Ninel Skrzypczyk-Geiger: fabuła „Wpatrując się w słońce” płynie razem z bohaterkami
Fabuła „Wpatrując się w słońce” płynie razem z bohaterkami. Każda z kobiet ma niepokojące myśli, wyobrażenia – powiedziała PAP Ninel Skrzypczyk-Geiger. Doceniony w Cannes film Maschy Schilinski z udziałem młodej aktorki polskiego pochodzenia można oglądać na pokazach przedpremierowych.
– To jest Alma. Wygląda jak ty. Może jej duch wniknął w ciebie – słyszy siedmioletnia Alma (w tej roli Hanna Heckt), oglądając znalezioną w domu fotografię zmarłych krewnych. Później próbuje odtworzyć to zdjęcie. Pozując w identycznej czarnej sukience, przywołuje przeszłość. Jest początek XX wieku. Mury starego, wiejskiego budynku w północnych Niemczech, gdzie mieszka dziewczynka, kryją wiele tajemnic. Były niemymi świadkami sytuacji skrzętnie wypieranych ze świadomości – niepokoju, przemocy, nadużyć, ucisku i wstydu, przekazywanych z pokolenia na pokolenie. W poetyckiej, kontemplacyjnej, operującej pauzami opowieści śledzimy losy kobiet żyjących w tym samym miejscu w różnych dekadach.
Lata 40. to okres dorastania Eriki (Lea Drinda). Dziewczyna obserwuje z fascynacją czterdziestoletniego wujka Fritza, przykutego do łóżka z powodu amputacji nogi. Fantazjuje, że sama jest osobą z niepełnosprawnością ruchową. Podwija nogę i uczy się poruszać o kulach. W latach 80. NRD-owskie małżeństwo wychowuje na farmie córkę Angelikę (Lena Urzendowsky). Nastolatka zwraca na siebie uwagę kuzyna i jego ojca. Po zjednoczeniu Niemiec córka Angeliki Christa (Luise Heyer) z pomocą swojego męża remontuje dom. Latem przyjeżdża na wieś ze swoimi dziećmi – Lenką (Laeni Geiseler) i Nelly (Zoe Baier). Pierwsza z dziewcząt zaprzyjaźnia się z mieszkającą w sąsiedztwie rówieśnicą Kayą. Nowa koleżanka staje się dla niej wzorem do naśladowania.
Postać Kai wykreowała młoda aktorka polskiego pochodzenia Ninel Skrzypczyk-Geiger. – Zafascynowało mnie, że film balansuje między rzeczywistością i wyobraźnią. Najbardziej podobały mi się momenty na pozór zwyczajne, które w istocie są bardzo mocne, wręcz brutalne. Fragmenty te natychmiast uruchamiają różne skojarzenia. Fabuła płynie razem z bohaterkami. Każda z kobiet ma niepokojące myśli, wyobrażenia. Sądzę, że to bardzo dobrze złożyło się w tej historii. Często cisza mówi więcej niż tysiąc słów. Uważam, że obraz Maschy daje przestrzeń na szukanie w sobie – powiedziała PAP aktorka.
Scenariusz, współtworzony przez Schilinski i Louise Peter, jest mozaiką, w której losy bohaterek przenikają się. Grana przez Ninel Kaya spędza czas z Lenką nad wodą. Dziewczyny pływają w jeziorze, orzeźwiają się, jedząc lody. Czują na sobie męski wzrok. Wiedzą, że za chwilę nastąpi koniec niewinności. – Najważniejszą informacją, jaką uzyskałam o mojej bohaterce, była ta o śmierci jej mamy. Strata rodzica odbiła się na jej życiu. Oczywiście, dla mnie to coś niewyobrażalnego. Spróbowałam jednak wyobrazić sobie, jak może czuć się dziewczyna w takiej sytuacji. Uważam, że to jedno z tych doświadczeń, od którego nie sposób oderwać myśli. Odczytałam Kayę jako młodą, wrażliwą osobę, którą odejście mamy załamało. I dla której dzikość, twardość stały się tarczą ochronną przed światem – zwróciła uwagę.
Zdjęcia do filmu powstawały trzy lata temu, gdy Ninel miała 15 lat. Choć nie pamięta już wszystkich szczegółów, bardzo dobrze wspomina tamten czas. O Maschy Schilinski mówi, że jest reżyserką niezwykle troskliwą, spokojną, wspierającą. Dla Skrzypczyk-Geiger nie było to zresztą pierwsze doświadczenie aktorskie. W przeszłości występowała w reklamach i etiudzie studenckiej „Der Tag X”. Jednak tutaj po raz pierwszy przyszło jej zmierzyć się z tak wymagającą emocjonalnie rolą. – Może nie był to skok na głęboką wodę, ponieważ w przeszłości zagrałam w kilku filmach. Jednak żaden z tych obrazów nie rozbłysnął po premierze tak spektakularnie jak ten. Choć moja rola nie była duża, to okazała się bardzo mocna, intensywna. Oczywiście, każda postać, którą gramy, oznacza rzucenie się w nieznane. Natomiast nie było to całkowicie nowe doświadczenie – podkreśliła.
„Wpatrując się w słońce” to utwór przemyślany w każdym calu – nie tylko pod względem fabularnym, ale też wizualnym. Zdjęcia autorstwa Fabiana Gampera pokazują ulotną naturę życia. Są zmysłowe, perfekcyjne, same w sobie stanowią dzieła sztuki. Dla aktorów praca nad taką produkcją wiązała się z koniecznością całkowitego skupienia. – Niektóre sceny – chociażby te rozgrywające się w jeziorze – były trudne pod względem realizacyjnym. Musiałyśmy mieć otwarte oczy pod wodą, znaleźć kamerę, grać z nią. To było duże wyzwanie. Na szczęście ekipa i atmosfera na planie były wspaniałe. Poza tym kręciliśmy w pięknym miejscu. Wszyscy mieszkaliśmy w okolicach starego domu, który widać na ekranie. Najważniejszą rzeczą, którą się nauczyłam, jest ta, że przeszłość zawsze jest teraz, że jest w nas – w naszych ciałach, pomieszczeniach, w których przebywamy. To, że coś kiedyś było, nie znaczy, że już tego nie ma – powiedziała Ninel.
O castingu do filmu dowiedziała się dzięki agencji aktorskiej. Postanowiła spróbować swoich sił. Nagrała selftape i wygrała. Jednak długo czekała na informację o wynikach. Przesłuchania trwały rok i wzięło w nich udział 1400 kandydatek. – Nie sądziłam, że Mascha przesłuchała tyle aktorek do tej roli. Kompletnie nie byłam tego świadoma. Oczywiście, teraz gdy to wiem, jest mi tym bardziej miło, że zdecydowała się na mnie. Dobrze jest zagrać w filmie tak oryginalnym, całkowicie innym niż reszta – stwierdziła.
Obraz otrzymał wiele nagród i wyróżnień, wśród nich nagrodę jury podczas festiwalu w Cannes. Ninel uczestniczyła w premierowym pokazie. Choć od tego momentu minęło już ponad siedem miesięcy, wciąż wyraźnie pamięta towarzyszące jej emocje. – To było wielkie przeżycie. Nigdy wcześniej nie byłam w Cannes. Miasto jest piękne. Cieszę się, że miałam okazję je zobaczyć. Oczywiście, czułam się trochę zagubiona, bo wokół było mnóstwo ludzi – także znanych. Początkowo nie wiedziałam, gdzie się podziać. Później nadszedł czas premiery. Wtedy zobaczyłam film po raz pierwszy. Było magicznie – oceniła.
Skrzypczyk-Geiger nie ukrywa, że spotkanie z Maschą Schilinski było dla niej doświadczeniem formacyjnym, zmieniającym myślenie o przyszłości. Wcześniej aktorstwo było tylko odskocznią, aktywnością, która sprawiała jej radość. Teraz wie, że chciałaby związać przyszłość z tym zawodem. Jej decyzję wspierają najbliżsi. Ninel pochodzi bowiem z bardzo kreatywnej, artystycznej rodziny. Jej tata fotografuje i robi swetry. Mama jest projektantką i krawcową. Kiedyś prowadzili wspólnie palarnię kawy, a obecnie mają własną linię odzieży i dwa sklepy w Berlinie. Do stolicy Niemiec przenieśli się, gdy dziewczyna miała sześć lat. Wcześniej mieszkali w Gdyni. – Niewiele pamiętam z tego okresu. Wiem tylko, że niedługo po przeprowadzce do Berlina poszłam do niemieckiej szkoły. Nie znałam ani słowa po niemiecku, więc na początku było dość trudno – wspomniała.
Teraz Berlin jest jej domem. Lubi spacerować po mieście i obserwować zachodzące zmiany. Podoba jej się panująca w nim nieskrępowana, wolnościowa atmosfera i dynamicznie rozwijająca się scena artystyczna. W takim miejscu każdy może być tym, kim chce. Nikogo nie dziwi, że gra w filmach. Nikt nie stanął jej na przeszkodzie, nie próbował odwieść od tego pomysłu. Wręcz przeciwnie, otoczenie bardzo pozytywnie reagowało na artystyczną aktywność Ninel. – Teraz zastanawiam się, gdzie pójdę za rok, gdy skończę szkołę średnią. Jestem pewna, że chciałabym studiować aktorstwo. Tylko jeszcze nie wiem, czy w Polsce, czy w Niemczech. Uczelnie artystyczne w Berlinie skupiają się na aktorstwie teatralnym. Kilka osób poleciło mi Szkołę Filmową w Łodzi. Zobaczymy, gdzie mnie poniesie. Na ten moment wszystko jest jeszcze otwarte. Niczego nie wykluczam – zapewniła.
Latem Skrzypczyk-Geiger otrzymała kolejne, ambitne zadanie aktorskie. Razem ze swoją starszą siostrą Polą wystąpiła u boku Diane Kruger w międzynarodowej koprodukcji „Każda z nas”, współreżyserowanej przez Annę Jadowską, Anne Zohrę Berrached, Stinę Werenfels i Neus Ballus. Fabuła porusza tematy siostrzeństwa i przetrwania w niemieckim obozie koncentracyjnym dla kobiet w Ravensbrück. – Nie mogę jeszcze zbyt wiele zdradzić na temat tego projektu. Dla mnie to była opowieść o dorastaniu. Gram młodą dziewczynę w obozie. Obraz pokazuje jej drogę, dorastanie, zachodzące zmiany – powiedziała.
Możliwość udziału w filmach o kobietach, realizowanych przez kobiety, jest dla młodej aktorki bardzo istotna. – Mascha Schilinski, ale też Anna Jadowska tworzą bardzo głębokie postacie. Może nie zawsze to reguła, ale coś w tym jest, że twórczynie potrafią piękniej portretować kobiety w filmach. Napisane przez nie postacie nie są tak płaskie jak te autorstwa mężczyzn. Dlatego bardzo cieszę się, że spotkałam na swojej drodze tak wspaniałe artystki. Dzięki nim praca na planie była ważnym doświadczeniem – podsumowała.
„Wpatrując się w słońce” trafi do regularnej dystrybucji 6 marca, ale już teraz obraz można oglądać na pokazach przedpremierowych. Jego dystrybutorem jest M2 Films.
Autorka: Daria Porycka (PAP)
dap/ wj/ dki/ kgr/