześniej spotkało to Martę Walczykiewicz w K1 200 m.

"Nie wiem, czy po jakimś czasie spojrzę na to tak, że po prostu byłam czwarta. Czy będę wówczas traktowała to jako porażkę. Na razie muszę to po prostu zaakceptować" - podkreśliła.

Potwierdziła, że uplasowanie się na czwartej pozycji jest bolesne, ale jej zdaniem nie tylko ta lokata wywołuje u sportowców takie odczucia.

"Tak samo boli piąta pozycja, boli szósta. Niektórych tak samo boli srebrny medal, bo chcą być tylko najlepsi. Tu jest to o tyle bolesne, że jest się tuż poza podium. Ono zdecydowanie daje spełnienie sportowe, ale na swoje podium będę musiała poczekać jeszcze trochę dłużej. Jestem dobrej myśli. Zrobię wszystko przez najbliższe trzy lata, by to czwarte miejsce mnie w następnych zawodach nie dotyczyło" - zadeklarowała.

Ze względu na pandemię zmagania olimpijskie w Tokio przesunięto o rok, a związku z tym skróceniu uległa przerwa do kolejnej edycji igrzysk.

"Paryż już za trzy lata. To wystarczający okres. Będziemy walczyć. Oby tylko kolejne sezony były normalne i żebyśmy miały możliwość rywalizować. Rok bez startów swoje zrobił. Nie wystąpiłyśmy wówczas w żadnej imprezie międzynarodowej, nawet w zawodach Pucharu Świata na Węgrzech. Taka decyzja została podjęta. Za dwa już będziemy robić kwalifikację olimpijską, a wtedy ten czas szybko leci. Moim celem będzie walka o złoto, zawsze tak jest" - zaznaczyła zawodniczka NOSiR Nowy Dwór Mazowiecki.

Z Tokio Agnieszka Niedziałek (PAP)

io/