Gratka dla miłośników militariów w Poznaniu. Muzeum Broni Pancernej odwiedziło już blisko 40 tysięcy osób

2021-10-15 10:50 aktualizacja: 2021-10-15, 11:39
Blisko 40 tys. osób odwiedziło dotąd nową siedzibę Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu. Otwarta w październiku 2019 roku placówka szczyci się unikatowymi zbiorami w tej części Europy.

Dwa lata temu muzeum wznowiło działalność w nowej lokalizacji, w okolicy poznańskiego lotniska Ławica. Na blisko 6 tys. m kw., w czterech pawilonach oraz na zadaszonym terenie między nimi zgromadzono kilkadziesiąt eksponatów: czołgi, działa pancerne, transportery, limuzyny rządowe i pojazdy techniczne.

Jak powiedział PAP szef placówki ppłk Tomasz Ogrodniczuk, minione dwa lata były, za sprawą pandemii, trudne także dla poznańskiego muzeum. Jest jednak zadowolony ze sporego zainteresowania – obecną siedzibę MBP odwiedzają miłośnicy militariów z kraju i zagranicy, grupy szkolne, wojsko i całe rodziny. Oddanych zwolenników muzeum ma w Australii, Amerykach, Azji i w całej Europie. "Niektórzy goście odwiedzają nas po raz czwarty czy piąty – widzą, że muzeum cały czas się zmienia" – podkreślił.

W ubiegłym roku Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu wzbogaciło się o sprowadzony z Włoch, pochodzący z czasów II wojny światowej kanadyjski pancerny samochód rozpoznawczy Fox. Pojazd odnaleźli w 2018 r. polscy żołnierze stacjonujący na Sycylii. Do muzeum wjechał też niszczyciel czołgów M36 Jackson – pojazd pozyskany ze Słoweńskiego Muzeum Wojskowego w Pivce. Kilka miesięcy temu na ekspozycję trafiły działka amerykańskich samolotów z lat II wojny światowej, znalezione podczas demontowania ogrodzenia i rozkuwania betonowych słupów na terenie posesji we Wróblewie (woj. wielkopolskie).

"Ogromnym zainteresowaniem zwiedzających cieszą się polskie pojazdy – zwłaszcza tankietka, słynny +Rudy 102+ z serialu o pancernych i psie, duże zainteresowanie budzi czołg Centaur Mk I oraz Fox, który przyleciał z Sycylii. Chętnie oglądany jest nasz StuG, niemieckie działo pancerne – tam można zobaczyć elementy z wyposażenia pojazdu, rzeczy osobiste załogi" – powiedział szef muzeum.

Ppłk Ogrodniczuk przypomniał, że muzeum zamknięte w szczycie pandemii dla zwiedzających, nie przerwało pracy – stało się bazą logistyczną, w której przeładowywane były środki medyczne. W 2020 roku do muzeum przyjeżdżały ciężarówki z całej Polski. Środki medyczne były przepakowywane na zadaszonym placu między pawilonami, potem przewożone do szpitali ratujących pacjentów z COVID-19.Muzeum wznowiło działalność w nowej lokalizacji, jako oddział Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Wcześniej mieściło się w obiektach Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu, działało w mniej formalny sposób.

"Gdy przenieśliśmy się tu z Golęcina, muzeum naprawdę ożyło, rozwinęło się, dostało skrzydeł. Tam, na powierzchni ok. 750 m kw. w pewnym momencie upchniętych było ponad 20 pojazdów. Z tego jednego pawilonu przenieśliśmy się do czterech – okazało się, że bez problemu wszystkie je zapełniliśmy" – powiedział ppłk Ogrodniczuk.Wśród zbiorów muzeum jest m.in. kompletny, jeżdżący egzemplarz działa samobieżnego Sturmgeschuetz IV, unikatowa niemiecka armata polowa 7,7 cm leichte Feldkanone (l.F.K.) 1896 n. czy polska tankietka z 1935 roku. W kolekcji jest też czołg "Rudy" z serialu "Czterej pancerni i pies" oraz czołgi, które zagrały w "Moście szpiegów" Stevena Spielberga. (PAP)

Autor: Rafał Pogrzebny

mmi/