Kierowca wyrzucił chłopca z autobusu na mróz. Radosny finał przykrej przygody włoskiego 11-latka
Specjalną rolę podczas ceremonii otwarcia zimowych igrzysk Mediolan-Cortina w tym drugim mieście powierzono 11-letniemu chłopcu z okolic Belluno, którego w minionych dniach spotkała ogromna przykrość. Został wyrzucony z lokalnego autobusu i wrócił do domu na piechotę, pokonując w śniegu i ciemnościach 6 kilometrów.
Włoska agencja Ansa poinformowała w sobotę, że Fundacja Milano-Cortina, odpowiedzialna za organizację igrzysk, zaproponowała specjalną rolę podczas ich otwarcia w Cortinie d'Ampezzo 11-letniemu Riccardo, o którego przeżyciach poinformowały w ostatnich dniach media.
Chłopiec został wyrzucony przez kierowcę z autobusu na mróz
Chłopiec, który wracał ze szkoły do domu w miejscowości Vodo di Cadore w prowincji Belluno został wyrzucony przez kierowcę z lokalnego autobusu za to, że miał zwykły bilet na tej trasie w cenie 2,50 euro zamiast nowego za 10 euro, wprowadzonego na czas zimowych igrzysk w tym rejonie na północy Włoch.
Riccardo nie miał pieniędzy, aby dopłacić różnicę. Autobus, z którego został wyproszony, kursuje na trasie Calalzo di Cadore - Cortina d'Ampezzo.
Uczeń pierwszej klasy gimnazjum ruszył do domu na piechotę. Przeszedł 6 kilometrów w śniegu, mrozie i w zmroku, który zapadł.
„Nie czułem nóg, z trudem szedłem”
- Nie czułem nóg, z trudem szedłem - przyznał potem Riccardo.
Jego matka powiedziała włoskim mediom, że jej syn dotarł do domu wychłodzony i całkowicie przemoczony; nie miał siły mówić.
Kierowca autobusu został zawieszony. Firma transportowa zapowiedziała postępowanie w sprawie pozostawionego na drodze dziecka, co wywołało poruszenie we Włoszech.
W sobotę Riccardo w ramach zadośćuczynienia otrzymał zaproszenie na ceremonię otwarcia igrzysk 6 lutego w Cortinie d'Ampezzo, w czasie której ma pełnić specjalną rolę. Propozycja ta została z entuzjazmem przyjęta przez jego rodzinę - dodała agencja.
Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)
sw/ af/gn/