Radziwiłł: rozważamy rekompensowanie ew. szkód z powodu powikłań poszczepiennych

2017-05-08 19:54 aktualizacja: 2018-09-26, 23:03
Warszawa, 25.04.2017. Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł podczas konferencji "Szczepienia chronią" z okazji obchodów Europejskiego Tygodnia Szczepień 2017, 25 bm. w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego-PZH w Warszawie.  Fot. PAP/Jakub Kamiński
Warszawa, 25.04.2017. Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł podczas konferencji "Szczepienia chronią" z okazji obchodów Europejskiego Tygodnia Szczepień 2017, 25 bm. w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego-PZH w Warszawie. Fot. PAP/Jakub Kamiński
Ministerstwo Zdrowia zastanawia się nad wprowadzeniem systemu rekompensowania ewentualnych szkód, powstałych w wyniku powikłań poszczepiennych - poinformował szef resortu Konstanty Radziwiłł. Zapewnił, że szczepionki to preparaty bezpieczne, a ciężkie powikłania zdarzają się rzadko.

Podczas konferencji prasowej, w poniedziałek w Gdańsku, minister zdrowia pytany był o ewentualne odszkodowania dla dzieci, u których wystąpiły niepożądane zdarzenia po szczepieniu. Radziwiłł podkreślił, że ministerstwo "widzi problem działań niepożądanych, które towarzyszą wszystkim metodom leczenia i diagnozowania, wszystkim lekom, także szczepionkom".

"Zastanawiamy się w tej chwili nad jakimś systemem rekompensowania ewentualnych takich szkód" - powiedział. Zaznaczył przy tym, że "to nie jest tak, że będziemy skłonni finansować sytuacje, które są deklaratywnie zgłoszone przez osoby, którym zdaje się, że tak się stało w przypadku ich dzieci". "Tutaj musi być bardzo solidny, obiektywny sposób oceny, czy rzeczywiście doszło do zdarzenia niepożądanego" – podkreślił minister.

Radziwiłł wyjaśnił w rozmowie z PAP, że rocznie, w Polsce może być "prawdopodobnie nie więcej niż 20-30 przypadków ciężkich, niepożądanych". "To nie są procenty, to nie są nawet promile (ogólnej liczby szczepionych dzieci – PAP)" – dodał.

Zaznaczył, że "te środowiska, które mówią o poszkodowanych (z powodu powikłań poszczepiennych – PAP) zdecydowanie przesadzają w liczbach osób poszkodowanych". Przyznał, że "jest bardzo niewielka grupa rodziców, ale dosyć dobrze słyszalna, która neguje bezpieczeństwo i skuteczność szczepień".

  Minister zaapelował w Gdańsku do mediów o "wsparcie zdrowego rozsądku"

Podczas konferencji prasowej minister zdrowia podkreślił, że "trudno znaleźć drugą grupę preparatów stosowanych w medycynie, tak dobrze przebadaną, tak bezpieczną jak szczepionki". "To jest pewien paradoks, że dostrzega się ryzyka, które są równie niemal prawdopodobne jak wygranie w totolotka (…) a jest przyzwolenie na stosowanie leków, które wywołują działania niepożądane, w tym też ciężkie znacznie, znacznie częściej" – tłumaczył.

"Jest paradoksem, że w czasach, w których istnieje bardzo duża szansa na to, żeby wyeliminować ze świata cały szereg kolejnych bardzo niebezpiecznych chorób zakaźnych dyskutuje się o tym, czy to w ogóle warto robić" – dodał.

Minister zaapelował w Gdańsku do mediów o "wsparcie zdrowego rozsądku", o promocję szczepionek jako skutecznych i bezpiecznych, o propagowanie tego, że nie szczepiąc swojego dziecka, zagrażamy mu potencjalnie ciężką chorobą.

"Rodzice decydując się na nieszczepienie swoich dzieci muszą się liczyć z konsekwencją w postaci powiększania się grupy osób niezaszczepionych w społeczeństwie, co może być w jakimś momencie mechanizmem zapłonowym dla epidemii, która być może nie wystąpi dzisiaj, jutro ale za jakiś czas wystąpi z konsekwencjami dramatycznymi dla osób niezaszczepionych z powodu choroby" – tłumaczył. "Rodzice nie szczepiący swoich dzieci muszą mieć świadomość, że biorą na siebie odpowiedzialność nie tylko za swoje dzieci ale też za te dzieci niezaszczepione ze względów medycznych" – podkreślił.

Tylko nieznaczna część rodziców rezygnuje ze szczepienia swych dzieci

Podczas konferencji, zorganizowanej w Warszawie pod koniec kwietnia, z okazji odbywającego się Europejskiego Tygodnia Szczepień 2017 poinformowano, że w zakresie szczepień obowiązkowych, refundowanych z budżetu państwa, w Polsce nadal utrzymuje się wysoki wskaźnik szczepień, przekraczający 95 proc. Tak jest w przypadku odry, która znowu pojawiła się w kilkunastu krajach Europy, szczególnie w Rumunii, gdzie zanotowano ostatnio najwięcej zachorowań.

Tylko nieznaczna część rodziców (kilka promili) rezygnuje ze szczepienia swych dzieci. "Często są to osoby, które się wahają z powodu szumu informacyjnego na temat szczepień" - powiedziała zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego Izabela Kucharska. Przykładem takiej dezinformacji jest to, że szczepionki trójskładnikowe przeciwko odrze, różyczce i śwince (MMR) zwiększają ryzyko autyzmu u dzieci, co było wielokrotnie dementowane.

Dr Mark Muscat z Biura Regionalnego Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dla Europy w Kopenhadze zapewniał, że poważne powikłanie z powodu zastosowania szczepionki zdarza się raz na 1 mln szczepień i jest wielokrotnie mniejsze niż np. ryzyko porażenia piorunem.

Minister zdrowia uczestniczył w poniedziałek w Gdańsku w uroczystości zawieszenia wiechy na budowanym Centrum Medycyny Nieinwazyjnej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, które ma przyjąć pierwszych pacjentów za ok. półtora roku. (PAP)

bls/ js/