Przewodniczący gminy żydowskiej w Bratysławie dla PAP: czekamy na słowa papieża z nadzieją

2021-09-13 07:38 aktualizacja: 2021-09-13, 11:20
Papież Franciszek Fot. PAP/ EPA/LUCA ZENNARO
Papież Franciszek Fot. PAP/ EPA/LUCA ZENNARO
Przewodniczący Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Bratysławie Tomasz Stern powiedział PAP, że wspólnota żydowska czeka na słowa papieża Franciszka z nadzieją. Spodziewa się, że papież zajmie stanowisko wobec byłego prezydenta Republiki Słowacji z lat II wojny światowej ks. Josefa Tisa.

Ksiądz Jozef Tiso był politykiem i prezydentem Republiki Słowackiej w latach 1939-1945, która przyjęła ustawy pozbawiające Żydów praw publicznych, pracy i pozwoliła na ich deportacje do gett i obozów zagłady. Tiso po wojnie został osądzony i stracony. Zdaniem Sterna nie ulega żadnej wątpliwości, że los zbrodniarza, który uczestniczył w bestialstwie wobec Żydów, a jednocześnie wywodził się z wieloetnicznego i wielowyznaniowego środowiska Europy Środkowej, nie był przypadkowy. „On nie był zmuszany do swoich decyzji. Sam tak zdecydował. On nie stał się nagle antysemitą” – powiedział PAP historyk, przewodniczący Żydowskiej Gminy Wyznaniowej. „Znał to środowisko i według niektórych świadków i wypowiedzi samego Tisa, jako chłopiec odwiedził synagogę. Jego podpis – jako ministra zdrowia – figuruje na dokumentach kamienia węgielnego pod budowę żydowskiego szpitala. Obok podpisu rabina” – stwierdził Stern. Podkreślił, że tego typu zdarzeń było więcej. „Przejście drogi od osoby, która wyrastała w miasteczku, gdzie wszyscy się znali, aż do punktu, w którym akceptujecie to bestialstwo…” Stern zawiesił głos i dodał, że najgorszą rzeczą jest to, że ks. Tiso nie był prostakiem, ale przecież najbardziej bestialskich, najgorszych rzeczy dopuszczają się ludzie wykształceni.

„To bardzo smutne, że zniszczył w sobie to, w co miał absolutnie wierzyć. Do tego stopnia, że wielką część mieszkańców kraju, którzy przez generacje byli jego częścią, kazał wsadzić w bydlęce wagony” - ocenił Stern. Jednocześnie podkreślił, że słowaccy politycy oraz przedstawiciele kościoła katolickiego potępili i przeprosili za zbrodnie związane z przyjęciem przed osiemdziesięcioma laty ustaw pozwalających zabijać Żydów. Szczególną uwagę zwrócił na przyjęte w minioną środę przez rząd Eduarda Hegera oświadczenie, w którym jest mowa o zbrodniach dokonywanych na żydowskich współobywatelach. „W słowach premiera, czuło się, że nie mówił tego z poczucia, że musi zabrać głos, bo politycy tak robią. U niego czuło się wiarę w to, co robi, i że mówi z serca. Myślę, że poczuliśmy to jako wspólnota i bardzo pozytywnie i emocjonalnie to przyjęliśmy” – powiedział Stern. Podobne, słowa spodziewa się usłyszeć od papieża Franciszka.

Spotkanie papieża z przedstawicielami gminy żydowskiej 

Spotkanie gminy żydowskiej odbędzie się w Bratysławie na Placu Rybnym, przy którym do 1969 roku stała synagoga, a na którym obecnie znajduje się pomnik ofiar Holokaustu. „Mam nadzieję, że powodem spotkanie z papieżem w tym miejscu jest też to, że synagoga stała w bezpośrednim sąsiedztwie katedry św. Marcina. Zajmuję się żydowskimi pamiątkami od trzydziestu lat i nie znam przypadku w jakiejkolwiek innej części Europy, żeby synagoga stała tak blisko najważniejszego kościoła. Ta bliskość, a to było naprawdę zaledwie kilkadziesiąt metrów, miała niezwykłe znaczenie. Odzwierciedlała niegdysiejszą tolerancję i współżycie, które w tym mieście istniało”.

Synagoga mimo sprzeciwu gminy żydowskiej i części mieszkańców Bratysławy została zburzona. W jej miejscu i przez część dawnej dzielnicy żydowskiej przebiega obecnie jedna z głównych arterii miasta, której elementem jest powstały w latach 60. most Słowackiego Powstania Narodowego. „To dzieło ludzi, którzy nic nie wiedzieli o mieście, kulturze, historii. To byli kulturalni analfabeci”, ocenił Stern i dodał z rozgoryczeniem, że po wojnie udało się dokończyć to, czego nie udało się przeprowadzić w jej czasie. „W 1946 roku na synagodze umieszczono napis po hebrajsku, który w wolnym tłumaczeniu oznacza: świątynia poświęcona tysiącom słowackich męczenników. Planowano, że mógłby tu powstać rodzaj centralnego muzeum holokaustu i muzeum dziejów Żydów. Mogłyby się tam odbywać ważne akcje kulturalne, ale najważniejsze, że zachowano by to symboliczne współistnienie katedry i synagogi” – powiedział Stern, który jest autorem wystawy plenerowej o historii Żydów i synagogi znajdującej się na Placu Rybnym.

Z Bratysławy Piotr Górecki (PAP)