Prasa: zamach na uczestników Parady Równości w Berlinie to atak na otwarte społeczeństwo
Niemiecka prasa uznała sobotni zamach na uczestników Parady Równości w Berlinie za atak na otwarte społeczeństwo. Komentatorzy zastrzegają, że nie ma prostych rozwiązań i wzywają do społecznej solidarności. Część prasy zarzuca środowiskom lewicowym bagatelizowanie zagrożenia ze strony islamistów.
„Atak w berlińskim Tiergarten uderzył nie tylko w Christopher Street Day. Uderzył w nas wszystkich. Możemy się obronić tylko w jeden sposób – zachowując solidarność” – pisze Stephan Loewenstein w poniedziałek na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung”
Zamach na pokojową i sprawiającą radosne wrażenie paradę był podstępny, tchórzliwy i godny pogardy – ocenił komentator. Był skierowany nie tylko przeciwko bezpośrednim ofiarom, ale także przeciwko Berlinowi, Niemcom i ich otwartemu społeczeństwu.
Atak w Tiergarten wpisuje się tragiczną serię terrorystycznych zamachów zapoczątkowanych przez atak w USA z 11 września 2001 r. Nie ma żadnej pewności, że podobne zamachy nie wydarzą się w przyszłości, tym bardziej, że niemieckie służby szacują liczbę islamistów gotowych do stosowania przemocy na 9 tysięcy.
„Nikt nie powinien wierzyć w kuszące twierdzenia, które rozpowszechniane są po prawej stronie politycznego spektrum, że istnieją proste rozwiązania. Propagowana przymusowa »reemigracja« muzułmańskich imigrantów nie jest metodą, która może uratować nasze otwarte społeczeństwo. Wręcz przeciwnie, społeczeństwo musi stawić czoło poprzez solidarne zwarcie szeregów w gniewie, żałobie i sprzeciwie” – czytamy w konkluzji komentarza w „FAZ”.
Zdaniem „Tagesspiegla” strach nie może pokonać wolności. Odpowiedź na zamach musi być „twarda i jednoznaczna, a równocześnie głośna i kolorowa”. Autorka komentarza Anke Myrrhe przypomina, że w połowie września w Berlinie odbędą się wybory do lokalnego parlamentu (landtagu). „Odpowiedź sił politycznego centrum musi być twarda i konsekwentna. Obywatelki i obywatele tego miasta i tego kraju potrzebują wyraźnego sygnału, że tak dalej być nie może. Nie tolerujemy przemocowych islamistów w naszym kraju. Kontroli nad debatą na ten temat nie wolno pozostawiać skrajnym siłom politycznym” – czytamy w „Tagesspieglu”.
Berlin musi powstać – możliwie kolorowo i możliwie głośno. „Strach nigdy nie może pokonać wolności. Także teraz, na koniec tego weekendu, przesłanie brzmi: miłość jest silniejsza od nienawiści” – pisze w podsumowaniu komentatorka „Tagesspiegla”.
„Sueddeutsche Zeitung” zastanawia się, jak człowiek, którego organy bezpieczeństwa uznawały za zradykalizowaną osobę stanowiącą zagrożenie i zwolennika Państwa Islamskiego, podejrzewany o przygotowywanie terrorystycznego ataku, mógł dwa miesiące po zwolnieniu z aresztu dokonać takiego zamachu.
Zdaniem komentatora jest to uprawnione pytanie, które stawiają „nie tylko politycy AfD i inni podżegacze”. Wszystkim wolno stawiać takie pytanie. Nie jest ono nieprzyzwoite, chociaż siły prawicowo-populistyczne i skrajnie prawicowe próbują je instrumentalizować.
Komentator „SZ” zaznacza, że na pytanie, jak to się stało, nie było w przeszłości i nie ma teraz prostych odpowiedzi. Jego zdaniem odpowiedź, jak zwykle w takich przypadkach, będzie „bardzo złożona”.
Abdul B. - islamista wyznający „pełną nienawiści ideologię” osiągnął, oprócz zabicia i zranienia niewinnych ludzi, swój cel. „Społeczeństwo będzie podzielone w kwestii wyciągnięcia właściwych wniosków. Wielu będzie się domagało szybkich i prostych odpowiedzi: czy mamy do czynienia z błędem władz? Czy postulaty wyposażenia policji w większe kompetencje są uzasadnione? Dlaczego nie można wszystkich osób stanowiących zagrożenie usunąć z kraju?” – czytamy w „SZ”.
Nie było i nie ma prostych odpowiedzi. Taka nauka płynie z minionych dwóch dekad, w których Niemcy były zagrożone lub uderzone islamskimi zamachami – pisze w konkluzji komentator „Sueddeutsche Zeitung”.
Zdaniem „Die Welt” największym zagrożeniem dla środowiska LGBT nie jest prawica lecz islamiści.
„Działacze LGBT stale mówią o zagrożeniu przez prawicę. Zamach na Paradę Równości w Berlinie w straszny sposób przypomniał, że największe niebezpieczeństwo dla gejów, lesbijek i innych seksualnych mniejszości stanowią islamiści” – podkreślił Rainer Haubrich.
Środowisko LGBT już dawno powinno było zrozumieć, że największe niebezpieczeństwo stanowią islamiści – pisze Haubrich podając szereg przykładów na potwierdzenie swojej tezy. Przypomniał, że w 2020 r. w Dreźnie młody Syryjczyk, uważany przez policję za zagrożenie, zaatakował parę homoseksualistów – jeden z mężczyzn zginął, drugi został ciężko ranny. W Wiedniu w 2023 r., na krótko przed Paradą Równości, policja aresztowała trzech islamistów przygotowujących zamach z użyciem noży i samochodu.
„Trudno zrozumieć, że działacze, którzy skarżą się na nawet niewielkie niedogodności dla mniejszości w Niemczech, nie napiętnują w sposób bardziej zdecydowany dyskryminacji osób homoseksualnych, Żydów, ale także kobiet przez tradycjonalistyczne środowiska migranckie” – pisze komentator „Die Welt” twierdząc, że działacze LGBT odrzucają krytykę takich zjawisk w imię „antyrasizmu” i nazywają je „islamofobią”.
Gdyby na poważnie zależało im na społeczeństwie wolnym od dyskryminacji, powinni zrozumieć, że wielu imigrantów z krajów muzułmańskich stanowi zagrożenie dla propagowanej przez nich różnorodności i tolerancji – pisze w konkluzji Haubrich na łamach „Die Welt”.
„Ile warta jest nasza wolność?” – pyta największy niemiecki tabloid „Bild”. Peter Tiede przypomniał, że 10 lat temu islamista Anis Amri na jarmarku bożonarodzeniowym w Berlinie zabił ciężarówką 13 osób. Obecnie inny islamista, też uważany za zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego, wjechał samochodem w uczestników Parady Równości. Oba zamachy dzieli 10 lat, w których doszło do innych licznych ataków. Za każdym razem mamy do czynienia z żałobą, bezsilnością i gniewem, a także z tymi samymi pytaniami.
„Jak to możliwe, że lewicowi polityczni działacze kwestionują fakt, że islamizm stanowi ogromne zagrożenie dla gejów, lesbijek czy osób transseksualnych?” – pyta Tiede. Odmowa uznania rzeczywistości, która wcale nie jest kolorowa, oraz tendencja do napiętnowania jako „prawicowych oszołomów” wszystkich, którzy wskazują na problemy, zagraża naszej wolności.
W sobotę późnym wieczorem mający libańskie korzenie 21-letni Abdul B. wjechał furgonetką w tłum ludzi w alejce w berlińskim parku Tiergarten. Nieopodal odbywała się Parada Równości. W ataku zginęła kobieta, a 29 osób zostało rannych. W niedzielę sprawca zamachu został zastrzelony podczas policyjnej operacji na terenie ogródków działkowych w berlińskiej dzielnicy Spandau. (PAP)
lep/ ap/